Kultura

Dziedzictwo Janusza Korczaka w sporze o prawa autorskie

materiały prasowe
Koalicja Otwartej Edukacji chce, by dzieła Korczaka były własnością publiczną. Instytut Książki się nie zgadza - pisze Jacek Cieślak
70 lat po śmierci Janusza Korczaka wygasa obowiązek płacenia tantiem za publikację jego dzieł. Trzeba tylko odprowadzić symboliczną opłatę do funduszu "martwej ręki", wspierającego młodych twórców.

Janusza Korczaka zamordowano 70 lat temu. Wojna wszystko skomplikowała.

Maciuś i kopalnie

– Ostatnie relacje dotyczące życia autora "Króla Maciusia Pierwszego" pochodzą z 6 sierpnia 1942 r. – mówi Grzegorz Gauden, dyrektor Instytutu Książki. – Dokładnych okoliczności śmierci ustalić się nie udało. W takich sytuacjach, zgodnie z powojennym prawem, sądy przyjmowały, że oficjalną datą śmierci jest 9 maja 1946 r.

Dlatego dzieła pedagoga mają się znaleźć w domenie publicznej dopiero za cztery lata.

– Potencjalni spadkobiercy zostali zgładzeni w Holokauście, więc cały dorobek po Januszu Korczaku stał się własnością państwa – dodaje Gauden.

W czasie transformacji systemowej spadkobiercą po Korczaku stało się Ministerstwo do spraw Prywatyzacji, głównie zarządzające fabrykami, hutami i kopalniami. Jego sukcesorem stało się Ministerstwo Skarbu. Nie wiedziało, jak dalej postępować w sprawie dotyczącej praw do książek i produkcji filmów, dlatego zwróciło się o pomoc do Ministerstwa Kultury. Ono w 2009 r. scedowało związane z tym obowiązki na rzecz Instytutu Książki.

– Zajęliśmy się zaniedbanymi przez lata prawami autorskimi Korczaka na wszystkich polach. Wspiera nas w tym renomowana kancelaria prawna Wierciński, Kwieciński, Baehr, działając pro publico bono – wyjaśnia Grzegorz Gauden. – Zaczęliśmy od ogłoszenia, w polskiej i światowej prasie, że jesteśmy jedynymi dysponentami praw do twórczości pisarza. Chodziło o to, by wydawnictwa zajmujące się nielicencjonowaną sprzedażą jego książek wycofały je z rynku. Kolejne wydania miały się już ukazać po udzieleniu przez nas licencji. W Polsce rozpisaliśmy w tym celu konkurs na najlepszą ofertę. Wygrało wydawnictwo WAB, które wznowiło niektóre książki w nowej szacie graficznej.  
Ogłoszenie spotkało się też z odzewem za granicą. Do Instytutu Książki zgłosili się poważni wydawcy m.in. z Francji i Izraela. Wznowili na tych rynkach nieobecne od dawna tytuły Korczaka. – Nasza działalność nie ma charakteru komercyjnego i wszystkie pozyskane tantiemy przeznaczamy na projekty związane z dziedzictwem Korczakowskim, a najważniejsze jest dokończenie edycji dzieł wszystkich – mówi Grzegorz Gauden. – Kiedy działalność ta zaczęła przynosić pierwsze efekty, otrzymaliśmy pismo od Koalicji Otwartej Edukacji (KOE), która domaga się, by dziedzictwo Korczakowskie stało się dobrem publicznym, dostępnym nieodpłatnie dla wydawców oraz w Internecie. – Powodem naszego wystąpienia do Instytutu Książki jest to, że powszechnie znaną datą śmierci Janusza Korczaka jest sierpień 1942 – mówi "Rz" Bożena Bednarek[pauza]Michalska, wicedyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu, przewodnicząca KOE. – Państwo nie powinno rościć sobie praw do tego, co może być własnością społeczeństwa, bo ogranicza działalność edukacyjną i naukową związaną z ważnym dla Polaków pisarzem. Powoduje niepotrzebne problemy. Biblioteki nie mają prawa do digitalizowania książek i umieszczenia ich w bazach internetowych, co jest niezbędne, choćby dla osób niepełnosprawnych.

Zarabiać na Korczaku

– Działalność Instytutu Książki dotycząca Korczaka ma charakter antyspołeczny – mówi Jarosław Lipszyc z Fundacji Nowoczesna Polska. – Minister kultury zlecił mu wykupywanie ważnych społecznie utworów do domeny społecznej, tymczasem blokuje ten proces. – Zależy mi na debacie o Korczaku – mówi Grzegorz Gauden. – Zawarliśmy umowy licencyjne z wydawcami i nie możemy ich zerwać, ponieważ musielibyśmy płacić duże odszkodowania. Chcemy też dokończyć wydawanie dzieł Korczaka, a także negocjacje dotyczące produkcji filmowych. Mowa jest co najmniej o dwóch projektach. Chodzi o ekranizację "Króla Maciusia I" przez duże światowe studio. O kinowej adaptacji "Kajtusia czarodzieja" myśli Magdalena Łazarkiewicz. Miałaby to być produkcja, która pokaże Korczaka jako pisarza pionierskiego wobec "Harry'ego Pottera". – Zareagowaliśmy też na drastyczne złamanie prawa autorskiego przez europejskiego producenta – mówi Grzegorz Gauden. – Propozycja ugody nam zaproponowanej jest niesatysfakcjonująca. Działamy dalej. Doceniam starania środowisk, które walczą o poszerzenie domeny publicznej. Nie ma problemu z udostępnieniem wielu dzieł w zasobach otwartych. Ale podpisane umowy są jednak wiążące. Dzieła Korczaka mogą zarabiać dla Korczaka w przypadku wielkich komercyjnych ekranizacji.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL