REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura

Obyczaje

Emocje plus niemoc. Emo

Monika Janusz-Lorkowska 17-02-2010, ostatnia aktualizacja 17-02-2010 00:43
Jan Komasa. Oprócz reżyserii skończył filozofię.
autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa
Jan Komasa. Oprócz reżyserii skończył filozofię.
źródło: EAST NEWS
Redakcja poleca:

Mamy w Polsce nastoletnich emo czy nie mamy? Na to pytanie odpowiada Jan Komasa, reżyser. Kręci filmy o dojrzewaniu

Rz: Kończy pan pełnometrażowy debiut „Sypialnia samobójców” – inspirowany kulturą emo. I twierdzi, że zjawisko się przyjęło, rozgrywa, po prostu jest. Gdzie jest? W Polsce mało kto wie, czym jest emo, i na ulicach ludzi tego typu nie widać.

Jan Komasa: Bo emo jako subkultura nastolatków jest wytworem bogatej klasy średniej i najwięcej jest go w krajach zachodnich, zamożnych, nasyconych. Tam jego rozkwit nastąpił parę lat temu. Subkultura ta ewoluuje, przybierając dziś formę próżniaczego emo – przykładem są dziewczyny typu „Parisówki Hiltonówki” z czaszką na czapeczce i różowym „hello, kitty”. To styl ludzi, którym brakuje emocji. Emo być może do nas przyjdzie, jeśli się wzbogacimy.

Wyjaśnijmy więc, czym jest emo. To dawniejsze i to nowe.

Nowe ma dystans do nihilizmu manifestowanego wcześniej. Ale wciąż jest to jakiś dziwny, rosnący zachwyt autodestrukcją. Eksponowanie postaw depresyjnych, akcesoriów śmierci. Trend szybko podchwycił biznes, stąd np. obecność czaszek na trampkach i T-shirtach.

Emo to dziś osoba rozdarta pomiędzy różnymi światami, pomiędzy płciami. Wrażliwa, nieszczęśliwa, często biseksualna. Gdy na YouTube wpiszemy hasło „emo kiss”, przeważnie zobaczymy zdjęcia całujących się osób tej samej płci. Wyglądają jak aniołki, mają mleczne cery, wątłe, pozbawione konkretnych kształtów sylwetki, grzywki lub długie włosy, zakryte makijażem oczy.

Emo to silna kontra wobec subkultury dominującej w latach 90., czyli hip-hopu.

Tak. Ten, w moim odczuciu, propagował silny, heteroseksualny świat pana z mięśniami i łysą głową. Ten świat był „cool”, taki „pozytywistyczny”, bo namawiał ludzi, by brali życie i sprawy w swoje ręce. Emo ciąży w drugą stronę, jest często słaby, potrzebuje ekstremalnych zabaw, żeby się pobudzić. Emo jest emocjonalny. Popada przy tym w uczuciowe skrajności.

Również w muzyce, którą się zachwyca – nie ma w niej równego hiphopowego rytmu, ale słychać tony od spokojnych, melancholijnych po dziki, rozdzierający wrzask. To przejście od balladowych brzmień do ekstremalnie szybkich partii perkusji, wokalnie – do tzw. emo screamo, czyli emokrzyku.

Mówi się, że Komasa robi filmy o dojrzewaniu. Stąd etiuda „Fajnie, że jesteś”, „Oda do radości” o migracji młodych Polaków do Wielkiej Brytanii. To historie o problemach, które nas dotyczą. Ale jeśli emo jest zjawiskiem marginalnym w Polsce, to czemu pan się tym zainteresował?

Bo nisze też są ciekawe. Emo, jeśli u nas występuje, łączy się z punkiem. Po raz pierwszy jednak nie do końca trzymam się polskich realiów.

Chciałem pokazać pewną rodzinę, która jest w rozpadzie. Jej mikroświat był ważniejszy niż szerokość

geograficzna, pod jaką żyje. Poza tym zjawisko występuje blisko nas, np. w Berlinie. A Kuba, aktor grający mojego głównego bohatera, często bywa w Niemczech. Nasz operator zrobił więc mnóstwo ujęć z berlińskimi emo. Szukając subkulturowego tła dla naszego filmowego, współczesnego nastolatka, chodziło nam nie tyle o samo emo, ile o to, by w ogóle poczuć ducha czasów. Przez dwa lata obserwowałem polskich nastolatków z najdroższych prywatnych szkół. Śledziłem blogi internetowe, które dotyczyły przedstawicieli młodej klasy próżniaczej i ich rodziców.

Byłem ciekaw, jakie są pragnienia i dążenia młodych ludzi, których nie dotyczą problemy ekonomiczne. Pod względem materialnym mają wszystko zagwarantowane. Nie muszą się też martwić o pracę, bo są stanowiska już dla nich zarezerwowane.

I co się okazało?

Zobaczyłem, że gdy wszystkie potrzeby bytowe są zaspokojone, bardzo silnie uwypuklają się potrzeby duszy. Jak u – również bogatych z domu – Wertera czy Hamleta.

Ich losy, jak pamiętamy z lektur, kończą się krwawo. Pojawiają się u takich osób dziwne niepokoje, postawy nihilistyczne. Pytałem młodych o tę straszną masakrę w Columbine w USA (w Columbine High School w 1999 r. dwaj uczniowie zastrzelili 12 rówieśników i nauczyciela, po czym popełnili samobójstwo – red.). Odpowiadali, niemal automatycznie, że tamci zrobili to z nudów – jak jest tyle kasy, to się zabija. Kiedy ma się wszystko, życie bardzo łatwo się relatywizuje. Przewartościowanie jest tak ogromne, że może dochodzić do najgorszych czynów i aktów. Okazuje się, że zblazowanie może być śmiertelne.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Wiesław Nowicki nie żyje

24 maja zmarł Wiesław Nowicki, wieloletni aktor i sekretarz literacki Teatru Wybrzeże >>