REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Społeczeństwo

Wiadomości

Wstydź się, córko, żeś biała

Piotr Zychowicz 28-12-2007, ostatnia aktualizacja 01-01-2008 20:23
źródło: AP
źródło: Fotolink

Co musi dziś zrobić gwiazda, żeby być trendy, a zarazem znaleźć się w awangardzie postępu? Odpowiedź jest prosta: adoptować dziecko z Trzeciego Świata

Adopcyjny szał ogarnął znanych aktorów, gwiazdy estrady, producentów i reżyserów. Madonna, Meg Ryan, Mia Farrow, Steven Spielberg. Wszyscy ci znani ludzie przyjęli do swoich domów dzieci o kolorze skóry innym niż ich. Lista znanych „multikulturalnych rodzin” jest zresztą znacznie dłuższa. Najsławniejsze jest małżeństwo aktorskiej pary Angeliny Jolie i Brada Pitta. Posiadają obecnie czworo małych dzieci, z czego troje została adoptowanych w krajach Trzeciego Świata: Kambodży, Etiopii i Wietnamie.

Trudno znaleźć zrobione przez paparazzich zdjęcie Jolie, na którym nie miałaby pod pachą jednego z kolorowych maluchów. Cała trójka ma już status celebrities, których życiem fascynują się czytelnicy bulwarowej prasy. Są nieodłącznym elementem jej wizerunku. Aktorki, której nie jest wszystko jedno. Gwiazdy, która nie jest „słodką idiotką”, ale która przejmuje się „problemami biedniejszej części planety”. Jolie zapowiada, że zamierza adoptować jeszcze co najmniej pięcioro dzieci z biednych krajów.

W jaki sposób je znajduje? Podczas licznych podróży po świecie – przy okazji kręcenia kolejnych części „Tomb Ridera”, wizyt z misją UNHCR czy po prostu egzotycznych wycieczek. Gdy spodoba się jej jakieś dziecko, błyskawicznie załatwia wszelkie formalności, nadaje mu nowe ekscentryczne imię – jej przybrane dzieci nazywają się Maddox, Zahara-Marley oraz Pax – i sprowadza do luksusowej rezydencji w Hollywood. Całość podawana jest w humanitarno-sentymentalnym sosie.

Piękna, wrażliwa aktorka wyrywa biedne, bezbronne istoty z piekła nędzy, brudu i chorób, ratując je w ten sposób przed pewną śmiercią (która notabene nie jest wcale taka pewna). Dziesięć godzin w samolocie, prysznic, wizyta w sklepie z ubrankami i u dziecięcego fryzjera (nowe fryzury maluchów są równie dziwaczne co imiona) i dla małych szczęśliwców zaczyna się życie rodem z bajki. „Dlaczego to nie ja jestem tym dzieckiem?!” – wzdycha czytelnik bulwarówki.

Postęp idzie dalej

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że jest to transakcja, która przynosi korzyści obu stronom. – Istnieje bardzo cyniczne wytłumaczenie tego szaleństwa. Te dzieciaki ściągają na gwiazdy uwagę opinii publicznej i wywołują wobec nich bardzo pozytywne nastawienie. Angelina i Brad często goszczą w mediach z powodu swoich filmów. Jednak dzięki adoptowanym dzieciom są w mediach non stop. Są one więc bardzo cennym narzędziem do budowania ich popularności – mówi prof. Ellis Cashmore, autor książki „Celebrity Culture”.

Nie należy również zapominać, w jakim środowisku żyją gwiazdy. Hollywood, delikatnie mówiąc, nigdy nie był twierdzą amerykańskiej prawicy. Liberalni producenci, reżyserzy, aktorzy i inni bywalcy salonów Beverly Hills szaleją z zachwytu, gdy ktoś z ich grona decyduje się na adopcję małego Murzyna czy Azjaty.

– W ten sposób demonstrują, jak bardzo są otwarci i jak bardzo potępiają wszelkie uprzedzenia. Powiedzmy otwarcie: adopcja białego dziecka nie tylko nie przyniosłaby gwieździe żadnych profitów, ale niewykluczone, że mogłaby się spotkać z niezadowoleniem towarzystwa. Lewicy się wydaje, że zbudowała już idealne multikulturalne społeczeństwo, postęp idzie jednak dalej i przyszła pora na budowę multikulturalnych rodzin. Gwiazdy są w awangardzie tego ruchu – uważa dziennikarka jednego z popularnych angielskich tabloidów.

Szczególnie ważne jest w tym kontekście, żeby adoptowane dziecko było nie tylko innej rasy niż nowi rodzice, ale pochodziło z innego kontynentu, z wyjątkowo biednego kraju i rodziny. To zapewnia gwieździe dodatkowe punkty. Od kilku lat na zachodnich salonach niezwykle popularne stało się bowiem okazywanie solidarności z Trzecim Światem, czego najgłośniejszą emanacją były zorganizowane dwa lata temu przez Bono i Boba Geldofa koncerty Live 8.

Adoptujące dziecko z Trzeciego Świata gwiazdy wysyłają jasny sygnał, że znajdują się w tym samym nurcie. Że nie chcą tylko trwonić zarobionych przez siebie milionów, ale pragną się podzielić nimi z najbardziej potrzebującymi. Że wiedzą, że poza Stanami Zjednoczonymi są na świecie obszary nędzy i gotowe są pomóc. – Wiele czołowych gwiazd osiągnęło poziom, w którym bogactwo i sława już im nie wystarczają. Chcę czegoś więcej: szacunku. Adoptując dziecko z rozwijającego się świata, mają nadzieję uzyskać ten cenny towar – podkreśla prof. Cashmore. Eksperci po cichu dodają jeszcze jeden, nieco bardziej prozaiczny powód: adoptując dziecko, piękne aktorki nie muszą się martwić o negatywne skutki, jakie na ich ciele mogłyby wywrzeć ciąża i poród.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Jak zachęcić do późniejszej emerytury?

Premierzy dziewięciu państw Europy Północnej dyskutowali w Sztokholmie, w jaki sposób zachęcić ludzi do późniejszego przechodzenia na emeryturę. >>