REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Raporty » Spór o in vitro

Spór o in vitro

Bronić człowieka przed nim samym

Tomasz P. Terlikowski 06-01-2009, ostatnia aktualizacja 06-01-2009 00:31

Odrzucenie zapłodnienia in vitro nie wynika z braku zrozumienia dla ludzkich pragnień, lecz z jasnego stwierdzenia, że metoda ich zaspokajania jest z moralnego punktu widzenia nie do zaakceptowania – pisze filozof i publicysta

Od wielu tygodni media, etycy, właściciele klinik zapłodnienia pozaustrojowego i politycy szantażują nas moralnie, dowodząc, że nie wolno być przeciw in vitro. Argumentem nieodmiennie są pary, które ze łzami w oczach opowiadają, jak bardzo pragnęły mieć dzieci, i zapewniają, że dopiero in vitro pozwoliło im to pragnienie zrealizować.

A potem – gdy już się przypomni, ile takich par jest w Polsce – informuje się, że na drodze do ich szczęścia stoi Kościół katolicki oraz wysługujący się mu politycy (czyli Jarosław Gowin, którego ustawa – o czym warto pamiętać – jest sprzeczna z nauczaniem Kościoła, a wypływa jedynie z konsekwentnego traktowania zapisów polskiej konstytucji). Z fantazją i samozadowoleniem autorzy takich materiałów (niekiedy – jak prof. Hołówka z tytułami profesorskim) dowodzą, że teologia, metafizyka i nauczanie Kościoła w istocie wykluczają stanowisko Watykanu, a on sam, decydując się na sprzeciw wobec metod zapłodnienia pozaustrojowego, skazuje się na anachronizm i krzywdzi bezpłodne pary.

Pragnienia to nie moralność

Gdy jednak odcedzić argumentację od emocji, obrazów i anegdotek, okazuje się, że opiera się ona wyłącznie na jednym, fundamentalnym założeniu: „pragnienia ludzkie powinny być spełniane”. Para, która pragnie dziecka, powinna mieć zagwarantowane jego posiadanie.

Problem polega jednak na tym, że pragnienia (nawet szlachetne) nie są równoznaczne z prawem do ich spełnienia. Jeszcze bardziej dyskusyjny jest pomysł, by na ludzkich pragnieniach opierać moralność.

Zwolennicy zapłodnienia in vitro, podkreślają najczęściej, że ich działania zakorzenione są w chęci spełniania marzeń bezpłodnych par (o gigantycznych zyskach właścicieli klinik leczenia bezpłodności jednak się nie wspomina). Tyle że nie każda metoda zaspokajania pragnień jest moralnie dopuszczalna. Pragnienie zdrowia dla męża, żony czy córki nie usprawiedliwia porwania bezdomnych brazylijskich dzieci, by przeszczepić swoim bliskim ich wątrobę.

Analogiczną zasadę trzeba zastosować przy ocenie in vitro. Podstawą jego odrzucenia nie jest potępienie czy brak zrozumienia dla pragnień, marzeń czy ludzkich popędów (z których najsilniejszym pozostaje pragnienie reprodukcji), ale jasne stwierdzenie, że jedna z metod zaspokajania tej biologicznej, kulturowej społecznej i religijnej potrzeby, jest nieakceptowalna z moralnego punktu widzenia.

Powodów takiej oceny jest wiele i żaden nie odwołuje się do objawienia. Pierwszym jest wskazanie, że przyznanie rodzicom – gwarantowanego przez państwo – prawa do posiadania potomstwa byłoby skrajnym uprzedmiotowieniem dziecka. W takim sposobie myślenia mały człowiek staje się środkiem do samorealizacji rodziców. Traktowanie człowieka jak przedmiot wyklucza rzeczową, międzyosobową, a nie jedynie emocjonalną miłość. To uprzedmiotowienie najmocniej widać w lekceważeniu tzw. nadliczbowych zarodków. Ich istnienie, prawo do życia (prawo fundamentalne, na którym budują się wszystkie inne) jest poświęcane na ołtarzu prawa do spełnienia pragnień rodziców.

Czy żołądź jest dębem

Tego podstawowego braku moralnego obecnego w procedurze in vitro nie są w stanie przesłonić abstrakcyjne rozważania na temat tego, czy żołądź jest, czy nie jest dębem. A nie są w stanie nawet nie dlatego, że biologia reprodukcji drzewa i człowieka co nieco się od siebie różnią, ale głównie dlatego, że nawet najbardziej sprawny dyskutant nie jest w stanie udowodnić, że kiedykolwiek z żołędzia wyrósł kasztanowiec czy brzoza.

Każdy lekarz przyznałby zresztą, że zarodek, także ten zamrożony czy zniszczony, gdyby pozwolić mu na to, stałby się niezależną ludzką osobą, o potencjale nie mniejszym niż profesora Hołówki czy Wandy Nowickiej. Problemem jest tylko to, że mu się na to nie pozwala, ponieważ sprowadza się go do poziomu nieuchronnego kosztu spełniania marzeń jego rodziców.

Kościół w tej debacie broni nie tylko prawa do życia zarodków, ale również fundamentów medycyny. Ta ostatnia opiera się na moralnym założeniu: po pierwsze nie szkodzić. Zasada ta jest łamana już przez samą zgodę na wprowadzenie metody in vitro do praktyki klinicznej bez śladowego nawet sprawdzenia, jakie ma ona skutki uboczne dla kobiety, ale przede wszystkim dla dziecka. Nikt przecież nie jest w stanie zaprzeczyć, że manipulacje genetyczne mogą powodować nieznaczne zmiany w genetycznym dziedzictwie dziecka, które odbiją się na jego zdrowiu, a także mogą wpłynąć na los i genetyczne dziedzictwo jego dzieci (a pośrednio całej ludzkości).

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  In, vitro

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Gowin: tylko dyktat grozi rozpadem PO

Jeżeli lewa część Platformy otwiera spory światopoglądowe, to my też mamy prawo do artykułowania swoich przekonań - twierdzi minister sprawiedliwości >>