REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura

Opera

Moda na młodość

Jacek Marczyński 08-07-2010, ostatnia aktualizacja 08-07-2010 18:57
Joanna Woś podczas próby generalnej „Traviaty” w reżyserii Trelińskiego
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Joanna Woś podczas próby generalnej „Traviaty” w reżyserii Trelińskiego
„Ariadna na Naxos” w Operze Bałtyckiej w Gdańsku
autor: Juliusz Multarzyński
źródło: Rzeczpospolita
„Ariadna na Naxos” w Operze Bałtyckiej w Gdańsku
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
"Zagłada domu Usherów"

Ten sezon przyniósł inwazję nowych reżyserów. Starsi zostają dyrektorami

Jeszcze do niedawna był tylko on, Mariusz Treliński. Twierdzono, że zrewolucjonizował teatr operowy w Polsce, odkurzył go i unowocześnił. Nazywano go cudownym dzieckiem, uczyniono pupilkiem mediów. Ale od dwóch sezonów jest dyrektorem artystycznym Opery Narodowej i układanie jej repertuaru zajmuje mu równie dużo czasu co reżyserowanie. Teraz bardziej prowokują do dyskusji inni reżyserzy.

Na dodatek Mariusz Treliński częściej ostatnio odświeżał dawne inscenizacje na kolejnych scenach: wileńskiego "Borysa Godunowa" wystawił w Warszawie, warszawską "Damę pikową" – w Łodzi, a potem w Tel Awiwie. Absolutną nowością była jedynie "Traviata" w Operze Narodowej, bardziej wszakże bulwersująca przed premierą niż po niej. Ale też Treliński zawiódł tych, którzy oczekiwali widowiska w stylu pop z udziałem zaangażowanych przez niego bohaterów "Tańca z gwiazdami". Otrzymali co prawda spektakl z akcją przeniesioną do nocnego klubu, jednak reżyserskie pomysły pozostały z szacunkiem wobec muzyki.

Tymczasem respekt dla dzieła kompozytora obcy jest wielu młodym reżyserom. W teatrze operowym oni chcą przede wszystkim opowiadać własne historie. Nawet jeśli porywają się na temat z antycznej tragedii, są w stanie potraktować go jak obrazkowy wykład o 25 latach w PRL: od reformy rolnej do tragedii Grudnia 1970 r. ("Oresteja" Xenakisa w reżyserii Michała Zadary, Opera Narodowa).

W XXI wieku operowe libretto stało się kawałkiem plasteliny, z której można ulepić dowolną zabawkę: baśniową "Rusałkę" Dvořaka przenieść do psychiatryka (Tomasz Cyz, Teatr Wielki w Łodzi), liryczną opowieść z "Sudden Rain" Nowaka o ludziach z zespołem Aspergera zamienić na historię o party w stylu lat 60. (Maja Kleczewska, Opera Narodowa).

Tylko ten ostatni zabieg był w pełni uzasadniony. Opery współczesne unikają bowiem wyrazistej akcji, kompozytorzy lubią kreować świat z symboli, niedookreślonych nastrojów. Inwencja inscenizatora bywa wówczas pożądana, czego dowodem także "Matka czarnoskrzydłych snów" Kulenty w Operze Wrocławskiej. Reżyserka Ewelina Pietrowiak wprowadziła sceniczny ład w rozedrganą emocjonalnie opowieść o narastającej schizofrenii. Kiedy jednak w precyzyjnie skonstruowanej, lirycznej "Cyganerii" Pucciniego Agata Duda-Gracz dostrzegła w Poznaniu tworzywo do historii o życiu w wielkomiejskich slumsach, narodził się sceniczny potworek.

Nie można odbierać reżyserom prawa do własnych pomysłów, ale należy oczekiwać od nich wrażliwości muzycznej. Dopiero wówczas może powstać spektakl piękny jak "Zagłada domu Usherów" Glassa w Operze Narodowej. Barbara Wysocka całkowicie przerobiła libretto oparte na opowiadaniu mistrza grozy E.A. Poego, ale wszystkie nowe sytuacje i działania bohaterów bezbłędnie potrafiła osadzić w klimacie muzyki Glassa.

Dziś jednak inscenizatorów dobiera się nie ze względu na ich kwalifikacje, ale na metrykę. Nawet teatry będące do niedawna ostoją inscenizacyjnego tradycjonalizmu, jak w Poznaniu czy w Łodzi, angażują młodych reżyserów. Tak będzie i w kolejnym sezonie, bo najbliższa premiera już w październiku we Wrocławiu, gdzie Michał Zadara przygotowuje "La libertá chiama la libertá" Knapika.

Natomiast ci starsi, zdecydowanie bardziej doświadczeni, zostają dyrektorami, jak Mariusz Treliński, Michał Znaniecki czy Marek Weiss. Ten ostatni zadziwia wszakże aktywnością. Po przejęciu Opery Bałtyckiej w Gdańsku odmłodniał i skutecznie rywalizuje z nową generacją. Czyni to skutecznie, bo też zna dogłębnie tajniki sztuki operowej oraz umie pracować ze śpiewakami.

Dwie ostatnie inscenizacje Marka Weissa były wydarzeniami sezonu. Rozgrywająca się w szpitalu psychiatrycznym gdańska "Ariadna na Naxos" Richarda Straussa stała się głosem w dyskusji o konflikcie między kulturą wysoką a popularną. "Żywot rozpustnika" Strawińskiego (Warszawska Opera Kameralna) to opowieść z życia dzisiejszych celebrytów. Jeśli nie wzbudziły takiego zainteresowania jak spektakle Mai Kleczewskiej czy Michała Zadary, przyczyn należy upatrywać w wieku ich twórcy. Reżyserzy urodzeni w połowie ubiegłego stulecia nie są obecnie w modzie.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Wiesław Nowicki nie żyje

24 maja zmarł Wiesław Nowicki, wieloletni aktor i sekretarz literacki Teatru Wybrzeże >>