REKLAMA
Tutaj jesteś: Weekend rp.pl

Weekend rp.pl

Świat dzikich kradzieży

Wojciech Mikołuszko 28-01-2012, ostatnia aktualizacja 28-01-2012 12:29
Świat dzikich kradzieży
źródło: Creative Commons Attribution 2.0 Generic
Świat dzikich kradzieży

Uwaga! To bardzo niepedagogiczny tekst. Będziemy bowiem dowodzić, że uczciwi żyją krócej i gorzej. Przynajmniej w świecie zwierząt

Tekst pochodzi z archiwum tygodnika Przekrój

Ta scena nieodmiennie wywołuje emocje, przede wszystkim złość i współczucie. Nawet jeśli ogląda się ją kolejny raz, w kolejnym filmie przyrodniczym. Pocieszny maskonur wraca do gniazda ze zdobyczą w dziobie – paroma rybkami, które zdobył ciężką pracą. Nagle nadlatuje wielka mewa, podfruwa do sympatycznego rybaka i atakując go, zmusza do wyplucia pokarmu, po czym porywa łup i ucieka. Jeśli ofiara zdąży już połknąć rybki, złodziej nie spocznie, póki nie doprowadzi ptaszka do wymiotów. Maskonur nie ma szans – do gniazda wraca o pustym dziobie i z równie pustym brzuchem. Dorobek polowania skradziony. Pisklęta nie dostają nic do jedzenia. I nie ma żadnego sądu, do którego można by pozwać złoczyńcę. Nic. Trzeba zaczynać polowanie od nowa.

Ten niecny proceder, który z powodzeniem uprawiają mewy (a także wydrzyki czy fregaty), nosi fachową nazwę kleptoparazytyzmu. Trudne słowo można przetłumaczyć jako złodziejskie pasożytnictwo. Biolodzy twierdzą, że w świecie zwierząt nie jest to wcale taki wyjątkowy styl życia. Niektóre gatunki tak się do niego przyzwy-czaiły, że po prostu nie potrafią inaczej zdobywać żywności. Uczciwość to dla nich wyrok śmierci.

Bo skrzywdzę twoje dziecko!

Złodziej musi być silny i inteligentny. Dlatego pomysły, jak kraść, bywają bardzo urozmaicone. Doktor Erika Iyengar z Muhlenberg College w Pensylwanii (USA) postanowiła je jakoś uporządkować. W artykule opublikowanym w „BBC Wildlife" wyróżniła cztery typy dzikiego złodziejstwa. Najsłynniejszy z nich, tak ochoczo portretowany w filmach przyrodniczych, to rozbój albo piractwo. Właśnie ten styl uprawiają mewy i fregaty. Stosują go z powodzeniem także przeurocze wydry morskie, a ściślej rzecz biorąc – samce tego gatunku. „Ubogacają" przy tym zwykłe piractwo złośliwym szantażem. Jeśli tylko zobaczą, że samica ich gatunku upolowała jakiegoś smacznego jeżowca, porywają jej dziecko i czekają, aż przerażona matka porzuci zdobycz. Dopiero wtedy puszczają wyderkę wolno, by zabrać się do spożywania ukradzionego kąska.

Druga grupa złodziei stosuje taktykę, którą Iyengar nazwała włamaniem. Wyspecjalizowały się w niej pająki z rodzaju Argyrodes. Wyczekują one na skraju pajęczyny innego pająka. W najłagodniejszej wersji porywają małą zdobycz, którą pogardził właściciel. Ten proceder obrabowanemu pająkowi nawet nie przeszkadza. Gorzej, że rozzuchwalone powodzeniem czekają na nieuwagę twórcy pajęczyny i kradną upolowane przez niego owady, które sam chciałby zjeść. W ten sposób potrafią spustoszyć jego skarbiec i doprowadzić go do wygłodzenia. Pozbawiony przez nie życiowego dobytku nierzadko porzuca rodzimą pajęczynę i szuka szczęścia gdzieś w świecie. Czasem jednak następuje przedziwny obrót spraw, który przywraca poczucie sprawiedliwości. Otóż na skraju pajęczyny nierzadko siedzą też samce, które wyczekują na okazję, by zbliżyć się do właścicielki sieci i przekazać jej swe plemniki. Zmęczone, znudzone i wygłodniałe atakują... włamywaczy. Kradną ukradzioną przez nich zdobycz! „Pojęcie honoru wśród złodziei nie istnieje" – podsumowuje te praktyki doktor Iyegnar.

Wyrwę ci to z gardła!

Za grosz honoru nie mają również małe morskie ślimaki z gatunku Trichotropis cancellata. Amerykańska badaczka nazwała ich strategię okradaniem banków. Korzystają z tego, że ich ofiary prowadzą osiadły tryb życia. Są to morskie pierścienice z grupy wieloszczetów, które wychwytują przepływający obok nich pokarm. Po zebraniu odpowiednio dużej ilości cząstek połykają je i przez dłuższy czas trawią. Ale na brzegu ich otworu gębowego siedzą złodziejskie ślimaczki. Kiedy tylko układ pokarmowy pierścienicy się napełni, bandyci wyciągają swoją długą wargę, wpychają ją w głąb ofiary i wydobywają z niej pożywienie. Niewinna ofiara rozboju nie może ani opuścić miejsca swego pobytu, ani pozbyć się ślimaka. Bezbronnie czeka, aż mały, lecz sprytny złodziej ukradnie jej wszystkie zapasy. Ostatni typ złodziejstwa jest jednocześnie najbardziej brutalny. Złodziei, którzy stosują tę metodę, Iyengar nazwała despotycznymi władcami. Nie kradną oni bowiem pokarmu, lecz całe zwierzęta. Celują w tym mrówki, na przykład zbójnice i amazonki. Napadają one na cudze mrowiska, porywają poczwarki i przenoszą je do swoich gniazd. Gdy wyklują się z nich dorosłe owady, traktowane są przez złodziejskie mrówki jak niewolnice: opiekują się ich potomstwem, poszukują dla nich jedzenia i dbają o ich zdrowie. Dla mrówek zbójnic to duże ułatwienie życia, dla amazonek – konieczność. Kształt ich narządów gębowych nie pozwala na samodzielne prace. One nie potrafią nawet dbać o własne potomstwo! Gdyby nie kradły, szybko by wyginęły.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  kleptoparazytyzm, zwierzęta

Przekrój
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500