Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Katastrofa smoleńska

Inżynier pyta o obliczenia w raportach MAK i Millera

PAP/serwis codzienny
Dr inż. Wacław Berczyński zgłasza zastrzeżenia do metodologii badania katastrofy smoleńskiej przyjętej przez MAK i komisję Millera
Na dzisiejszym posiedzeniu parlamentarnego zespołu do spraw wyjaœnienia katastrofy smoleńskiej Berczyński został przedstawiony przez posła PiS Antoniego Macierewicza jako nowy ekspert. Inżynier, który mieszka w USA połšczył się z Sejmem poprzez telemost. W taki sam sposób w posiedzeniu brali udział inni eksperci zespołu - prof. Wiesław Binienda i dr Kazimierz Nowaczyk. - Pracowałem w Boeingu przez 21 lat. Moje doœwiadczenie jako konstruktora spowodowało moje wštpliwoœci co do przyczyn i sposobów wyjaœnienia katastrofy smoleńskiej. Po obejrzeniu wyników prac prof. Biniendy napisałem do niego, że jako teoretyk i praktyk zgadzam się z przyjętš przez niego metodologiš. W ten sposób poznałem prof. Biniendę i zaczšłem œledzić publikacje na temat katastrofy - relacjonował Berczyński. Ekspert odniósł się również do raportów Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) i komisji kierowanej przez ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera. Stwierdził, że zaskoczyły go one bardzo małš iloœciš obliczeń.
- Budzi moje duże zastrzeżenia wyjaœnianie przyczyn katastrofy na podstawie zdjęć jakichœ złamanych gałšzek. Jeœli, tak jak wynika z raportów, samolot łamał krzaki kilometr przed pasem, piloci przy wysuniętym podwoziu nawet przy gęstej mgle wiedzieliby, że sš tuż nad ziemiš. Koła musiałyby być wtedy 2 m nad gruntem - wskazywał.

Powstanie analiza rozpadu tupolewa

Berczyński odniósł się również do raportu dr. Grzegorza Szuladzińskiego (australijskiego naukowca, który postawił hipotezę, że w Smoleńsku doszło do wybuchu). W jego opinii doszedł on do słusznych wniosków. - Samolot nie mógłby rozpaœć się w ten sposób przy uderzeniu w ziemię - przekonywał. Powołał się na opublikowane w raportach zdjęcia. Jego zdaniem uszkodzenia lewego skrzydła: oderwanie się powłok i grodzi ciœnieniowej, wskazujš na wybuch. - To co mówię sš to oszacowania. Obliczenia mogłyby być dokładniejsze gdybyœmy mieli dane techniczne samolotu. Robišc je, przyjšłem wartoœci konserwatywne - parametry skrzydła, takie jakby było ono słabsze niż w rzeczywistoœci, a brzozy na odwrót - przekonywał. Według relacji Macierewicza i współpracujšcych z nim fachowców, dane techniczne rozbitego tupolewa sš tajne. Inżynier, w odpowiedzi na pytanie rp.pl przyznał, że w jego szacunkach i hipotezach innych ekspertów zespołu, nie ma wyjaœnień, w jaki sposób podczas katastrofy doszło do ubrudzenia kół samolotu błotem (na pierwszych zdjęciach z miejsca wypadku znajdujš się one w pozycji odwróconej, co zdaniem niektórych ekspertów miało być jednym z dowodów na autorotację samolotu po złamaniu skrzydła przez brzozę). - Nie powinno być błota na kołach. Być może samolot koziołkował - powiedział. Macierewicz zapewnił, że kwestia ta zostanie przez kierowany przez niego zespół wyjaœniona. - Przygotowujemy całoœciowš analizę rozpadu samolotu, będzie ona podsumowaniem prac zespołu. Idziemy po kolei, stšd nie znamy jeszcze odpowiedzi na to pytanie - mówił.

Artymowicz nie przyjšł zaproszenia

Na dzisiejsze posiedzenie zaproszono głównego krytyka prac prof. Biniendy - prof. Pawła Artymowicza z Uniwersytetu w Toronto. "Nie będę uczestniczył w dzisiejszym posiedzeniu zespołu parlamentarnego, ponieważ w tym czasie jestem zaproszony na rozmowę do prokuratury wojskowej prowadzšcej œledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej" - napisał prof. Artymowicz w swoim oœwiadczeniu. Macierewicz wyjaœniał, że jego zaproszenie dla Artymowicza pojawiło się po deklaracji naukowca na antenie TVP. Profesor w rozmowie z dziennikarkš stacji zapewnił, że chętnie spotka się z ekspertami zespołu. Jednak z oœwiadczenia Artymowicza wynika, że ma on zastrzeżenia dotyczšce formuły spotkania. "Nie uchylam się od żadnych merytorycznych dyskusji czy naukowej debaty. Uważam jednak, że posiedzenie Zespołu kierowanego przez pana posła Macierewicza, będšcego de facto politycznym klubem dyskusyjnym, nie jest najlepszym miejscem na prowadzenie naukowego dyskursu" - napisał Artymowicz. Potwierdził to w rozmowie z rp.pl. - Neutralny teren, konferencja naukowa, studio tv -  proszę bardzo. Co do zebrań zespołu jako forum do dyskusji merytorycznej, nie jestem przekonany - stwierdził. Binienda również podtrzymał chęć dyskusji o katastrofie. Stwierdził, że do spotkania mogłoby dojœć na Uniwersytecie w Akron, gdzie sprawuje funkcję dziekana.
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL