Weekend rp.pl
Gdzie Platforma schowała swych słynnych fachowców
Reforma szkolnictwa schrzaniona. Reforma służby zdrowia – rząd wycofuje się rakiem. Prokuratura –kompromitacja. Co eksperci PO zrobili z naszym państwem.
Kolejny tydzień kryzysu refundacyjnego potwierdził to, co przeczuwali jeszcze niedawno wszyscy. Ustawa refundacyjna – zmieniana w ostatnich dniach w szaleńczym tempie w Sejmie – wcale nie jest takim cudem, jak dotychczas przekonywali premier i minister zdrowia. Ba, nawet sam Grzegorz Schetyna w wywiadzie radiowym przyznał, że rząd nie poradził sobie kompletnie z przekonaniem Polaków do tego, że ta ustawa jest świetna. Dlatego musiał się z części propozycji godzących w lekarzy i aptekarzy zacząć wycofywać. Sprawa jest powszechnie znana, mnie jednak zastanawia co innego.
Kryzys refundacyjny jest bowiem i merytoryczną i wizerunkową porażką rządu. PO starała się wszak budować wizerunek fachowców, nie ideologów, ale chłopaków od ciężkiej roboty, którzy nie chcą zatruwać życia obywateli sporami, lecz chcą wziąć na siebie trud administrowania państwem, zapewnienia nam słynnej ciepłej wody w kranie. Poległa nie tylko na kolejach czy terminowym wykonaniu autostrad. Nie tylko na reformie obniżającej wiek szkolny, tak by sześciolatki szły obligatoryjnie to pierwszej klasy. Poległa nie tylko na prezydencji i obietnicach, że tylko europejski rząd PO zapewni Polsce należne nam miejsce przy stole obrad Euro Grupy. Ale poległa też w sferze służby zdrowia: kolejki wcale się nie zmniejszają, podobnie jak i długie szpitali. Reforma refundacyjna, która miała być sukcesem okazała się niewyobrażalną klęską. Okazało się też, że PO jest pijarowsko niezdolna do przykrycia swej porażki w tej dziedzinie. To naprawdę zdumiewające, bo w czym jak w czym, ale w pozyskiwaniu sobie sympatii Polaków, Platforma była niezła.
***
Dlatego zastanawiam się gdzie się podziali ci wszyscy fachowcy Platformy. Gdzie ich schowano? Może wysłano na urlop? Może zwolniono w ramach oszczędności? Wszak jeśli przypomnieć podstawowe cele, jakie stawia się nowoczesnemu państwu, widzimy same klęski. Podstawowe usługi publiczne to infrastruktura transportowa, edukacja, służba zdrowia i wymiar sprawiedliwości.
W tym tygodniu mieliśmy możliwość zobaczenia z całą mocą przerażającego stanu, w jakim znajduje się ten ostatni. Spektakularne chybienie płk Przybyła podczas próby strzelenia sobie w głowę pozwoliło Polakom zajrzeć na chwilę za podszewkę tego, jak wygląda polska prokuratura. Widok okazał się jeszcze bardziej przerażający niż zdjęcia samego Przybyła w kałuży krwi zamieszczone na pierwszej stronie SuperExpressu.
Przerażającej słabości prokuratury mógł się domyślać każdy, kto choć pobieżnie śledził smoleńskie śledztwo. Nasi prokuratorzy odbijali się jak do ściany przy próbach wyegzekwowania czegokolwiek od swych rosyjskich partnerów. A prestiżowa porażka prokuratury to też porażka polskiego państwa. Od kilku miesięcy stało się jasne, że znacznie łatwiej niż prawdy o katastrofie prokuratorom przyszło śledzić dziennikarzy, którzy się o nią upominali. Stąd próby inwigilowania dziennikarzy, usiłowanie bezprawnego ujawnienia ich informatorów czy próba złamania tajemnicy korespondencji przez żądanie do operatorów komórkowych wglądu w treść pisanych przez reporterów smsów. I jakby tych wszystkich porażek było mało jeden z prokuratorów postanawia w przerwie konferencji prasowej strzelić sobie w usta.
Czego się nagle dowiadujemy? Że prokurator wojskowy może w swym wystąpieniu skrytykować swego cywilnego zwierzchnika i oskarżyć go o próbę skręcania śledztw, a i tak szef prokuratury wojskowej weźmie go w obronę. Że gdy naczelny prokurator wojskowy wypowiada posłuszeństwo swemu zwierzchnikowi prokuratorowi generalnemu to prezydent i premier przekonują, że... nie można zbyt pochopnie podejmować decyzji personalnych, co oznacza de facto... nic się nie stało. Na szczęście ostrzej zareagował minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, ale pobłażanie prezydenta i premiera to zgoda na to, by polskie państwo – którego częścią wszak jest prokuratura – dalej się psuło.
Oczywiście politycy Platformy Obywatelskiej przekonują, że prokuratura jest dziś niezależna od polityków i nie mogą za nią odpowiadać. Kto jednak wyłączył prokuraturę spod kontroli ministra sprawiedliwości? PO. A więc ponosi pełną odpowiedzialność za to, co się w niej w tej chwili dzieje.















