REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura

Telewizja

Podpisał cyrograf z diabłem

Małgorzata Piwowar 26-01-2009, ostatnia aktualizacja 26-01-2009 00:46
Cezary Żak, Jakub Snochowski, Piotr Grabowski
źródło: Rzeczpospolita
Cezary Żak, Jakub Snochowski, Piotr Grabowski
Mateusz Banasiuk  (na pierwszym planie)  w roli TW
źródło: Rzeczpospolita
Mateusz Banasiuk (na pierwszym planie) w roli TW
Redakcja poleca:

Cezary Harasimowicz, autor „Tajnego współpracownika”, spektaklu Teatru TV pokazywanego dzisiaj w TVP 1 o 20.20, opowiada w rozmowie z "Rz", jak zwykły człowiek został niegodziwcem

RZ: Dlaczego nie ujawnił pan prawdziwych personaliów bohatera, przecież to Scena Faktu?

Cezary Harasimowicz: Bo moim zadaniem nie jest osądzanie człowieka, tylko opowiadanie historii. Pod tym warunkiem pisałem scenariusz. Nie można robić krzywdy jego bliskim. Otoczenie bywa mało tolerancyjne, by nie powiedzieć: okrutne. Osądzanie należy do sądów. Ci, którzy mieli poznać personalia bohatera spektaklu – znają je. Mówię o ludziach z terenów, na których działał.

Został tajnym współpracownikiem UB w latach 50. ubiegłego wieku. Miał wtedy 16 lat. Donosił przez całe życie, aż do śmierci w grudniu 1981 roku. Przedstawienie ukazuje tylko pierwsze lata jego służby. Dlaczego?

Najciekawsze było dla mnie w tej historii dociekanie, jak traci się niewinność. Jak zwykłego człowieka można przemienić w niegodziwego. To opowieść o jednostce wplątanej w opresyjny mechanizm systemu. W stosowanych wówczas przez bezpiekę metodach nie było przypadkowości, tylko bezwzględna kalkulacja. Ubecy posługiwano się precyzyjnymi sposobami, by jednostkę osaczyć, zdeprawować.

Ale nie wszyscy się poddawali. Dwóch braci bohatera opowieści walczyło o Polskę uczciwą, w której ideały sprawiedliwości i braterstwa nie byłyby tylko sloganami. Starszy brat jeszcze długo po wojnie pozostawał w partyzantce w lesie.

To istotna informacja, bo niewiele wiemy, że jeszcze długo po zakończeniu drugiej wojny światowej na Podlasiu trwała regularna wojna domowa. Młody człowiek, o którym opowiadamy, pochodził z patriotycznej rodziny, w której niepodległość była jedną z najważniejszych wartości. Rodzice wpajali mu, że Polska, która nastała po wojnie, nie jest taka, o jaką walczyli. Bez wątpienia kochał bliskich, ale sam wybrał, w co chce wierzyć. Chciałem obiektywnie pokazać, jak złożone były okoliczności, w jakich się znalazł, i skomplikowana jego psychika. Jako donosiciel przeszedł kilka etapów, wszystko zaczęło się jednak od zastraszenia go przez UB.

W dodatku wierzył, że współpracując z UB, pomoże uwięzionej matce i walczącemu w lesie bratu.

Owszem, tyle że matka została zwolniona dopiero wtedy, kiedy on był po uszy umoczony i nie mógł się wycofać. A rodzina się go wyrzekła – mimo że brat i matka wyszli na wolność. Kiedy człowiek wie, że uczynił zło, szuka usprawiedliwienia – w historii, w okolicznościach. Bohater spektaklu też próbował tłumaczyć swoje postępowanie, o czym świadczą jego wiersze. Można z nich odczytać, że to, co się wydarzyło, stało się obciążeniem i traumą na całe życie. Pobrzmiewają w nich wyrzuty sumienia, poczucie winy. Wiele stanowi tragiczny rozrachunek z samym sobą. Krytycy literaccy uznawali je za fantastyczną metaforę tamtych czasów. Nikt nie przypuszczał, że autor opisuje własne przeżycia Studiując dokumenty, zachodziłem w głowę, jak można żyć w takiej moralnej schizofrenii. Zrozumiałem, że jest ona charakterystyczne dla zdrady. Tajnymi współpracownikami bezpieki bywali ludzie, którzy po pracy wracali do domów, prowadzili normalne życie. Nieraz zmuszeni byli udawać przyjaźń, miłość, przywiązanie. Myślę, że to podwójne życie było dla nich piekłem. Codziennie przeżywanym.

Jednak od pewnego momentu bohater przedstawienia stał się tak gorliwym donosicielem, że przerażał swoich zwierzchników...

Kiedy stał się wytrawnym szpiegiem, to zajęcie zaczęło go fascynować. Traktował swoją „misję” jako rodzaj młodzieńczej przygody, w dodatku pewnie naprawdę uwierzył, że służy słusznej sprawie.

Wiedział przecież, że przez niego zginęło wielu ludzi...

To były najgorsz efekty jego działalności. Jednak prawdę mówiąc – części zdarzeń i ich skutków nie był w stanie przewidzieć. Nie zazdroszczę mu.

Był nauczycielem, uczniowie pamiętają go jako prawego człowieka wpajającego im szlachetne ideały i zasady postępowania.

I na tym polega paradoks naszej historii. Proszę się rozejrzeć wokół, ilu mamy mędrców i mentorów głoszących szczytne zasady sprawiedliwości, którzy teorię niekoniecznie przekuwają w praktykę. Może też, z drugiej strony, jego zachowanie w stosunku do młodzieży było rodzajem ekspiacji... Symboliczne jest także, że zmarł trzy dni po wprowadzeniu stanu wojennego. Dla mnie to nie jest zbieg okoliczności.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Koniec Dr House'a

Serial o genialnym, lecz aspołecznym lekarzu zostanie zakończony na 8 sezonie, obecnie emitowanym w USA przez stacje FOX >>