Pojęcie o wyobrażeniu

Maciej Rosalak 18-11-2009, ostatnia aktualizacja 18-11-2009 19:38

Gdyby Piłsudski nie pojawił się w naszych dziejach, należałoby go stworzyć. Ale się pojawił. Akt tworzenia zwolnił pisarzy i poetów od kreowania fikcji, natomiast nakazał, jak u Norwida, odpowiednie dać rzeczy słowo...

M. Grużewski „Apoteoza Józefa Piłsudskiego”. Karta pocztowa
źródło: Rzeczpospolita
M. Grużewski „Apoteoza Józefa Piłsudskiego”. Karta pocztowa

Neologizm użyty w tytule ukuł swego czasu Czesław Bielecki. Mieć „pojęcie o wyobrażeniu” – jeśli wolno dokonać wykładni owego oryginalnego zwrotu – oznacza ogarnięcie podstawowych cech jakiegoś zjawiska, aby można było dopiero odpowiednio je kształtować w swej imaginacji. W wypadku Piłsudskiego to zjawisko było wyjątkowo złożone i bogate.

Już jego życiorys niósł – niby sceny dramatu – szalenie ciekawe wydarzenia. Wyobraźmy sobie choćby lata szkolne potomka, po kądzieli, rycerskiego rodu kresowego Billewiczów. Uczniowskie spiski w wileńskim gimnazjum. Brutalna rusyfikacja w murach uniwersytetu o wspaniałej tradycji – najstarszego na wschodzie Europy. Obcy język wykładowy i jedyny azyl polszczyzny: kościół świętych Janów z najwyższą w Wilnie wieżą. Mundury carskich profesorów, przechadzających się po salach, gdzie wykładał Lelewel. Podręczniki rosyjskie, w których hańbiono imię Polski, obok najstarszych, bezcennych starodruków Kopernika i Heweliusza.

Albo noc z 12 na 13 sierpnia 1920 roku. Wydał już wszystkie rozkazy, poruszył wojska od Płocka i Wkry po przedpola Lwowa i Lublina, i jedzie do Puław, by objąć dowództwo nad wyrwaną z południa frontu grupą uderzeniową. Jeśli się pomylił bądź jeśli podkomendni zawiodą – nic już nie ocali ojczyzny od bolszewików. W ciągu kilku dni rozstrzygnął się los Polski i Europy. Genialny, lecz nader ryzykowny plan został wykonany przez mężnych żołnierzy. Ogłoszą go „ojcem ojczyzny”, jak w Rzymie – pater patriae. Ale co czuł tamtej nocy, gdy wziął na swoje barki tak ogromny ciężar odpowiedzialności?

Dwie sceny, a podobnych były tysiące w życiu tego spiskowca, rewolucjonisty, publicysty i drukarza, niezłomnego polityka i żołnierza, naczelnika państwa i zwycięskiego wodza, a przy tym człowieka o niezwykłym uroku osobistym. Kto zdołał wcześniej uczynić więcej od niego? Może tylko Sobieski, Batory, Jagiełło, Kazimierz Wielki, Chrobry... Po stuleciach upadku i niewoli Polacy dostali żywego króla Ducha. Dostali go poeci. Jakie było ich pojęcie o wyobrażeniu – ciekawie pisze dziś Krzysztof Masłoń.

Rzeczpospolita