Wiadomości
Teraz ja, czyli kto rządzi na polskich drogach
W niewielu sytuacjach życiowych tak wyraźnie ujawnia się nasza osobowość, temperament, stosunek do świata i ludzi – a także problemy psychiczne – jak podczas prowadzenia samochodu
Przed nami powroty ze świąt i wyjazdy noworoczne. Może tym razem trochę odpuścimy...
Psychologowie transportu lubią powtarzać: „Pokaż mi, jak jeździsz, a powiem ci, kim jesteś”. Dotyczy to zresztą nie tylko jednostek, ale i społeczeństw. Ruch drogowy odbija jak w lustrze różny w różnych krajach stosunek do norm prawnych i kulturę relacji między ludźmi.
W krajach, gdzie w przepisach kodeksu drogowego widzi się gwarancję bezpieczeństwa wszystkich obywateli, a zasada równości wobec prawa jest bezwzględnie przestrzegana, np. w Skandynawii, wykroczenia drogowe są rzadkością. Z nonszalancji na drogach znani są natomiast Włosi.
Ale we Włoszech lekceważenie znaków drogowych to przejaw głównie fantazji i chęci popisania się przed innymi, rodzaj pawiego ogona. Wykroczenia nie są na ogół skierowane przeciw innym, a włoscy kierowcy, choć ogarnięci duchem sportowej rywalizacji, potrafią też ze sobą życzliwie współpracować.
Kto lepszy?
Inaczej jest w Polsce. U nas na drogach żartów nie ma. Trwa na nich nieustanna batalia o to, kto okaże się ważniejszy i lepszy od innych.
– Wynika to z naszego wybujałego indywidualizmu, braku umiejętności współpracy i nierespektowania praw i interesów innych. Ponadto hierarchie w naszym społeczeństwie są wciąż nieustabilizowane, a to prowokuje do ciągłych prób zwiększenia swojego prestiżu oraz poprawienia samopoczucia w każdy możliwy sposób, także na drodze – twierdzi Andrzej Markowski, wiceprezes Stowarzyszenia Psychologów Transportu w Polsce.
Spanikowaniszybkościowcy
Obrazek na zatłoczonej drodze: kierowca, który przed chwilą, nie zważając na ciągłe linie i ograniczenie prędkości, wyprzedził naraz kilka samochodów, rozpaczliwie hamuje na widok patrolu policji, niemal doprowadzając do wypadku. Oznacza to przeważnie, że do ryzykownych wyczynów za kierownicą skłania go nie pewność siebie, lecz lęk.
Psychologowie transportu badający przyczyny wypadków drogowych doskonale znają ten typ kierowcy i uważają go za jeden z najbardziej niebezpiecznych. Rzecz w tym, że niemało osób zagubionych w życiu i bojących się na co dzień świata i ludzi, najbezpieczniej czuje się za kierownicą samochodu. Świadomość, że oddzieleni są blachą karoserii od nieprzyjaznego otoczenia, zawsze skłonnego do krytycznych uwag i spojrzeń, dodaje im skrzydeł. Ale gdy na drodze pojawia się np. niespodziewana przeszkoda, wpadają w panikę. Wykonują wtedy zaskakujący dla innych, często fatalny w skutkach manewr, który kończy się hamowaniem czy ucieczką na inny pas ruchu, wprost pod inny samochód.
Z pasa na pas
Kierowcy, dla których jazda samochodem to okazja, by udowodnić swą wyższość i wyjątkowość – określani przez psychologów jako agresywni – to plaga polskich dróg. Na każdym kroku starają się okazać, że przepisy drogowe, dobre dla innych, ich nie dotyczą. Ich specjalnością jest całkowite lekceważenie ograniczeń prędkości, bezustanne przeskakiwanie z pasa na pas, tylko dlatego że pojawiło się przed nimi trochę wolnego miejsca, zajeżdżanie drogi, popędzanie innych światłami.
Ten typ kierowcy to głównie mężczyźni. Ale trafiają się wśród nich i kobiety, które osiągnęły wysoką pozycję zawodową. Te z nich, które kierują np. większymi zespołami pracowników lub zarządzają firmami, potrafią być na drodze nawet bardziej agresywne niż panowie.
– Agresywna jazda samochodem umożliwia mistyfikowanie rzeczywistości. Ani w pracy, ani w domu nie można bezkarnie okazywać swojej domniemanej wyjątkowości czy domagać się szczególnych przywilejów – podkreśla Andrzej Markowski. W gruncie rzeczy agresja za kierownicą i stała chęć sprawdzania się na drodze jest przejawem ukrytej niepewności oraz niedojrzałości emocjonalnej i społecznej. Ktoś, kto jest całkowicie pewien swojej pozycji i wie, że jest akceptowany przez otoczenie, nie musi wciąż tego potwierdzać.
Zahamować, przyblokować
Wyjątkowo niesympatycznym gatunkiem kierowcy są tzw. wychowawcy. To przeważnie ludzie co najmniej w średnim wieku lub starsi, którzy uważają, że ich pozycja życiowa jest niższa od tej, na jaką zasłużyli. Przykre uczucie, że są lekceważeni, rekompensują sobie w ruchu drogowym poprzez karanie i pouczanie innych kierowców. W ten sposób chcą udowodnić, że są od nich lepsi.














