Rozmaitości
Snajperki, plotkary, anioły
Kobiety agresywnie walczą, ale nie wprost. Mężczyźni tego nie widzą – mówi socjolog Katarzyna Stadnik
Rz: Czy pani jest agresywna?
Katarzyna Stadnik: Gdy zaczęłam zbierać materiały do badań na temat agresji u kobiet, ze zdziwieniem odkryłam, że owszem, jestem.
I to częściej, niżbym przypuszczała. U swoich koleżanek też dostrzegam teraz agresję, której nie widziałam przedtem. Nie oznacza to, że tej cechy w nich nie było. To ja nie umiałam jej zdefiniować, pewnych zachowań odpowiednio nazwać. Według psychologów bowiem do działań agresywnych u kobiet należą zachowania, których w pierwszym odruchu nie uznalibyśmy za agresywne.
Jakie to zachowania?
Na przykład głośne mówienie o czyjejś wadzie, słabościach czy potknięciu w towarzystwie osób trzecich. Ale mówienie z troską w głosie, z udawaną życzliwością. To werbalna agresja kamuflowana również uśmiechem i puszczaniem oczka. Określana jest agresją „nie wprost”.
Dlaczego zainteresował panią ten temat?
Każdy socjolog musi posiąść dużą wiedzę o agresji. Mnie podczas studiów uderzyło, że w statystykach i porównaniach dotyczących agresji społeczeństw nie ma kobiet lub stanowią one nikły procent w tych danych. Zaczęłam sięgać do opinii psychologów na ten temat, zastanawiać się, czy rzeczywiście nie ma w nas agresji. Otóż jest i socjologia jako nauka powinna ją w jakiś sposób badać i mierzyć.
A w jaki jeszcze sposób kobieca agresja „nie wprost” się przejawia?
Czasem w niezauważalny dla osób trzecich. Tylko ofiara potrafi odczytać kontekst, w jakim słowa do niej zostały skierowane, i wie, że był to atak, że słowa miały zranić. Do agresji kobieta używa wiedzy, jaką ma na temat ofiary, informacji o jej życiu, przeszłości, słabościach, sekretach. Używa tzw. inteligencji makiawelicznej (umiejętność korzystania z wszelkich dostępnych środków, by osiągnąć cel – red.), zwanej też inteligencją społeczną. To potrzebna wiedza. Sabotowanie, ośmieszanie, a jeśli to konieczne, skuteczne wykluczanie z grupy, manipulowanie innymi – tu potrzebne są dobre umiejętności społeczne. Amerykańska naukowiec Pat Heim przyjrzała się agresji kobiet na gruncie zawodowym i pod tym kątem wyodrębniła typy kobiet.
Chodzi o typy kobiet w korporacjach...
Tak. Najczęściej spotykany to plotkara – z pozoru miła, ale dwulicowa. W momencie konfrontacji albo zaprzecza, albo trywializuje akt agresji. Jest też snajperka – na ogół anonimowa. Sprytnie miesza się z tłumem, namawiając innych, by nie traktowali jej rywalki poważnie. To taki wyborowy strzelec, który ośmiesza konkurentkę, puszczając przy tym oko. Sabotażystka – nie przekaże poleceń od szefa, zapomni o zostawieniu notatek służbowych, wpuści wirusa do komputera, głośno przy przełożonym podważa dokonania rywalki. Jest mistrzynią spisku, nieoceniona w zjednywaniu sobie popleczników, którzy będą bronić jej racji w konflikcie.
Dlaczego właśnie kobieta tak postępuje?
Bo nie może jawnie wystąpić jako agresor. Według amerykańskiej antropolożki Anne Campbell cała sztuka polega na tym, aby nie zostać wskazanym jako prowokator ataku i nie narazić się na rewanż. Byłaby wówczas natychmiast przegrana, bo działałaby wbrew powszechnie przyjętym normom społecznym – kobieta jest zawsze tylko opiekuńcza, troszcząca się o innych, łagodząca konflikty. Wybiera też ten rodzaj agresji z powodów ewolucyjnych. Ciało kobiety, tej, która ma rodzić dzieci, zawsze było cenniejsze niż mężczyzny, słabsza fizycznie płeć nie mogła wchodzić w otwarte konflikty. Ten schemat utrwalił się przez setki lat.
Kobieca agresja to również mechanizm adaptacyjny – jest nam potrzebna, by po prostu przetrwać i funkcjonować w życiu. Według Harry’ego Sullivana, amerykańskiego psychiatry i psychoanalityka, człowiekiem od najmłodszych lat kierują dwa motywy: zaspokojenie potrzeb biologicznych i bezpieczeństwo psychologiczne. Ten drugi zawiera pragnienia przynależności, uznania i władzy. A o to trzeba powalczyć.
Czyli kobieta i mężczyzna walczą o to samo, ale w inny sposób?
Nie, mają również różne cele. Dla mężczyzny uznanie to bycie zauważonym, sukces. Dla kobiety uznanie nie jest tożsame z sukcesem. Ona musi mieć wewnętrzne poczucie, że zrobiła coś ciekawego, dobrego. Pochwała, uznanie osoby, na której jej zależy, mogą być dla niej w równym stopniu istotne jak awans zawodowy dla mężczyzny. Inna różnica, chyba dobrze o nas świadcząca – gdy kobieta zabiega o kogoś, bardziej zwraca uwagę na to, jaka dana osoba jest, niż kim jest.













