Pomoc dla bezrobotnych kredytobiorców
Bezrobotny otrzyma od państwa pieniądze na spłatę raty za własne M2
Osoby, które utraciły pracę, mogą skorzystać z pomocy państwa w dopłacie do kredytu hipotecznego. Będzie to możliwe, gdy przyczyną zwolnienia była trudna sytuacja firmy
Taka pomoc jest możliwa dzięki obowiązującej już rządowej ustawie z 19 czerwca 2009 r. o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych udzielonych osobom, które utraciły pracę (DzU nr 115, poz. 964 ze zm.). Nie jest ona bezzwrotna. To dogodny kredyt udzielany przez państwo, mający pomóc w regulowaniu zobowiązań wobec banków w czasie kryzysu.
Kto może liczyć
O pieniądze mogą się ubiegać osoby, które po 1 lipca 2008 r., czyli w czasie, gdy zaczynał się kryzys, straciły pracę w związku z trudną sytuacją firmy. Dotyczy to również osób, które z tego samego powodu we wspomnianym okresie zakończyły prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej. W obu przypadkach osoby te muszą się zarejestrować w powiatowym urzędzie pracy, uzyskać status bezrobotnego i mieć prawo do zasiłku.
Otrzymają pomoc, pod warunkiem że są posiadaczami tylko jednej nieruchomości – mieszkania lub domu jednorodzinnego obciążonego kredytem. Co więcej, muszą rzeczywiście mieszkać w tej nieruchomości i nie wynajmować choćby niewielkiej jej części.
Ciekawe jest też to, że na pomoc mogą liczyć także małżeństwa posiadające wspólność majątkową, nawet gdy przez kryzys pracę utracił małżonek, który nie jest kredytobiorcą.
PrzykładPan Wiktor od dwóch miesięcy jest zarejestrowany w urzędzie pracy jako osoba bezrobotna. Powodem utraty pracy było stwierdzenie przez pracodawcę wielu rażących nieprawidłowości przy wypełnianiu obowiązków służbowych. Pracodawca zdecydował, że nie rozstanie się z panem Wiktorem w trybie dyscyplinarnym, lecz za porozumieniem stron, z którym miał wystąpić sam pracownik. W takiej sytuacji nie może się on ubiegać o dopłatę do raty kredytu. Taką możliwość ma wyłącznie osoba, która utraci pracę z powodu problemów finansowych przedsiębiorstwa, a nie ta, która sama z pracy zrezygnuje lub zostanie zwolniona dyscyplinarnie.
Konieczny wniosek
Kolejnym warunkiem umożliwiającym skorzystanie z pomocy jest złożenie wniosku o dopłatę do kredytu do właściwego starosty, czyli do urzędu pracy, w którym bezrobotny jest zarejestrowany. Termin na to upływa z końcem 2010 r. Oprócz tego starosta musi otrzymać oświadczenie z banku lub innej instytucji, która udzieliła kredytu, z którego będzie wynikać, w jakiej walucie został on zaciągnięty, jaka jest wysokość rat i jakie są terminy spłat na okres najbliższych 12 miesięcy.
Wniosek musi zawierać ponadto – oprócz danych osobowych, nr. PESEL, dowodu osobistego lub innego dokumentu potwierdzającego tożsamość – oświadczenie o podstawach do przyznania pomocy, a także o posiadaniu ewentualnej umowy ubezpieczeniowej, na podstawie której w przypadku utraty pracy wnioskodawca miałby prawo do świadczeń.
PrzykładKredytobiorca ubezpieczył kredyt od ryzyka utraty pracy. Gdy w marcu 2009 r. jego firma zwolniła go w ramach grupowych redukcji personelu, ubezpieczyciel zgodnie z umową pokrył mu określoną w umowie liczbę rat kredytu. Jeśli okazałoby się, że kredytobiorcy nie uda się znaleźć pracy do czasu, gdy upłynie okres spłacania rat przez ubezpieczyciela, wówczas będzie mógł się ubiegać o pomoc państwa. Bez znaczenia jest to, że wcześniej korzystał z innego świadczenia.
Bezpośrednio na rachunek
Maksymalna wysokość miesięcznego wsparcia ze strony państwa wynosi 1200 zł. Będzie wypłacana przez rok. Obejmie spłatę raty kapitałowej wraz z bieżącymi odsetkami. Jeśli jednak rata przekracza wspomniane 1200 zł, bezrobotny będzie musiał dopłacić różnicę.
Warto pamiętać, że decyzję o przyznaniu wsparcia będzie wydawać starosta powiatu, na terenie którego mieszka bezrobotny, lub wyznaczony przez niego urzędnik, np. szef urzędu pracy. On też określi wysokość dopłaty. Taką decyzję podejmie po przeanalizowaniu sytuacji ekonomicznej rodziny bezrobotnego.
Pomoc będzie wypłacana przez Bank Gospodarstwa Krajowego bezpośrednio na konto banku lub innej instytucji, która udzieliła kredytu. Bezrobotny nie dostanie więc pieniędzy na swój rachunek oszczędnościowy ani do rąk własnych. W ten sposób wyeliminowano obawę, że pieniądze z publicznej kasy pójdą na cele inne niż pomoc w spłacie kredytów mieszkaniowych.













