Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Internet

Polacy nie rozróżniajš treści legalnych od nielegalnych

Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Internauci nie sš œwiadomi, że z niektórych treœci cyfrowych - filmów, ksišżek, muzyki - korzystajš zgodnie z prawem
W opinii ekspertów, rozróżnienie pomiędzy tym, co jest w sieci legalne, a co nie, utrudnia obecne prawo autorskie, a ACTA tę płynnš granicę utrwali. O tym, że polscy internauci nie odróżniajš treœci legalnych od nielegalnych, mówi m.in. raport Centrum Cyfrowego, opublikowany w zeszłym tygodniu. Badanie miało na celu przybliżenie nieoficjalnego obiegu treœci kulturowych. Pomimo faktu, że wymiana filmów, muzyki i ksišżek może odbywać się w internecie legalnie, dla większoœci użytkowników granica pomiędzy tym, które działania sš zgodne z prawem, a które nie, jest niejasna - podkreœlono w raporcie. Internauci nie sš œwiadomi, gdy używajš treœci cyfrowych zgodnie z prawem, najczęœciej nie wiedzš też, jak legalnie mogš korzystać z ksišżek, filmów i muzyki w sieci.
Ta płynna granica wynika z zapisów prawa autorskiego, które nie tylko nie pozwalajš na takie rozróżnienie, ale też zacierajš granicę pomiędzy tym, co możemy zrobić, a tym, czego w œwiecie cyfrowym robić nie powinniœmy - podkreœlił Kamil Œliwowski, koordynator projektu Creative Commons Polska, promujšcego otwarte rozwišzania prawne w zakresie dzielenia się twórczoœciš. W jego opinii, ACTA, międzynarodowe porozumienie dotyczšce zwalczania handlu podróbkami i walki z naruszeniami własnoœci intelektualnej, również w internecie, tę niejednoznacznoœć utrwali. Największym problemem obowišzujšcego obecnie prawa autorskiego jest to, że powstało w czasach przed internetem - powiedział socjolog internetu dr Dominik Batorski. Trudnoœci sprawia szczególnie, według niego, pojęcie dozwolonego użytku w sieci. "W przypadku płyt jest jasne, że można ich słuchać ze swojš rodzinš i przyjaciółmi, w przypadku ksišżek papierowych - że można je komuœ pożyczyć" - tłumaczył Batorski. Jak powiedział, prawnicy nie mogš jednoznacznie okreœlić, czy "w internecie może być w ogóle coœ takiego, jak dozwolony użytek". W ocenie eksperta, dostosowanie tego pojęcia do treœci cyfrowych jest skomplikowane, ponieważ trudno okreœlić, kim sš znajomi w internecie, np. w serwisach i na portalach społecznoœciowych. Prawo autorskie przyjmuje koncepcję odbiorcy, która nie jest już aktualna - uważa socjolog. Według niego, prawo cišgle zakłada, że odbiorca jest bierny i skupia się tylko na konsumowaniu treœci. "W tej chwili użytkownik to raczej osoba, która chce i ma narzędzia do tego, aby dzielić się treœciami, komentować je, modyfikować i wykorzystywać wspólnie z innymi" - podkreœlił Batorski. "W internecie na pewno legalne sš te treœci, za które się płaci" - mówił. Odpłatnoœć - w jego opinii - nie jest jednak rozwišzaniem, ponieważ ludzie na portalach społecznoœciowych chcš dzielić się słuchanymi piosenkami czy oglšdanymi filmami z innymi użytkownikami. "Cała ta sfera społecznego korzystania z sieci jest trudna do okreœlenia w prawie" - uważa socjolog. Œliwowski zauważył, że dla przeciętnego internauty umieszczenie piosenki na portalu społecznoœciowym w celu podzielenia się niš ze swoimi znajomymi nie oznacza łamania prawa, bo nie wišże się z obrotem finansowym. "Prawo nie okreœla jednak jasno, czy przypadkiem nie jest to już udostępnianie treœci bez zgody posiadacza praw autorskich" - zaznaczył specjalista. W przepisach powinno jasno się okreœlić, czy dopuszczalne jest wymienianie się plikami w celach niekomercyjnych. "Prawo, które obecnie nie okreœla w sposób przejrzysty, co jest w sieci legalne, powinno zdefiniować szarš strefę internetu" - mówi Œliwowski. Prawo autorskie nie nadšża również za nowymi modelami biznesowymi - uważa Batorski. Jak podkreœlił, "większoœć serwisów internetowych nie zarabia na użytkownikach, którzy korzystajš z darmowych usług, np. Google czy Facebook". To uwaga internautów jest obecnie dobrem, na którym zarabiajš serwisy internetowe, sprzedajšc jš reklamodawcom. Serwisy internetowe skupiajš się więc na przycišganiu uwagi użytkowników oraz na zbieraniu danych o ich zachowaniach, dzięki czemu sš w stanie dopasować reklamę do preferencji internautów i wzbudzić większe zainteresowanie reklamowanym produktem - mówił socjolog. Trudno ocenić legalnoœć treœci dostępnych w internecie również dlatego, że często nie wiadomo, w jaki sposób trafiły one do sieci - czy opublikował je użytkownik, który dysponował prawami autorskimi czy użytkownik, który tych praw nie ma - podkreœla Batorski. W serwisie You Tube można znaleŸć zarówno treœci opublikowane nielegalnie, jak i na zasadzie wolnych licencji oraz w celach komercyjnych. Publikacja na zasadzie wolnej licencji jest tym, co pozwala na modyfikowanie i kopiowanie cyfrowych zasobów. Aby zwiększyć legalny obszar wymiany, należy nie tylko zmienić prawo, ale też promować tworzenie treœci nie łamišcych prawa własnoœci intelektualnej i opracować czytelny system ich oznaczania w internecie - proponuje Œliwowski. Creative Commons Polska - projekt, który specjalista nadzoruje - stara się, aby instytucje i wydawcy posiadajšcy treœci ważne z punktu widzenia kultury i edukacji, przekazały je do tzw. zasobów otwartych na zasadach wolnych licencji.
ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL