REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura

Teatr

Gdy Lancelot okazuje się gejem

Jacek Cieślak 07-10-2010, ostatnia aktualizacja 08-10-2010 07:19
Gdyński „Spamalot” to zwariowana żonglerka konwencjami (fot. Piotr Manasterski)
źródło: Rzeczpospolita
Gdyński „Spamalot” to zwariowana żonglerka konwencjami (fot. Piotr Manasterski)
Projekty Kostiumów; J. Rudzki; Gdyński „Spamalot” (fot. Piotr Manasterski)
źródło: materiały prasowe
Projekty Kostiumów; J. Rudzki; Gdyński „Spamalot” (fot. Piotr Manasterski)
Gdyński „Spamalot” (fot. Piotr Manasterski)
źródło: materiały prasowe
Gdyński „Spamalot” (fot. Piotr Manasterski)

Zabawny „Spamalot” Monty Pythona zwraca uwagę na jasną stronę życia

Maciej Korwin, dyrektor Teatru Muzycznego, odnalazł świętego Graala. Teatralnego, ale jednak. Tym, którzy zechcą zobaczyć „Spamalota” zainspirowanego legendami arturiańskimi, objawi się w najmniej oczekiwanych okolicznościach – blisko, nawet na wyciągnięcie ręki. Wraz z szansą na niesamowitą sceniczną przygodę.

Zobacz galerię zdjęć

Odnalezionym przez gdyński zespół Graalem jest szczęśliwa, rozbawiona do łez publiczność. Jeśli oklaskuje musicalową rewię opartą na produkcjach Monty Pythona, do której libretto napisał jeden z członków grupy Eric Idle, a muzykę John Du Prez („Sens życia według Monty Pythona” i „Rybka zwana Wandą”) – to znaczy, że z poczuciem humoru Polaków nie jest źle.

„Spamalot” miał premierę na Broadwayu. W pełnej żartów sytuacyjnych gdyńskiej wersji jeden z wątków stanowią zabiegi o wyjazd do Nowego Jorku. Jednak Amerykanie wystawili musical na małej scenie. W Gdyni oglądamy widowisko z rozmachem, rozpisane na pięćdziesięcioosobowy zespół i orkiestrę. Duży atut stanowi baaardzo droga dekoracja – również temat jednej z piosenek – oparta na groteskowych montypythonowskich grafikach. Dzięki nim możliwe było nawet pokazanie Najwyższego. Na scenie zmieściły się tylko nogi i sukienka. Wszechmogący zaapelował, by mu pod nią nie zaglądać.

Inscenizacja Macieja Korwina jest wolną interpretacją oryginału – z wieloma autorskimi odniesieniami do współczesności i polskiego show-biznesu. Rycerzem, który nie ma szans dostać się na służbę króla Artura, jest zbłąkany husarz. W chórkach śpiewają Maryla Rodowicz, a oprócz Michaela Jacksona Violetta Villas. Właśnie dla niej przygotowano największą perukę. 405 strusich piór ozdabia piękne tancerki, a sceny baletowe, podobnie jak partie wokalne, utrzymane są w konwencji pastiszu. Pełno w nich odwołań do innych ról gdyńskich gwiazd oraz musicali, w jakich biorą udział – „Lalki” i „My Fair Lady”. Oglądamy m.in. kankana i inspirowany „Skrzypkiem na dachu” taniec w oryginale noszący nazwę „z butelkami”. Teraz zastąpiły je, jakżeby inaczej, święte Graale.

Za sukces polskiego libretta odpowiedzialny jest Bartosz Wierzbięta, autor m.in. niepowtarzalnych tłumaczeń „Shreka”. Im bliżej końca każdego z dwóch aktów śmiech na widowni potężnieje. Okazji do gier słownych i gagów dostarczyła np. scena z upartym Czarnym Rycerzem, który mówi, że nic się nie stało, nawet gdy stracił obie ręce i obie nogi. Świetna jest sekwencja z drewnianym zajączkiem – współczesną wersją konia trojańskiego, a także z zajączkiem-potworem, do pokonania którego potrzebny jest święty… granat z Antiochii. Parodia Ewangelii w wykonaniu Sebastiana, nomen omen, Müncha, a także psalm o księdzu-zboku należą do najmocniejszych punktów scenariusza. Autorzy nie oszczędzają zresztą nikogo. Dostaje się po równo katolikom, Żydom i mniejszościom seksualnym. Lancelot okazuje się kryptogejem i tańczy w sadomasochistycznym kostiumie z baletem eltonówjohnów.

Wśród aktorów wybija się charakterystyczny Sasza Raznikow. Wszystkich nie sposób wymienić, bo gdyński teatr dysponuje aż trzema obsadami. Każdy jednak, kto obejrzy spektakl, będzie opuszczał teatr, nucąc polską wersję „Always Look on the Bright Side of Life” (z „Żywotu Briana”) ze słowami: „Życie lepszy ma smak, gdy zmartwień brak”.

Przeczytaj więcej o:  Always Look on the Bright Side of Life, Bartosz Wierzbięta, John du Perez, Michael Jackson, My Fair Lady, Rybka zwana Wandą, Teatru Muzycznego, Violetta Villas, broadway, eric idle, król Artur, lalka, maciej korwin, spamalot, święty Graal, Żywot Briana

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Wiesław Nowicki nie żyje

24 maja zmarł Wiesław Nowicki, wieloletni aktor i sekretarz literacki Teatru Wybrzeże >>