W sądzie
Rozmowa z adwokatem bez policjanta
- Państwo słono płaci za niesłuszne areszty
- Aresztowany może składać zażalenie
- Czy aresztant ma prawo do spotkań z bliskimi
- Sama groźba surowej kary to za mało, by aresztować
- Wyrównać szanse pokrzywdzonego
- Prokuratura narusza przepisy dotyczące tajemnicy adwokackiej
- Kiedy skazany może dzwonić do swojego obrońcy
Obecność funkcjonariusza policji lub prokuratora przy pierwszym spotkaniu adwokata z zatrzymanym powinna być uzasadniona – twierdzi RPO
Procedura karna przewiduje, że zatrzymanemu należy się, na jego żądanie, szybki kontakt z adwokatem i bezpośrednia z nim rozmowa. Zatrzymujący może jednak zastrzec, że będzie przy niej obecny.
– Art. 245 § 1 kodeksu postępowania karnego co do zasady zapewnia gwarancje prawa do obrony w jego formalnym aspekcie – przyznaje prof. Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich. Jej wątpliwości budzi jednak to, że zatrzymujący może zastrzec, iż będzie obecny podczas rozmowy zatrzymanego z adwokatem.
Wątpliwości wywołuje nie tyle sama możliwość złożenia takiego zastrzeżenia i w konsekwencji obecność zatrzymującego podczas ich rozmowy, ile to, że ustawa nie określa sytuacji, w których może dojść do takiej kontrolowanej rozmowy. Ustawodawca pozostawił zatrzymującemu swobodę w decydowaniu o jego obecności podczas tej rozmowy.
Rzecznik uważa, że swoboda ta i sposób jej wykorzystania nie podlega jakiejkolwiek zewnętrznej weryfikacji. – Tak więc art. 245 procedury karnej nie chroni jednostki przed arbitralnością władzy – twierdzi RPO, który zaskarżył go do Trybunału Konstytucyjnego.
Zobacz także:















