Nowe mieszkania
Niższe ceny na aukcji
Lokal tańszy o 20 – 40 procent niż w rynkowej ofercie? Z takimi cenami wywoławczymi wystartują deweloperzy i pośrednicy podczas aukcji, która odbędzie się w przyszłym tygodniu. Mieszkania można też licytować w Internecie
Jesienną aukcję nieruchomości, w której na żywo będzie można licytować mieszkania – zarówno nowe, jak i używane – organizuje firma Colliers International oraz domy aukcyjne Rick Levin & Associates i Desa Unicum. Do wzięcia jest 29 nieruchomości.
– Ich ceny wywoławcze mają być niższe nawet o 40 proc. niż rynkowe – zachęcają organizatorzy.
Zanim przystąpimy do licytacji, możemy nieruchomości obejrzeć podczas specjalnie organizowanych dni otwartych. Jeśli się zdecydujemy na udział w aukcji, musimy wpłacić depozyt, który w przypadku wygranej będzie zaliczony w poczet ostatecznej ceny.
Licytacje mieszkań nie są nowością na rynku, choć mają różne zasady.
Rok temu podczas targów mieszkaniowych tzw. aukcje malejące organizowała firma RedNet. Podczas aukcji ceny nie szły w górę, ale w dół. Stawki spadały podczas licytacji, a wygrywał ten, kto zatrzymał aukcję, kiedy uznał, że cena jest dla niego atrakcyjna.
Aukcje malejące od kilku tygodni organizuje w Internecie pośredniczka w obrocie nieruchomościami Joanna Finfando ze spółki Fovis. Do tej pory do aukcji firma wytypowała 11 mieszkań, z których jedno już zostało sprzedane. Część licytacji trwa, reszta czeka na rozpoczęcie.
Co będzie można licytować w listopadzie na aukcji Colliers International, Rick Levin & Associates i Desy Unicum? W ofercie są m.in. nowe lokale w inwestycji Dobrolin przy ul. Wolskiej firmy Dantex. – Do wzięcia będzie m.in. niespełna 53-metrowe mieszkanie na pierwszym piętrze. Cena wywoławcza to 256 tys. zł, a wartość rynkowa: 426 tys. zł – podaje Paweł Hardej, dyrektor departamentu aukcji nieruchomości w Colliers International.
Będzie też można powalczyć o dwa mieszkania z rynku wtórnego. Licytowany będzie m.in. 64-metrowy, trzypokojowy lokal w bloku z 1991 roku przy ul. Modzelewskiego. Cena wywoławcza tej nieruchomości to 399 tys. zł. Organizatorzy aukcji wyliczają, że jest ona niższa od rynkowej o 21 tys. zł.
Mieszkań nie licytuje się w ciemno, wcześniej można je obejrzeć podczas tzw. dni otwartych. – Jeśli ktoś zdecyduje się na daną nieruchomość, musi wpłacić depozyt na zastrzeżony rachunek prowadzony przez notariusza oraz podpisać akt notarialny dotyczący danego rachunku – tłumaczy Hardej. Jeśli wygra licytację, depozyt będzie zaliczony na poczet ostatecznej ceny nieruchomości, jeśli nie – zostanie zwrócony.
Wysokość depozytu zależy od wartości nieruchomości. Dla przykładu – przy licytacji mieszkania w Dobrolinie, wartego 426 tys. zł, depozyt wynosi 6,5 tys. zł. W przypadku 214-metrowego apartamentu w wilanowskiej Rezydencji Królewskiej o wartości 1,7 mln zł – już 15,5 tys. zł.
Jak informuje Hardej, nieruchomość można kupić także na kredyt. Chętni do licytowania nieruchomości powinni jednak wcześniej zbadać swoją zdolność kredytową. Na czym zarabia organizator aukcji? – Podobnie jak w przypadku tradycyjnych transakcji pobieramy prowizję od kupującego. Jej wysokość na pierwszej aukcji to 2,5 proc. ceny wylicytowanej nieruchomości. Marża jest pobierana dopiero w momencie podpisania umowy przeniesienia własności – informuje Hardej.
... i przez Internet
Aukcje malejące, czyli tzw. holenderskie, podczas których cena mieszkań spada, od paru tygodni organizuje w Internecie pośredniczka w obrocie nieruchomościami Joanna Finfando ze spółki Fovis. Do tej pory do aukcji jej firma wytypowała 11 mieszkań, z których jedno już zostało sprzedane. Część licytacji trwa, reszta czeka na rozpoczęcie.
– Do aukcji wybieramy lokale z uregulowanym stanem prawnym, które są nam oddawane na wyłączność. Mogą to być mieszkania z rynku pierwotnego i wtórnego. Najniższą cenę, za jaką właściciel jest skłonny sprzedać nieruchomość, ustalamy podczas negocjacji – tłumaczy Finfando. Nieruchomość jest wystawiana z rynkową ceną ofertową, która nie uwzględnia rabatów. Stawki podczas aukcji spadają zaś z dwóch powodów – rabatu, jakiego był skłonny udzielić sprzedający oraz kliknięć uczestników aukcji, którzy sprawdzają cenę mieszkania. – Każde sprawdzenie ceny w Internecie kosztuje od 1,75 do 4,88 zł, a stawka za nieruchomość jest obniżana automatycznie o złotówkę – mówi Finfando.














