niepełnosprawny w firmie
Inwalidzi bojąc się o pracę starają się o wyższy stopień niepełnosprawności
- Trzeba określić wskaźnik zaangażowania niepełnosprawnych
- Tysiące niepełnosprawnych straci pracę?
- Jakie dofinansowanie dla niepełnosprawnych
- Zmiany w zatrudnianiu niepełnosprawnych w 2012 r.
- Więcej pieniędzy na niepełnosprawnych
- Lepszy rencista na etacie niż emeryt
- Fundusz rehabilitacji osób niepełnosprawnych nie tylko w zakładzie pracy chronionej
- O utrzymaniu efektu zachęty decyduje treść spóźnionego orzeczenia
- Chorzy psychicznie znajdą pracę
Niepełnosprawni, bojąc się utraty pracy w zakładach pracy chronionej, masowo zabiegają o podwyższenie ich stopnia niepełnosprawności z lekkiego na umiarkowany
"Od kilku miesięcy obserwujemy ożywienie w naszej komisji; wiele osób składa dokumenty, zaznaczając, że pogorszył się ich stan zdrowia i w związku z tym wnoszą o zmianę stopnia niepełnosprawności. Głównie dotyczy to zmiany ze stopnia lekkiego na umiarkowany" - powiedziała PAP dyrektor olsztyńskiego Miejskiego Zespołu ds. Rehabilitacji Zawodowej i Społecznej Osób Niepełnosprawnych Maria Maciejska.
Podobnie spostrzeżenia przekazali PAP pracownicy zespołów orzekających o niepełnosprawności w Kielcach, Wrocławiu czy Białymstoku.
Według kierowniczki Powiatowego Zespołu do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności we Wrocławiu, Bożeny Zimoch, powodem starań o wyższy stopień niepełnosprawności jest nowelizacja przepisów dotyczących zatrudniania niepełnosprawnych. "Ludzie mówią nam, że jeżeli nie uzyskają takiej zmiany to pracodawca może ich zwolnić" - przyznała Zimoch.
Zgodnie ze znowelizowaną w 2010 roku "Ustawą o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych" po nowym roku pracodawcy w zakładach pracy chronionej będą dostawali wyższe dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) z tytułu zatrudnienia osoby niepełnosprawnej w stopniu umiarkowanym, niż z tytułu zatrudniania osoby z lekkim stopniem niepełnosprawności. Na pracownika ze stopniem lekkim dofinansowanie wyniesie 50 proc. najniższego wynagrodzenia obowiązującego w grudniu 2009 r., a na pracownika ze stopniem umiarkowanym - 125 proc. takiego wynagrodzenia.
Pracownicy zespołów orzekających powiedzieli PAP, że czasami dochodzi w komisjach do dramatycznych scen: niepełnosprawni płaczą, opowiadają o trudnej sytuacji życiowej, czasami mówią wprost, że po wyższy stopień niepełnosprawności wysłał ich pracodawca. Z takimi stwierdzeniami spotkali się np. pracownicy zespołu orzekającego w Ostródzie.
Dokładne dane, ile osób złożyło wnioski o zmianę stopnia niepełnosprawności, i w ilu przypadkach zostały one uwzględnione przez zespoły orzekające, okaże się po zakończeniu roku. "Zespół wydaje średnio rocznie około 5 tysięcy decyzji" - powiedziała przewodnicząca Miejskiego Zespołu Orzekania o Niepełnosprawności w Białymstoku Marzena Andrzejewska.
Według jej oceny ok. tysiąca wniosków złożyli ci niepełnosprawni, których zmusili do tego pracodawcy. "Wprost w dokumentach nie ma oczywiście takiej przyczyny, bo być nie może. Jest jedynie mowa o pogorszeniu stanu zdrowia, bo formalnie tylko taki powód może być podany" - powiedziała. Przyznała, że wiedzę o przymuszaniu do zmiany stopnia niepełnosprawności czerpie z rozmów z niepełnosprawnymi, którzy się do tego przyznawali, podkreślając, że zależy im na utrzymaniu miejsc pracy.
Wzrost liczby wniosków o zmianę stopnia niepełnosprawności spowodował wydłużenie kolejek na wydanie orzeczenia; np. w Białymstoku na wydanie orzeczenia czeka się cztery miesiące.
Od osoby pracującej w komisji orzekającej o niepełnosprawności w woj. warmińsko-mazurskim PAP dowiedziała się, że wnioski składają masowo m.in. ochroniarze i sprzątaczki.
Jedna z takich osób zatrudniona w Olsztynie jako sprzątaczka powiedziała PAP, że szef podczas rozmowy w cztery oczy zasugerował jej, że "albo załatwi sobie stopień umiarkowany, albo jej zatrudnienie może mu się nie opłacać". "Koleżanki opowiadały, że im także tak mówił" - powiedziała. Dodała, że rozmowy te odbywały się na początku 2011 roku, a pracodawca dał jej rok na zebranie dokumentacji medycznej, potrzebnej do przekonania zespołu orzekającego, że jej stan zdrowia się pogorszył. Wskazany przez nią pracodawca nie chciał rozmawiać z PAP.
Prezes spółdzielni inwalidów w Elblągu Jerzy Dymitrowicz, który od lat zatrudnia wyłącznie osoby niepełnosprawne, powiedział PAP, że takie zachowania są typowe dla zatrudniających osoby, które często mają orzeczoną niepełnosprawność nie z powodu widocznego kalectw,a ale stwierdzoną na podstawie dokumentacji medycznej poświadczającej długotrwawłą chorobę. Zdaniem Dymitrowicza bywa, że takie orzeczenia są "naciągane".















