Więziennictwo
Sąd penitencjarny nadzieją dla skazanych
Większość wniosków o wcześniejsze wypuszczenie skazanego sądy penitencjarne odrzucają. Czy teraz to się zmieni
Służba Więzienna 15 marca znów podała komunikat o przeludnieniu więzień o 2,7 proc. Oznacza to, że około 3 tysięcy więźniów nie ma zapewnionych im przez przepisy 3 mkw. w celi. Dla Skarbu Państwa może się to przełożyć niebawem na spore wydatki na odszkodowania za ciasnotę w celach. Pozytywne załatwianie wniosków o warunkowe przedterminowe zwolnienie jest szansą na rozwiązanie tego problemu.
Samo złożenie wniosku przez skazanego nie wróży mu jeszcze sukcesu. Polskie sądy penitencjarne najczęściej pozytywnie opiniują dopiero wnioski dyrektorów zakładów karnych.
– Nic dziwnego. Ich wnioski są przecież już wyselekcjonowane, sprawdzone, a skazani poddani wcześniej obserwacji i próbom w zakładzie karnym czy też na przepustce – mówi warszawska sędzia Hanna Pawlak.
Potwierdza to statystyka: w 2009 r. do sądów wpłynęło ponad 57 tys. wniosków. Pozytywnie oceniono blisko 23 tys. Autorami 13,5 tys. pomyślnie załatwionych byli właśnie dyrektorzy.
Negatywnie najczęściej załatwiane są indywidualne prośby skazanych.
Z reguły skazani mogą się ubiegać o wcześniejsze wyjście na wolność po odbyciu połowy kary (recydywiści – 3/4). I na spełnienie właśnie tego warunku najczęściej się powołują.
– Odmowy to nie przypadek – oceniają sędziowie. W ich opinii skazani, kiedy już „swoje” odsiedzą, szukają szansy na opuszczenie więzienia. Nie bacząc na swoje zachowanie i rokowania, ślą wnioski do sądów. Od kilku lat, tj. od 2003 r., robią to rzadziej, ponieważ nowela kodeksu karnego wykonawczego przesądziła, że ponowną po odmowie prośbę mogą skierować dopiero po upływie trzech miesięcy. Jeśli piszą częściej, wnioski nie są rozpatrywane.
Od kilku lat liczba wniosków o warunkowe zwolnienie utrzymuje się na podobnym poziomie: w 2007 r. – 57 364; w 2008 r. – 58 169, a w 2009 r. – 57 238 – informuje „Rz” Barbara Prus z Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Niespełna połowa od lat jest załatwiana pozytywnie. I tak odpowiednio: w 2007 r. 22,7 tys.; w 2008 r. – blisko 24 tys.; a w 2009 r. – 22,7 tys.
Od czego zależy powodzenie wniosku?
– Sąd penitencjarny bierze pod uwagę kilka czynników – wyjaśnia sędzia Pawlak. I wylicza: – Sposób życia przed popełnieniem przestępstwa, zachowanie w trakcie odbywania kary, podjęcie nauki, szkolenia czy pracy oraz to, ile razy skazany już miał szansę na poprawę, zanim trafił za kratki. Ważne są także okoliczności, w jakich doszło do popełnienia przestępstwa, a nawet charakter sprawcy.
– Obecne przepisy dotyczące warunkowego przedterminowego zwolnienia są rygorystyczne, ale dobre – ocenia w rozmowie z „Rz” prof. Stefan Lelental z Uniwersytetu Łódzkiego. I dodaje, że pozwolą one weryfikować, czy skazany rzeczywiście chce zmienić swoje życie, czy też tylko wcześniej opuścić więzienne mury, żeby powrócić na przestępczą drogę.
Taka jest generalna zasada zawarta w kodeksie karnym wykonawczym.
Inaczej traktowani są sprawcy najtragiczniejszych zbrodni. Jak stanowi kodeks karny, skazany na dożywocie może składać wniosek po odsiedzeniu 25 lat, a więzień z wyrokiem 25 lat pozbawienia wolności – po 15 latach.
Jeszcze inaczej – surowiej – sądy mogą traktować najokrutniejszych sprawców przestępstw.















