Weekend rp.pl
Tajne służby i suwerenność
Suwerennemu państwu wywiad jest potrzebny po to, by dawać samodzielną orientację w świecie. Kontrwywiad zaś, by chronić kraj przed ukrytym, szkodliwym oddziaływaniem ze strony obcych podmiotów
Tekst ukazał się w tygodniku Uważam Rze 9 stycznia 2012Żaden przedsiębiorca pragnący kupić firmę nie zrobi tego pod wpływem jej marketingowego wizerunku. Decyzję podejmie dopiero po wyczerpującej analizie jej faktycznej kondycji finansowej, kadrowej i prawnej. Due diligence – tak właśnie po angielsku nazywa się analiza firmy przed podjęciem decyzji o jej przejęciu.
A jak jest, gdy decyzje podejmują politycy? Co w świecie coraz bardziej profesjonalnej propagandy i ciągłych manipulacji między politycznymi graczami może być odpowiednikiem due diligence, źródłem wiedzy o rzeczywistym przebiegu kluczowych procesów, o prawdziwych intencjach przywódców? Aby je poznać, w wielu sytuacjach należyta staranność wymaga sięgnięcia po informacje, które mogą uzyskać jedynie tajne służby.
Rosyjskie otwarcie
Kiedyś (chyba szybciej, niż się to wydaje) zostanie wyjaśnione, na jakich przesłankach: racjonalnych czy emocjonalnych, samodzielnie sformułowanych czy też przez kogoś podsuniętych, po katastrofie smoleńskiej kierownictwo polskiego państwa zadecydowało o nowym otwarciu w stosunkach z Rosją (nawiasem mówiąc: „Nowe otwarcie w stosunkach Polska – Rosja?" to tytuł rozmowy, którą Bartosz Węglarczyk przeprowadził z Adamem Michnikiem 13 kwietnia 2010 r.).
Czy decyzja o takim otwarciu została podjęta z należytą starannością? Czy nasze państwo dysponowało systemem pozyskiwania i przetwarzania informacji o świecie zewnętrznym dającym niezależną orientację? Niezależną od propagandy, perswazyjnych sztuczek innych przywódców państw i przedstawicieli wielkich korporacji. Czy wszystkim państwom taka autonomiczna orientacja jest potrzebna? Niezbędna jest tylko tym, które w jakichś obszarach międzynarodowej gry chcą być podmiotowe. Dla państw wasalnych taka orientacja może być tylko kłopotliwa.
Na dyskutowaną ostatnio kwestię suwerenności spójrzmy przez pryzmat tajnych służb.
Wywiad i kontrwywiad
Krzysztof Bondaryk po odejściu z Urzędu Ochrony Państwa, gdzie kierował delegaturą w Białymstoku, powiedział „Gazecie Wyborczej" (22 października 1996 r.): „Zakładaliśmy, że nasz urząd może być dla Rosjan przejrzysty. Rosjanie dzięki swoim starym kontaktom towarzyskim i aktywom operacyjnym mogli kontrolować większość operacji naszego kontrwywiadu. (...) UOP był obiektem wielu agresywnych akcji ze strony służb rosyjskich, ukraińskich, białoruskich. Nasza reakcja była najczęściej taka: nie prowokować bez potrzeby, tylko obserwować i uniemożliwiać działanie. Aby to było skuteczne, szczególnie kiedy nasz wywiad jest sparaliżowany, potrzebujemy wiedzy o tym, co tu się działo przez ostatnie 25 lat. Kim i czym KGB się interesował w Polsce i do jakich spraw potrzebował pomocy SB? Jakie działania podejmował wobec polskich obywateli w kraju i za granicą? Problem ten dotyczy nie tylko SB. Także wojskowych służb specjalnych i struktur PZPR. Nikt tego dotychczas nie zrobił. A przecież współpraca ze służbami ZSRR przed 1989 r. nie dotyczyła paru osób, to były statystycznie ogromne liczby. (...) Mimo zniszczeń archiwów SB i służb wojskowych odtworzenie tej wiedzy jest możliwe. Na tej podstawie kontrwywiad mógłby ocenić, w jakim zakresie służby rosyjskie wracają do starych wpływów, operacji i kontaktów". Nie dziwi, że nowo powołana tajna służba demokratycznego państwa była obiektem „agresywnych akcji" ze strony państw nieco mniej demokratycznych. Świat tak działa. Punktem ciężkości tej wypowiedzi jest ujawnienie poważnego zaniedbania w instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo Polski. Nie zrealizowano – mimo upływu lat – dość prostych, niekosztownych, pozbawionych ryzyka operacyjnego i politycznego procedur stanowiących część kontrwywiadowczego elementarza. Mimo dostępu do danych nie wykonano inwentarza operacji służb byłego ZSRR wobec tajnych służb PRL oraz struktur PZPR.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego w ten sposób narażono na szwank bezpieczeństwo kraju, nie jest trudna. Komunizm w Polsce nie został obalony, sam się też nie rozpadł. W ramach częściowo spontanicznego, częściowo kontrolowanego procesu został odgórnie zdemontowany. Od 1989 r. Polską przez lata rządziły ekipy postkomunistyczne, przez dziesięć lat prezydentem był polityk wywodzący się z PZPR. Powiązania tego środowiska z Moskwą mogłyby zostać odtworzone w wyniku pracy kontrwywiadu. Politycy i funkcjonariusze służb związani z SLD byli w konflikcie interesów. Nakazując kontrwywiadowi rozpoznanie relacji z instytucjami sowieckimi, działaliby na niekorzyść własnego środowiska. Widać zatem, że nieprzeprowadzenie dekomunizacji wiązało się także ze stratami kontrwywiadowczymi.















