REKLAMA

Dyskusja o "Strachu"

Gross sadza Polskę na ławce hańby

Ryszard Bugaj 22-01-2008, ostatnia aktualizacja 22-01-2008 01:05
źródło: Rzeczpospolita

W kraju „Strach” jest przedmiotem dyskusji, ale na Zachodzie (a pewnie i w Rosji) będzie mieć poważny wpływ na wzmocnienie czarnego obrazu Polski – pisze publicysta

Nie sadzę, by Jan Tomasz Gross napisał książkę fałszującą historię. Ale to książka niesprawiedliwa, powstała z emocji polskiego Żyda, który ma prawo czuć się skrzywdzony przez polskie państwo.

Pochodzę z małego miasteczka leżącego na zachodnim Mazowszu. Moje wspomnienia z dzieciństwa nie pozostawiają wątpliwości – antysemityzm był rozpowszechniony (także w moim kręgu rodzinnym). Jest też faktem, że był motywowany mieszanką stereotypów: Żyd – „geszefciarz”, Żyd – przeciwnik wiary katolickiej, Żyd – komunista. Byli nawet tacy, którzy nie potępiali Holokaustu. Gross, przytaczając liczne informacje o prześladowaniu Żydów przez Polaków, o obojętności naszych rodaków na hekatombę Żydów, pisze o rzeczach, które się zdarzyły. O faktach haniebnych, które – niestety – należą do naszego narodowego dziedzictwa.

Ale Gross w „Strachu” dokonuje najdalej idących generalizacji. Na ławce hańby sadza nie tylko polskich antysemitów, ale Polskę po prostu.

Szkodliwe uogólnienia

Czuję się przez Grossa osobiście dotknięty. Przez całe życie, jak potrafiłem, sprzeciwiałem się antysemityzmowi. I nie o mnie przecież tu chodzi, bo w Polsce jest wielu ludzi, którzy robili to samo. Nie chodzi tylko o tych, którzy w czasie okupacji z narażeniem życia ratowali Żydów. Nikt nie może być pewien, że gdyby wtedy żył, byłoby go stać na postępowanie heroiczne.

Gross nie chce uznać, że nieprzyjazne zachowania Polaków wobec Żydów wywoływał strach przed niemieckimi represjami

Chodzi mi więc raczej o zachowania ogromnej większości Polaków w 1968, gdy rozniecona przez komunistów antysemicka heca nie zyskała poparcia. Studenci się jej sprzeciwili aktywnie, a inni – poza wąską grupą hołoty, która szukała szansy na karierę w systemie komunistycznym – się nie dołączyli.

Ale przesłanie książki Grossa – choć formalnie poświęcona jest okresowi wojny i latom tuż powojennym – nie pozostawia wątpliwości: Polska to kraj antysemitów. U Grossa jest oczywiście mowa o „szlachetnych Polakach”, ale to nieliczne wyjątki, które mają niekomfortowy status w polskim społeczeństwie.

Nie potrafię ocenić, czy uogólnienie Grossa o polskim antysemityzmie czasów wojny i tuż powojennych jest w świetle rygorów dociekań historycznych w ogóle dopuszczalne. Mam wątpliwości, czy w tej sprawie dopuszczalne jest przekroczenie granicy stwierdzenia „antysemityzm szeroko rozpowszechniony”.

Przywołuję osobiste doświadczenie: w moim kręgu rodzinnym – jak już wspomniałem – antysemityzm był obecny, ale wcale nie był powszechnie akceptowany. Moi dziadkowie – „małorolni chłopi” – choć poddani presji osobistego doświadczenia, które mogło ich popchnąć do antysemityzmu (ksiądz przypominający, kto ukrzyżował Chrystusa, żydowski kupiec, który nędznie płacił za jajka), jej nie ulegli. Takich osób było wiele, ale nie wiem, czy dość wiele, by zadać kłam twierdzeniom Grossa. Ale też Gross nie ma dość dowodów, by formułować globalne oskarżenia.

Polacy też się bali

Przytoczone przez autora „Strachu” opisy mordów Polaków na Żydach są wstrząsające. I z całą pewnością antysemityzm stanowił istotny motyw tych czynów, ale czy był absolutnie dominujący – jak twierdzi Gross? Można wątpić.

Doskonale wiemy, że jakaś część ludzi w pewnych sytuacjach zdolna jest do rzeczy przerażających. Owszem, często przyczyną bywa nienawiść etniczna (jak Turków do Ormian, Ukraińców do Polaków, Serbów do Muzułmanów), ale przecież „bezinteresownie” potrafią też mordować np. kibice piłkarscy. W Polsce czasów wojny (i nie tylko w Polsce) fala bandytyzmu podniosła się szczególnie wysoko. Mam wrażenie, że Gross nie chce tego dostrzec. Przyjmuje, że jeżeli sprawca był antysemitą, to mordował z takich właśnie pobudek. A bywało chyba różnie.

Gross – zdaje mi się – nie chce też uznać, że nieprzyjazne (lub niesolidarne) zachowania Polaków wobec Żydów były motywowane ich strachem przed niemieckimi represjami. Uznaje za to, że jeżeli w jakiejś wsi chłopi sprzeciwiali się ukrywaniu Żydów, to wszyscy byli antysemitami. Ale przecież wystarczyło, że był tylko jeden antysemita, który doniósł, by represje spadły na wszystkich. By się bać, nie musieli być zwolennikami Holokaustu.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Ile można zarobić na „Strachu”

Nowa książka Jana Tomasza Grossa cieszy się w Polsce większym zainteresowaniem niż w Ameryce >>