REKLAMA
Tutaj jesteś: Weekend rp.pl

Weekend rp.pl

Rodzina wabi i nęci

Katarzyna Janowska 18-02-2012, ostatnia aktualizacja 18-02-2012 00:00
Zygmunt Bauman
autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa
Zygmunt Bauman

O miłości, odkurzaczu, dezodorancie i innych rozkoszach życia w pożyczonym czasie – mówi Zygmunt Bauman

Wywiad ukazał się w tygodniku Przekrój

Panie profesorze, „Love+", gra, która teraz ma ogromne wzięcie, obiecuje więcej miłości?

– „Love+" nie obiecuje więcej miłości. Na marginesie: czy w ogóle można mówić o „więcej" czy „mniej" miłości?! Czy miłość ma ilość, jak groszek w puszce czy pęto kiełbasy na wadze? „Love+" obiecuje miłość bezpieczną – same radości, żadnych przykrości. Jeśli partnerka ma fochy i bryka, można jej się pozbyć bez trudu i wymienić na inną, potulniejszą. Odpadają mitręga zabiegania o jej względy, pułapki negocjacji i kompromisów, katusze zmyślania usprawiedliwień i wymówek – obejdzie się bez wyrzeczeń i ofiar... No a jeśli nie smakuje tak, jak się człowiek spodziewał, albo jeśli nowych rozkoszy już się po niej spodziewać przestał, też kłopotu nie ma. Krótko mówiąc: „Love+" zapowiada miłość „oczyszczoną" z dolegliwości, bez których miłość niewirtualna rzadko kiedy obejść się potrafi. Czysty zysk bez strat i bez ryzyka wpadunku. „Love+" uwodzi swych entuzjastów nie tym, co przyrzeka ofiarować, ale tym, czemu obiecuje zapobiec...

Czyli miłość jest podstawową potrzebą człowieka, bez niej ani rusz. Tyle że przydałoby­ się trochę ją zmodyfikować, żeby była tak doskonała­ jak zmodyfikowane ziemniaki czy kukurydza. Tylko czy to będzie jeszcze to?

– W tym sęk właśnie, że okrutnie człowiekowi potrzebna, że obiecuje radości, jakich bez niej nie uświadczysz, ale też że i zasadzek pełna – i w tym jej cały urok. Bez tego nie będzie sobą. Nie można jej zdobyć raz na zawsze, trzeba będzie o nią zabiegać każdego dnia na nowo, żywić ją, wskrzeszać; nie obliczysz z góry wysiłku, jakiego od ciebie zażąda. Zgadzasz się z góry, a przecież nie wiesz na co, przysięgasz, a przecież nie wiesz, ile dotrzymanie przysięgi będzie cię kosztowało. Jeśli pragniesz nigdy jej nie stracić, wiedz, że czynisz swą przyszłość zakładnikiem losu, a i – by tak rzec – zadłużasz się na resztę życia. Jakie to wszystko sprzeczne z tym, do czego dostarczyciele dóbr nas, ich konsumentów, przyzwyczaili: jak stwierdzisz, że nabyty towar szwankuje, odnieś go do sklepu i jeśliś go nie uszkodził, zwrócimy ci wydatki. A jeśli towar pełni szczęścia ci nie przyniesie, wymień go na inny, nowy i ulepszony – jest ich wszak bez liku. Na wyciągnięcie dłoni... Do natychmiastowego użytku i spożycia na miejscu. Więc chce człowiek, ale się boi... Ciągnie go, ale i odpycha.

To może najpierw ustalmy, co to znaczy kochać, w czasie gdy własna wolność stała się najwyższą wartością.

– Nowoczesność obiecała minimalizację wysiłku i maksymalizację wygody. Drogę na skróty od pragnienia do zaspokojenia. W olbrzymiej liczbie przypadków obietnicy dotrzymała. Ale nie ma zysku bez strat. Nie wszystko, co do życia szczęśliwego potrzebne, da się od wysiłku, pokonywania przeszkód, zmagania z przeciwnościami losu i samopoświęcenia uwolnić. Są wśród składników szczęścia i takie, dla których właśnie zapamiętały wysiłek i triumf nad przeciwnościami losu są warunkiem niezbędnym: ba, są owymi doznaniami, które szczęśliwością człowieka darzą. Doskonałość tworu powstałego z pokonywania trudności jest jedną z takich rzeczy. A wśród nich prym wiedzie miłość spełniona. Bo z przyrodzenia nie jest ona przedmiotem znalezionym i nigdy nie jest tym, co się przeżywa z mieszaniną pożądania i zawstydzenia, ready made; może być tylko dziełem upartej i wytrwałej, zapamiętałej, gotowej na trudy, niepowodzenia i porażki twórczości. Wiem, to w świecie supermarketów brzmi staroświecko... Ale jak powiadali starożytni: Hic Rhodos, hic salta. Albo jak powiadali nie całkiem znów starożytni: tu jest pies pogrzebany. Albo znów jak orzekali bez ogródek, a brutalnie nowożytni: Take it or leave it...

Załóżmy, że take it. Większość z nas chce spróbować, poczuć, pocierpieć mimo wszystko. Kłopot w tym, że zakochanie, czyli łatwiejszy towar, wypiera miłość. Zakochanie to bycie na haju, chodzenie na palcach przez kilka tygodni, a niech tam, nawet miesięcy, ale przychodzi taki moment, że trzeba stanąć obiema stopami na ziemi. I wtedy dopiero może się zacząć miłość. Czyli może nie o rodzaj uczucia chodzi, tylko o umiejętność bycia z innym człowiekiem? I tu jest pies pogrzebany?

Poprzednia
1 2 3 4 5

Przeczytaj więcej o:  Zygmunt Bauman, miłość, rodzina

Przekrój
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500