REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura

Teatr

Spalamy się w emocjach i gardzimy sobą

Jacek Cieślak 06-05-2011, ostatnia aktualizacja 07-05-2011 10:17
Michał Czachor zagrał w spektaklu „Mickiewicz. Dziady. Performance” Gustawa/Konrada (fot. Magda Hueckel/Teatr Polski w Bydgoszczy)
źródło: Archiwum
Michał Czachor zagrał w spektaklu „Mickiewicz. Dziady. Performance” Gustawa/Konrada (fot. Magda Hueckel/Teatr Polski w Bydgoszczy)
Scena zbiorowa fot. Magdalena Hueckel-Śliwińska/Teatr Polski
źródło: materiały prasowe
Scena zbiorowa fot. Magdalena Hueckel-Śliwińska/Teatr Polski
Na zdjęciu: Karolina Adamczyk fot. Magdalena Hueckel-Śliwińska/Teatr Polski
źródło: materiały prasowe
Na zdjęciu: Karolina Adamczyk fot. Magdalena Hueckel-Śliwińska/Teatr Polski

„Mickiewicz. Dziady. Performance” Pawła Wodzińskiego pokazuje Polskę jako państwo wirtualne

Najważniejszym rekwizytem spektaklu w bydgoskim Teatrze Polskim są metalowe barierki, takie jakie dzieliły demonstrantów przed Pałacem Prezydenckim po katastrofie smoleńskiej. Zobacz galerię zdjęć

W „Dziadach" stanowią mur graniczny między – już nawet nie skłóconymi, tylko niemającymi kontaktu ze sobą – grupami społecznymi. Reżyser wybrał rolę surowego obserwatora. Siadł okrakiem na barykadzie polsko-polskiej wojny i pokazuje, co się dzieje po obu stronach.

W spektaklu jedną stronę zajmuje namiotowe biedamiasteczko. Jego sfrustrowani mieszkańcy wegetują i szukają nadziei w religijno-narodowych mitach. To oni biorą udział w obrzędzie dziadów.

Po drugiej stronie znajduje się salon warszawski – żenująca parodia światowych elit. Snobistyczne kreatury, które z zapałem prowincjonalnych nuworyszów oddają się zachodnim nowinkom i epatują bogactwem. Grają w golfa, zamiast piłeczek używając pomarańczy.

Te dwie Polski łączy jedno – oderwanie od rzeczywistości. Lewitują. A świat ucieka. Od kilkuset lat. Podkreślają ten fakt krytyczne wobec naszego kraju teksty zagranicznych podróżników, którzy przemierzali go w przeszłości – przerażonych biedą, chaosem, zniszczoną przyrodą, brzydotą architektury i stosunkami panującymi między Polakami. Historyczne kwestie wygłaszają z telebimów cudzoziemcy mieszkający u nas współcześnie. Czyżby niewiele się zmieniło? Wygląda na to, że wciąż mamy opinię nieudaczników najlepiej czujących się w roli ofiar. Martyrologia jest jednym z naszych sposobów na życie. Innym – pogarda dla własnego kraju, narodu. Zataczamy się od ściany do ściany. Brakuje złotego środka.

Największą zaletą spektaklu jest to, że trafia do widzów o różnym poziomie wrażliwości i wiedzy. Podczas trzygodzinnego widowiska w dwóch aktach można się delektować tekstem Mickiewicza, niezależnie od inscenizacji Wodzińskiego. Bo jest lekka, niemal wirtualna – tak jak grana na żywo, sferyczno-chilloutowa muzyka Stefana Węgłowskiego – jednocześnie sugestywna i przekonująca. Teatr w Bydgoszczy ma znakomity zespół i arcydramat w jego wykonaniu brzmi niezwykle współcześnie. Wystarczy, że aktorzy mówią do mikrofonu, i wiemy, że ich postaci kłamią, tak jak osoby publiczne w mediach.

„Wielka Improwizacja" jest popisem Michała Czachora. Jego Konrad przychodzi do miasteczka ludzi wykluczonych jako artysta przegrany, gwiazdor z prowincji Europy. Kilkunastominutowy monolog, mówiony również na widowni, brzmi jak improwizacja współczesnego muzyka będącego pod wpływem dragów – pysznego, walczącego z Bogiem o rząd dusz ludzi młodych. Kiedy perspektywa sceny zamienia się w ekran pocięty na kolorowe pasy, podświetlany stroboskopami – polski Konrad staje się kopią Thome'a Yorke'a z Radiohead.

Pojedynkuje się z nim na słowa, ale używa również przemocy, Ksiądz Piotr, grany przez Mateusza Łasowskiego, tak naprawdę, od początku do końca pozostaje Guślarzem z pierwszego aktu – chwilami brutalnym, grającym na emocjach.

Oto sfera, w której spełniają się Polacy. W realnym wymiarze muszą nas rozdzielać metalowe bramki. Albo popadamy w obojętność lub marzymy o tym, żeby jak najszybciej stąd wyjechać.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Trudno dorównać atrakcyjnej Cygance

Ostatni już tom serii „Wielcy kompozytorzy” prezentuje Georges’a Bizeta >>