Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Edukacja

Degradacja Polski powiatowej

Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak
Planowane jest zamknięcie co trzeciego sšdu i co dwunastej szkoły. Powstaje kulturalna i gospodarcza pustynia
Więcej w najnowszym dodatku Plus Minus - od północyLikwidowane sš lokalne poczty, dworce kolejowe, kina, szkoły, oœrodki zdrowia i biblioteki. Zakłady przenoszš się w okolice wielkich miast. Powiatowe elity się kurczš. Życie państwa koncentruje się w zaledwie kilku aglomeracjach. Na wsiach coraz trudniej kupić znaczek czy zapłacić rachunek, bo w ostatniej dekadzie zamknięto 389 wiejskich urzędów pocztowych. Planuje się likwidację 122 najmniejszych sšdów rejonowych. Lokalnym samorzšdom coraz trudniej utrzymać szkoły, więc je zamykajš. W tym roku taki los może spotkać ok. 2,5 tys. placówek – rekordowo dużo. Coraz mniej jest połšczeń autobusowych i kolejowych. Z rocznika statystycznego GUS wynika, że w 2000 roku z regularnych połšczeń autobusowych skorzystało 826,6 mln podróżnych. W 2010 roku już tylko 476,1 mln. Polacy autobusami i pocišgami nie jeżdżš, bo na prowincji ich już prawie nie ma.
– Trójkšt bermudzki. Chyba nawet za cara Mikołaja tak Ÿle nie było. Czasem się zastanawiam, czy jakby nas przyłšczyli do Łukaszenki, to nie byłoby łatwiej – denerwuje się Barbara Jankowska, która w Niemirowie, małej miejscowoœci nad Bugiem, odwiedza matkę. 19 marca zniknšł stamtšd autobus "obiadowy", którym mieszkańcy mogli dojechać do pobliskich większych miejscowoœci: Mielnika czy Siemiatycz. – Takie cięcia to degradacja lokalnych œrodowisk, podcinanie im korzeni – mówi prof. Julian Auleytner, prezes Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej. Jeœli bowiem nie ma komunikacji, to trudno dostać się na pocztę, do lekarza czy urzędu, brakuje oferty kulturalnej czy sportowej, młodzi zaœ uciekajš do dużych miast i za granicę. Najwięcej osób – 6 proc. mieszkańców – emigruje z najsłabiej rozwiniętych województw podkarpackiego i podlaskiego. Na mapie gospodarczej Polski liczy się tylko kilka oœrodków. Ale nie ma wœród nich nic porównywalnego ze stolicš, która zasysa cały liczšcy się biznes. W Warszawie i kilku najbliższych miejscowoœciach zarejestrowano ponad pół tysišca firm spoœród 2000 wymienionych w publikowanej przez "Rz" "Liœcie największych firm". Nic dziwnego, że do stolicy rocznie przyjeżdża kilkadziesišt tysięcy Polaków (saldo migracji: 12,7 tys. osób). Poza Warszawš istotny jest jeszcze tylko Górny Œlšsk, gdzie zarejestrowana jest blisko co dziesišta spółka z polskiej elity. Liczšcymi się oœrodkami sš też aglomeracje Poznania, Trójmiasta, Krakowa i Wrocławia, ale dynamicznie rozwija się tylko ostatnia z nich. – Po 1989 roku Polska przyjęła model silnie scentralizowanej i skoncentrowanej władzy. Zaniedbano inwestycje infrastrukturalne, które pozwalałyby na zrównoważony rozwój kraju. To zła polityka, która pustoszy wsie i miasta, nie tylko te najmniejsze – mówi Andrzej Mikosz, prawnik i były minister Skarbu Państwa w rzšdzie PiS.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL