Ochrona Zdrowia
MZ: procedury ratujące życie poza listą świadczeń niegwarantowanych
Resort zdrowia zapewnia, że procedury ratujące życie nie znajdą się na opracowywanej obecnie liście świadczeń niegwarantowanych. Zaprzecza tym samym doniesieniom mediów, że pacjenci sami będą płacili za część takich procedur.
Ministerstwo zapowiada też, że do końca stycznia projekt listy zostanie przekazany do konsultacji ekspertom.
Resort zdrowia odniósł się do artykułu "Dziennika", który w czwartek napisał, że dotarł do nieoficjalnej listy świadczeń niegwarantowanych, gdzie jest prawie 3 tys. procedur medycznych, za które będziemy płacić w przyszłości z własnej kieszeni. Według gazety, resort chce, aby pełną ochronę ze strony państwa miały jedynie wcześniaki, dzieci oraz kobiety w ciąży.
Rzeczniczka resortu zdrowia Ewa Gwiazdowicz podkreśliła, że wbrew doniesieniom, lista świadczeń niegwarantowanych nie jest jeszcze gotowa. Dodała, że lista, o której pisał dziennik, to dokument przygotowany jeszcze przez poprzednie kierownictwo ministerstwa, który nie został zaakceptowany przez obecne kierownictwo.
"Aktualnie w Agencji Oceny Technologii Medycznych eksperci przygotowują listę świadczeń niegwarantowanych wg założeń przedstawionych przez resort zdrowia. Przekazanie listy do konsultacji eksperckich zaplanowano na koniec stycznia br. " - poinformowała Gwiazdowicz.
Według posła Lewicy i Demokratów, b. ministra zdrowia Marka Balickiego, okrojenie koszyka świadczeń gwarantowanych o 3-4 tys. świadczeń, to decyzja polityczna zmuszająca do dodatkowych, komercyjnych ubezpieczeń.
Jak mówił Balicki w Radiu TOK FM, "jeśli w tym, co będzie gwarantowane ze środków publicznych nie znajdzie się istotne trzy czy cztery tysiące świadczeń, które dziś są udzielane i zasadne z punktu widzenia i zdrowotnego, i ekonomicznego (...), to znaczna część ludzi, większość Polaków, nie ubezpieczy się dodatkowo" - podkreślił Balicki.
Natomiast zdaniem posła PiS, byłego szefa NFZ Andrzeja Sośnierza, najważniejszym zadaniem jest obecnie ustalenie, jakie procedury medyczne mogą być finansowane z ubezpieczenia podstawowego, a tym samym określenie przestrzeni dla ubezpieczeń dodatkowych.
Sośnierz, który był gościem radiowej Trójki, mówił także, iż jego zdaniem, kompleksowej reformy "tak naprawdę teraz nie trzeba robić", bo zrobiono ją kilka lat temu, za rządu AWS. Jak podkreślił, prywatyzacja szpitali nie ma "istotnego znaczenia" dla funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, bo nie jest to "zasadniczy element" reformy systemu. Pytany, ile pieniędzy jest obecnie w systemie służby zdrowia poseł PiS odpowiedział, że około 40 mld zł, z czego - "jak w każdym systemie" - marnotrawionych jest co najmniej kilka procent.
W ubiegłym tygodniu rząd przedstawił projekty ustaw reformujących system ochrony zdrowia, m.in. o ochronie indywidualnych i zbiorowych praw pacjenta, o prywatnych uzupełniających ubezpieczeniach zdrowotnych oraz o zakładach opieki zdrowotnej.














