REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura

Film

Bal z boginiami kina

Paulina Wilk 22-12-2009, ostatnia aktualizacja 22-12-2009 10:10
źródło: kino świat
Kate Hudson z zawodu jest dziennikarką,  z powołania  – uwodzicielką
źródło: kino świat
Kate Hudson z zawodu jest dziennikarką, z powołania – uwodzicielką
Penelope Cruz,  czyli kochanka  w scenie kuszenia (nominacja do Złotego Globu)
źródło: kino świat
Penelope Cruz, czyli kochanka w scenie kuszenia (nominacja do Złotego Globu)

Najsłynniejsze aktorki świata spotkały się, by razem tańczyć, śpiewać i uwodzić. Musical „Dziewięć” ugina się od gwiazd. Zdobył nominacje do pięciu Złotych Globów

Dziś trafia na ekrany w Wielkiej Brytanii. Za tydzień zobaczą go Amerykanie, za miesiąc – Polacy. Ale od dawna wiadomo, że to będzie najgłośniejszy film roku. Z co najmniej sześciu powodów. Pierwszym jest tańcząca w różowej bieliźnie Penelope Cruz. Drugim – wystylizowana na posągową piękność Nicole Kidman. Trzecim – najtrwalsza ikona włoskiego kina Sophia Loren. Czwartym – Judi Dench, która w Wielkiej Brytanii uchodzi za dobro narodowe. Piątym – nowa nadzieja Francuzów Marion Cotillard. A szóstym – uosabiająca amerykańską rozrywkę Kate Hudson. Ta ostatnia może czuć się w ekskluzywnej obsadzie jak szara mysz, bo tylko ona nie zdobyła dotąd Oscara. Ale za to świetnie tańczy i ma na ekranie popisowy numer, którym – jak donoszą pierwsze recenzje – przesłoniła boską Nicole.

W tej błyszczącej od brokatu i cekinów muzycznej rewii słynne aktorki grają poniekąd same siebie: ikony piękna, gwiazdy i bohaterki masowej wyobraźni. Musical opowiada o świecie show-biznesu, do którego należą – od miesięcy pojawiają się na okładkach kobiecych pism. Dla “Vogue’a” fotografowała je Annie Leibovitz.

Rob Marshall, reżyser nagradzanych Oscarami “Chicago” i “Wyznań gejszy”, zapędził filmowe diwy na salę treningową i przez trzy miesiące zmuszał do ćwiczeń. Oczekiwał, że będą tańczyć i śpiewać. Bez oszustw, bez dublerek. Sophia Loren była przerażona, Nicole Kidman musiała błyskawicznie wrócić do formy po porodzie, a Penelope Cruz wieczorami liczyła siniaki i zadrapania. Żadna nie żałuje, mówią, że dostały jedną szansę na milion. “Dziewięć” to projekt marzeń – realizowany z rozmachem, pochłonął cztery lata i 60 milionów funtów. Marshall przeniósł na ekran broadwayowski musical, oparty na autobiograficznym filmie Federico Felliniego – “Osiem i pół”. Połączył filmowe arcydzieło i teatralny przebój.

Między filmem a sceną

Przełomowy obraz Felliniego nagrodzono w 1963 r. dwoma Oscarami. Był osobistą opowieścią reżysera pogrążonego w twórczym kryzysie i odsłaniającego dręczące go dylematy. Zabawną (jak chciał Fellini) historią o mężczyźnie przeżywającym kryzys wieku średniego, a zarazem fenomenalną ilustracją filmowego świata. Czarno-białą fotografią zrobioną targowisku próżności. A także pomnikiem wystawionym włoskiej estetyce lat 60. – ówczesnym ideałom kobiecego piękna i mody.

Musical “Dziewięć” zaś, oparty na dziele włoskiego reżysera, należy do kanonu najwspanialszych spektakli w historii Broadwayu. Po premierze w 1982 r. grano go blisko 800 razy. Był nominowany do dziesięciu nagród Tony, zdobył pięć, m.in. za muzykę, którą unowocześnił teraz Marshall. Powstała w 2003 r. nowa teatralna wersja z udziałem Antonio Banderasa także odniosła sukces.

Fabuła musicalu różni się od filmowego pierwowzoru, ale u Felliniego na Broadwayu i u Marshalla jedno jest wspólne: choć w centrum historii stoi mężczyzna, najważniejsze są kobiety. Zmysłowe, zniewalające, jednocześnie dręczące i upragnione. Otaczają głównego bohatera, a on je okłamuje i coraz bardziej pogrąża się w niemocy.

Historia rozpoczyna się na planie filmowym w Rzymie, są lata 60. Grany przez Daniela Day-Lewisa wybitny włoski reżyser Guido Contini czuje, że się starzeje. Jest przytłoczony, zblokowany. Za dwa tygodnie musi zacząć zdjęcia, a nie ma nawet pomysłu na scenariusz. Co gorsza – jego żona, słynna aktorka Louisa, lada monet go zostawi, bo od dawna czuje się zaniedbywana. Próbuje z nim rozmawiać, ale Guido pogrąża się we wspomnieniach. Nawiedzają go sceny z przeszłości, obrazy kobiet, które kochał i z miłości których czerpał moc tworzenia. Oglądamy spektakularny festiwal: w każdej z odsłon pojawia się nowa kobieta i kolejny powód do zachwytu.

Kuszenie reżysera

Pierwsza wyłania się kochanka – Carla. Najbardziej efektowną i najseksowniejszą partię dostała Penelope Cruz. Jest kusicielką, śpiewa wezwanie do krainy rozkoszy “A Call from Vatican”. Świat obiegły już zdjęcia hiszpańskiej gwiazdy opiętej bladoróżowym gorsetem zdobionym koronką. Poza nim ma na sobie podwiązki i satynowe pantofelki, to wszystko. Strój pomagał nie tylko w uwodzeniu, ale i zawrotnych figurach, których wymagała erotyczna burleska. Próby były szkołą przetrwania, Penelope zdarzało się zawisnąć na linie zabezpieczającej tuż nad ziemią i skręcać z bólu. – Nic nie czułam, bo myślałam o innych sprawach – mówiła magazynowi “Variety”. – Podczas kręcenia sceny modliłam się, by się nie wywrócić. Tańczyłam w ciemnościach, oślepiona punktowym reflektorem. Musiałam być bardzo ostrożna i skoncentrowana. Dużo później zobaczyłam, jaka jestem posiniaczona.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Dla inwestorów i do dekoracji

W galeriach są muzealnej wartości przedmioty we wszystkich przedziałach cenowych >>