Opinie i komentarze
Zaktywizujmy młodych
Będziemy dążyć do tego, aby firmy nie unikały stałych etatów, a ci, którzy pracują na czasowych kontraktach, nie tracili pracy z dnia na dzień – mówi Katarzynie Ostrowskiej i Bartoszowi Marczukowi minister pracy i polityki społecznej
"Rz": Wskaźnik bezrobocia młodych osób do 25 lat wynosi w Polsce prawie 28 proc. Czy ma pan pomysł na poprawę tej sytuacji?
Władysław Kosiniak-Kamysz: Trzeba pamiętać, że zwykle wskaźnik bezrobocia młodych jest ponad dwa razy wyższy niż przeciętnie. To nic nadzwyczajnego, taka jest prawidłowość. Na przykład w Hiszpanii bezrobocie wśród młodych wynosi ponad 49 proc. Oczywiście nie jest to argument, żeby się tym nie przejmować. Przyszedłem do resortu właśnie z nastawieniem na pomoc młodym, tak aby łatwiej było im wejść na rynek pracy.
I co zamierza pan zrobić?
Przede wszystkim chcemy, żeby urzędy pracy lepiej pomagały osobom młodym. Dysponują pieniędzmi i ludźmi, którzy powinni im pomagać. Przyjrzymy się ich pracy i sprawdzimy, gdzie można ją usprawnić.
Ale przecież rząd obciął o ponad połowę pieniądze z Funduszu Pracy na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu, m.in. dotacje na własną firmę, z których korzystają młodzi. Gdzie tu konsekwencja?
W tym roku jest ich o 200 mln więcej niż w ubiegłym.
Tak, ale w 2010 r. było ich ponad 7 mld, a teraz jest niecałe 3,5 mld. Chce pan powiedzieć, że to pomaga młodym?
Wolałbym, żeby tych pieniędzy było więcej, ale pamiętajmy, jaka jest sytuacja finansów publicznych. Musimy oszczędzać.
Czy ofiarą tych oszczędności musi być rynek pracy?
Sytuacja jest trudna.






