Obyczaje
Facebook – trzecie państwo świata
Część psychologów przestrzega przed uzależnieniem od FB. Socjolodzy uspokajają
Liczba użytkowników najpopularniejszego serwisu społecznościowego przekroczyła już 500 milionów. FB, jak twierdzą niektórzy, to trzecie państwo świata, tyle że wirtualne. I najdynamiczniej się rozwijające. Co tydzień przybywa milion nowych użytkowników, za rok może być miliard.
Facebook to współczesny styl życia. Czas odwołać sztuczny podział na realność i wirtualność?
Jednostka chorobowa
Rosnąca w kosmicznym tempie popularność FB niepokoi psychologów. Wymyślili nawet nową jednostkę chorobową: FAD – Facebook Addiction Disorder. Symptomy opisała zajmująca się uzależnieniem od Internetu dr Kimberly S. Young, dyrektor Center for Internet Addiction Recovery.
Naprawdę można zacząć się martwić, gdy ktoś wstaje w nocy, by sprawdzić, co się wydarzyło u jego znajomych – jak to robi 26 proc. amerykańskich kobiet. Wg badań przeprowadzonych przez Lightspeed Research dla Oxygen Media (maj, czerwiec 2010 r.) dla 34 proc. Amerykanek w wieku 18 – 34 lata, biorących udział w ankiecie, wejście na Facebooka jest pierwszą czynnością tuż po przebudzeniu. 57 proc. z nich woli się komunikować przez Internet niż w sposób tradycyjny, a 31 proc. woli swój wirtualny wizerunek od prawdziwego.
Te same badania wskazują jednakże: dla 63 proc. Facebook to narzędzie ułatwiające kontakty zawodowe.
Nadmuchany problem
– W tej chwili prowadzone są badania dotyczące tego rodzaju uzależnienia w Polsce – mówi „Rz” socjolog dr Tomasz Sobierajski z Uniwersytetu Warszawskiego. – Mnie jednak uzależnienie od FB wydaje się sprawą sztucznie rozdmuchaną. Czy ktoś traktuje jako jednostkę chorobową telefon do ukochanej osoby tuż po przebudzeniu? FB jest współczesną formą komunikacji. Straszenie uzależnieniem wynika z niezrozumienia zjawiska. Mogą zdarzyć się przypadki chorobowe, ale wszystko, również FB, jest dla ludzi inteligentnych.
– Korzystanie z Facebooka trudno nawet nazwać stylem życia, to jest po prostu część życia – twierdzi psycholog Agnieszka Pasek mieszkająca w Oxfordzie (rówieśnica założyciela portalu). – Jestem na FB od samego początku, gdy serwis powstał najpierw na Uniwersytecie Harvarda, a kilka miesięcy później na kilkudziesięciu innych uczelniach, także u nas w Oxfordzie. Byłam wtedy na studiach i jak wszyscy miałam dostęp do szybkiego Internetu. Cały dzień pisaliśmy eseje, więc gdy pojawił się FB, rzuciliśmy się na niego, bo okazało się, że to świetny sposób na odreagowanie. To było coś nowego – mogliśmy być w kontakcie z osobami, z którymi nie można inaczej się spotkać albo nie tak często, jak byśmy chcieli.
Co rzeczywiste?
Coraz częściej słychać głosy, że podział życia na realne i wirtualne nie ma już racji bytu. Jesteśmy jednocześnie wirtualni i realni.
Tomasz Sobierajski mówi wprost: – To w tym wirtualnym świecie kontaktujemy się z naszymi realnymi przyjaciółmi i realnymi bliskimi. Nawiązujemy realne związki i relacje. Wirtualny w naszych czasach to po prostu codzienny, zwyczajny i wbrew słownikowym wykładniom – rzeczywisty.
Tej opinii nie podziela Sabina Stodolak, psycholog (choć sama jest problogerką i fascynatką nowych mediów). – Wystarczy dostęp do sieci i pięć minut czasu, by mieć poczucie bycia w kontakcie z dziesiątkami znajomych. Kiedy chcemy spotkać się z kimś w realu, wymaga to pracy obu stron – ustalenia terminu, znalezienia czasu. FB pozwala „ spotkać się” w minutę.
Agnieszka Pasek przekonuje, że to ten sam świat. – Największym pożytkiem FB jest to, że złączył świat wirtualny i realny w jeden świat. Taki, w jakim żyjemy. Nie jest to czat w kafejce internetowej, w której nikt się nie widział. Dzięki FB mogę rozmawiać z rodziną i znajomymi rozsianymi po całym świecie czy być w kontakcie z kolegami z pracy. Firma, w której pracuję, też ma stronę na FB – korzystamy z niej m.in. do rekrutacji, jak najbardziej realnej.
Ireneusz Krzemiński, prof. socjologii, na portalu Kulturaliberalna. pl napisał, że „wirtualny kontakt może dawać emocjonalną satysfakcję przy zminimalizowaniu realnych kosztów, związanych z kontaktem”. Każdy wirtualny kontakt można przerwać w dowolnej chwili, a wyjść ze spotkania bez pardonu już trudniej.















