Finanse
Domy z widokiem na przyszłość
Egipt, Kalabria, luksusowe kompleksy turystyczne – tu najlepiej inwestować w egzotyczne, wakacyjne nieruchomości. Ile można dziś na nich zarobić?
Ci, którzy w jesienną słotę zastanawiają się nad inwestowaniem w nieruchomości w słonecznych i atrakcyjnych turystycznie rejonach, mają dziś spory wybór na całym świecie, także w Europie. Wciąż pojawiają się nowe odkrycia inwestorów i deweloperów, szukających nisz, gdzie można w stosunkowo krótkiej perspektywie dobrze zarobić na odsprzedaży, miejsca, w związku z którymi możemy liczyć na długoletnie zyski z wynajmu lub na wielki zarobek, jeśli trochę poczekamy. Karaiby, Floryda, Brazylia, Tajlandia, a może Turcja, Egipt czy Tunezja? Większość zamorskich inwestycji wygląda dziś zachęcająco. Czasami dlatego, że krajom, w których się znajdują, kryzys dał się mocno we znaki, a czasem właśnie przeciwnie – ponieważ prawie ich nie dotyczył.
Na przykład Brazylia nie odczuła kryzysu w dużym stopniu. Dane za drugi kwartał tego roku mówią, że wzrost PKB sięgnie tam 8–9%, a sprzęgnięty z nim wzrost na rynku nieruchomości, który nie przeżył większych spadków i zachowuje się normalnie, wyniesie 15%. Zainteresowanie kupujących koncentruje się głównie na południowej części kraju, położonej nad Atlantykiem. Zwłaszcza na rejonach, z których niedaleko do Rio de Janeiro i São Paulo, ze względu m.in. na bliskość międzynarodowych lotnisk, ale także, przynajmniej ostatnio, z powodu zbliżającego się mundialu w 2014 r. oraz olimpiady w Rio w 2016 r. i spodziewanego napływu kibiców. Apartament w zamkniętym kompleksie turystycznym to wydatek rzędu 80 tys. dolarów. Dom z górnej półki, z basenem, z pięcioma sypialniami w modnej i luksusowej miejscowości Buzios (lubiła ją Brigitte Bardot) kosztuje przeciętnie 250–260 tys. dolarów, ale zwrot z inwestycji w atrakcyjnym rejonie może sięgnąć 15–20% wartości nieruchomości. Dane za drugi kwartał tego roku, dotyczące rejonu São Paulo, mówią o18-procentowym wzroście wartości nieruchomości i 10-procentowym wzroście cen najmu. Górna półka blisko oceanu w luksusowym resorcie to, jak wszędzie, najlepszy i najbezpieczniejszy zakup. Trzeba tylko pamiętać, że koszty dodatkowe związane z nabyciem nieruchomości w kraju samby to około 10% jej pierwotnej ceny. Ta ostatnia może być jednak bardzo niska: Brazylia ma jakieś 7,5 tys. kilometrów plaż, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli nie w celu inwestowania, to po to, by spędzić tu emeryturę.
Nieruchomości na Karaibach, których kryzys raczej nie oszczędził, też w tej chwili mogą być dobrym zakupem. Wyraźnie potaniały, co oznacza, że z czasem zdrożeją i zwrot z inwestycji, szczególnie w domy luksusowe i w tzw. pierwszej linii brzegowej, może być spory. Na Dominikanie kryzys przetrzebił nieco turystów, do tego część kupujących i wypoczywających spłoszyło niedawne trzęsienie ziemi na pobliskim Haiti.
– W rezultacie można tam dzisiaj nabyć apartament tuż przy plaży za 130–135 tys. euro, a nieruchomość postawioną nieco dalej od morza za cenę nawet o 50 tys. euro niższą – mówi Joanna Kaczyńska, dyrektor generalny firmy Nieruchomości za Granicą.
Niedawno inwestorzy odkryli wenezuelską wyspę Margaritę, która uważana jest za bardzo obiecującą z powodu urody krajobrazu, rosnącego ruchu turystycznego i stosunkowo niskich cen nieruchomości.
Jeśli chodzi o USA, to najatrakcyjniejszym chyba kąskiem od lat pozostaje Floryda. Domy staniały tam o 50–80% (im dalej od plaży, tym bardziej), a półwysep jest nimi wręcz zastawiony, więc sprzedający mają konkurencję. Wszystko to sprawia, że można tam teraz kupować naprawdę tanio (w dodatku słabnie dolar). Lepiej jednak uważać na cenowy zawrót głowy i zwracać baczną uwagę na lokalizację. Zdarzają się domy już za 20–30 tys. dolarów, których nie można później wynająć ani odsprzedać. Dom w dobrej lokalizacji, nad samym oceanem, to zdecydowanie większy wydatek, np. 300 tys. dolarów.
Wobec lekkich oznak ożywienia w USA ceny nieruchomości wkrótce powinny zacząć piąć się w górę, choć trudno na razie stwierdzić, ile trzeba będzie poczekać, by uzyskać przyzwoity zwrot z inwestycji.
– Z czasem ceny powinny wrócić do poziomu sprzed spadku, zatem w dłuższej perspektywie z pewnością taka inwestycja jest bardzo opłacalna – podkreśla Joanna Kaczyńska.















