Nieruchomości, budownictwo - firmy
Mostostal Warszawa chce się bronić, ale analitycy nie wierzą, że pójdzie do sądu
Nie milkną dyskusje na temat umowy na budowę stadionu we Wrocławiu rozwiązanej przez władze miasta.
Wczoraj Mostostal Warszawa opublikował komunikat, w którym poinformował, że spółki wchodzące w skład konsorcjum, które było odpowiedzialne za realizację inwestycji, nie zgadzają się z uzasadnieniem zerwania kontraktu i że uważają tę decyzję za bezpodstawną i prawnie bezskuteczną. W komunikacie czytamy też, że „konsorcjum zamierza skorzystać z wszelkich przysługujących mu środków ochrony prawnej, broniąc swoich interesów, dobrego imienia i wizerunku”.
Czy to oznacza, że sprawa trafi do sądu? – W tym momencie nic nie jest przesądzone. W komunikacie informujemy tylko, że jeżeli zajdzie taka konieczność, to konsorcjum będzie bronić swoich interesów – mówi Kinga Drózd z biura prasowego Mostostalu.
Eksperci nie wierzą w takie rozwiązanie. – Wydaje mi się, że zarówno władze Wrocławia, jak i przedstawiciele konsorcjum będą chcieli załatwić sprawę polubownie. Droga sądowa to ostateczność, która ciągnęłaby się latami. Dlatego nie sądzę, że Mostostal zdecyduje się na wytoczenie procesu. – W tym wypadku trudno jednak o zdecydowane twierdzenia. To pytanie należałoby skierować do przedstawicieli konsorcjum – mówi Tomasz Czyż z ING Securities.
Miasto wypowiedziało wartą 598,1 mln zł netto umowę ze względu na opóźnienia i domaga się od konsorcjum 73 mln zł kary. 49,6 proc. wynagrodzenia przypaść miało Mostostalowi wraz z zależnym Wrobisem. Lider, J&P Avax, miał odpowiadać za 48,52 proc. prac. W konsorcjum była też spółka Modern Construction Design. Tymczasem wczoraj PAP poinformowała, że miasto chce pozwać Mostostal.
Czytaj też na parkiet.com















