REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Kobieta ma prawo do zdrowia

21-01-2008, ostatnia aktualizacja 21-01-2008 01:55

Inicjatywy zmierzające do ograniczenia prawa do aborcji podejmowane są przez męskich przedstawicieli świata prawniczego, którzy nigdy nie doświadczą ciąży i porodu – pisze feministka

Choć Konstytucja RP zapewnia każdemu (ale czy każdej?) prawo do ochrony zdrowia (art. 68), to w rzeczywistości kobiety w ciąży często są jej pozbawione. Dzieje się tak wtedy, gdy ciąża niesie ryzyko dla zdrowia kobiety. Zgodnie z ustawą o planowaniu rodziny w takiej sytuacji kobieta ma prawo do przerwania ciąży, z którego najczęściej nie jest w stanie skorzystać z uwagi na bardzo restrykcyjną jego interpretację.

W Polsce kobieta ciężarna jest więc dyskryminowana, ponieważ nie tylko jest objęta jurysdykcją jednej z najbardziej restrykcyjnych ustaw w świecie, ale jeszcze z naruszeniem prawa odmawia się jej procedury przerwania ciąży, która pozwala uniknąć zagrożenia jej zdrowia. Co więcej, zmuszona do kontynuacji ciąży jest pozbawiona właściwego leczenia – większość leków i terapii może bowiem zaszkodzić płodowi. A zatem jej zdrowie doznaje uszczerbku nie tylko z powodu ciąży, ale i ze względu na zaniechanie leczenia podczas ciąży.

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zna wiele takich przypadków – np. kobieta z guzem mózgu, która urodziła ósme dziecko, kobieta ze sztuczną zastawką serca czy Agata Lamczak cierpiąca na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Tymczasem rzecznik praw obywatelskich wbrew oczywistym i powszechnie znanym faktom o trudnościach w uzyskaniu prawa do przerywania ciąży ze względów medycznych chce „doprecyzować” – czytaj zaostrzyć (w praktyce) – ustawę, co doprowadzi do jeszcze bardziej drastycznej dyskryminacji kobiet w ciąży.

Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia „zdrowie to stan pełnego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu, a nie wyłącznie brak choroby czy kalectwa”. Choć definicja nie gwarantuje doskonałego zdrowia, nakłada ona na rządy – w tym na polski – obowiązek zapewnienia każdemu opieki umożliwiającej zachowanie zdrowia. Definicja ta obejmuje też zdrowie psychiczne. Notabene Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) w sprawie Alicji Tysiąc, przyznając kobiecie podmiotowość w sprawach jej zdrowia, uznał, że stres i niepokój wywołany troską o własne zdrowie jest przejawem dyskryminacji.

Tymczasem r.p.o., jakby nie znając albo nie uznając międzynarodowych zobowiązań wynikających z ratyfikowanych przez Polskę konwencji praw człowieka, zarazem ignorując zasadę nadrzędności prawa międzynarodowego nad prawem krajowym, próbuje tworzyć własne standardy z zakresu prawa do zdrowia. Ofiarami tych pomysłów mają być kobiety w ciąży.

Rzecznik praw obywatelskich nie chce „doprecyzowania” ustawy, ale ograniczenia prawa do aborcji

Rzecznik uważa artykuł ustawy o planowaniu rodziny za niedookreślony i arbitralny, dopatrując się przy tym „świadomej decyzji ustawodawcy”. Innymi słowy r. p. o. podejrzewa ustawodawcę o złe intencje. Rzecznik nie chce przyjąć do wiadomości prostej prawdy. Sama materia zdrowia jest z natury rzeczy nieokreślona. Wielość problemów zdrowotnych powodują, że nie da się zdrowia traktować jak mechaniki precyzyjnej. Rzecznik zapewne chciałby listy chorób, która by jednoznacznie określiła, której kobiecie przysługuje prawo do aborcji. Kto jednak miałby sporządzić listę, która w arbitralny sposób rozstrzygnęłaby kwestię, w jakim przypadku państwo może narazić kobietę na utratę zdrowia?

Inne kwestie są równie problematyczne. Co zrobić, gdy danej choroby nie ma na liście albo gdy mniej poważna choroba ma cięższy niż zwykle przebieg? Taki przepis podważyłby kompetencje lekarza do oceny stanu pacjentki. Nic dziwnego, że nie ma chyba kraju, który w taki sposób „doprecyzowałby” kwestię zdrowia. Czyżby Polska miałaby być pierwsza?R.p.o., zarzucając ustawodawcy, że nie zastosował w ustawie określeń typu „ciężkie i nieodwracalne”, potwierdza, że tak naprawdę nie chodzi mu o „doprecyzowanie”, ale o ograniczenie prawa do aborcji. Co gorsza, sugeruje, że jego inicjatywa jest jakoby realizacją zaleceń europejskiego trybunału w sprawie Alicji Tysiąc.

Sugestia, że intencją Trybunału w Strasburgu jest ograniczenie wskazań zdrowotnych do przerywania ciąży, jest poważnym nadużyciem. Trybunał rozumie prawo do zdrowia, w tym psychicznego, w sposób szeroki w zgodzie ze wspomnianymi wyżej międzynarodowymi standardami. Trybunał uznając, że miało miejsce naruszenie praw człowieka wobec pani Tysiąc, zobowiązał rząd do zapewnienia kobietom w ciąży pełnej realizacji uprawnień wynikających z ustawy. I taka powinna być rola r. p. o. A sugerowanie, że Alicja Tysiąc byłaby w lepszej sytuacji, gdyby ustawa została wcześniej doprecyzowana, zakrawa na kpinę. Można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że gdyby to zależało od rzecznika Kochanowskiego, problemy okulistyczne nie znalazłyby się na liście chorób uprawniających do przerwania ciąży.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zychowicz: KARTA na krawędzi

Ośrodek KARTA od ćwierć wieku wyręcza państwo, kompletując wiedzę o sowieckich zbrodniach na Polakach. Teraz państwo może doprowadzić do upadku tej instytucji >>