REKLAMA
Tutaj jesteś: Weekend rp.pl

Weekend rp.pl

Uśmiechnij się... jesteś na Harakiri

Monika Witkowska 20-12-2007, ostatnia aktualizacja 21-12-2007 12:48
źródło: Rzeczpospolita
źródło: Rzeczpospolita

W rankingach najlepszych w świecie stacji narciarskich jest zwykle w czołówce. Polacy kojarzą go głównie z lodowcem Hintertux, ale to tylko jedna z jego części

Chodzi o austriacki Zillertal – 639 km tras, 176 wyciągów i tylko jeden karnet. Skoro rekomenduje go sam Stephen Ebertharter, słynny narciarz będący medalistą olimpijskim i mistrzem świata, to już coś znaczy. Zillertal kosi zresztą jedną nagrodę za drugą. Ceniony portal www.skiresorts.de już drugi raz z rzędu zaliczył tutejsze ośrodki do dziesiątki najlepszych w świecie, tutejsze schronisko Kristalhuette uznał za najlepsze na świecie, działający w tej okolicy Zwergerlclub nagrodzono jako najlepszy klub dla dzieci, skipark Burton zaś to już od dawna jedno z miejsc ulubionych przez snowboardzistów. Widokowo też jest tu pięknie – w okolicy znajduje się aż 55 trzytysięczników!

 

Ile stąd do Nowego Jorku

 

Gdyby przeprowadzić plebiscyt, który z austriackich lodowców jest najlepszy, Hintertux miałby szansę na zwycięstwo. Wśród 86 km tras, które oferuje (duża ich część czynna jest także latem) każdy wybierze takie stoki, jakie lubi.

Na parkingu w miejscowości Tux, skąd startuje kolejka na lodowiec, pełno jest samochodów z polską rejestracją. Nasi rodacy lubią to miejsce – wszędzie słychać język polski.

Z dwiema przesiadkami z wysokości 1500 m n.p.m. wjeżdżamy na 3250 m n.p.m. – wyżej się już nie da. Ostatni odcinek pokonaliśmy w tzw. Gletscherbus – wbrew nazwie to nie żaden „bus”, tylko niebieskie gondole. Przygodę z lodowcem zaczynamy od wejścia na dach górnej stacji kolejki, a konkretnie – na tamtejszy przestronny taras. Z tablic wyczytujemy, jak nazywają się pobliskie szczyty i że do bieguna południowego jest stąd 16 074 km, za to do północnego „tylko” 5478 km, czyli bliżej niż do Nowego Jorku, bo tam 6523 km.

 

Czarną Patelnią do samochodu

 

Pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie. Kiedy przypinamy narty, wieje tak, że trudno ustać, ale już pięć minut później wiatr rozwiewa chmury i pokazuje się słońce. Na obiad zjeżdżamy do Tuner Fernerhaus na wysokości 2660 m – w schronisku i przy wystawionych na zewnątrz stolikach trudno o miejsce, bo to na lodowcu najpopularniejszy punkt spotkań. Zamawiamy ulubione Kaiserschmaren, czyli Cesarskie Omlety z marmoladą, a zaraz po posiłku wracamy na narty. Trasy są przygotowane doskonale – szkoda każdej minuty.

Na koniec dnia do samochodu zjeżdżamy na nartach – to kolejny plus tego lodowca. Umożliwia to 12-kilometrowa, czerwona trasa Schwarze Pfanne, czyli Czarna Patelnia. Największą jej niedogodnością są narciarze, którzy nie umieją jeździć, ale za punkt honoru stawiają sobie zjechanie na deskach, a nie w bezpiecznej gondolce.

Idziemy jeszcze do pubu Hohenhaus Tenne. Trudno nie zauważyć, stojącego przy parkingu, budynku z drewnianą nadbudówką. To jedno z najpopularniejszych w całym Zillertalu miejsc na apres ski, czyli imprezki po nartach. W środku tłum i głośna muzyka, przy barze wiszą szaliki piłkarskich kibiców. Piwo leje się strumieniami, ludzie tańczą na stołach. W pewnym momencie DJ prowadzący zabawę rzuca hasło odśpiewania „hymnu” Zillertalu. Wpadającą w ucho muzykę i łatwe słowa wszyscy błyskawicznie podchwytują – sto gardeł śpiewa tak, że słychać także na zewnątrz.

 

Z wyciągu na wyciąg

 

W Zillertal wszystkie stoki są naturalne – nie profiluje się ich w sposób sztuczny, wyciągi są elektryczne, a więc ciche, obsługa schronisk ma obowiązek segregowania śmieci, narciarzom natomiast sugeruje się zrezygnowanie z dojazdu na narty samochodem i korzystanie z darmowych skibusów, których jest tu aż 26 linii! Odstawiamy samochód, tym bardziej że kolejnego dnia zamierzamy rozpocząć jazdę w jednym miejscu, a zakończyć w innym – chcemy zrobić część tzw. Die Gletscher Runde, czyli wielokilometrowej trasy poprowadzonej od lodowca wzdłuż całej doliny.Zaczynamy od Eggalm, najmniejszego z „podośrodków” Zillertalu. Przy górnej stacji pierwszego wyciągu spodoba się maluchom – jest tam bardzo oryginalnie urządzony, kolorowy plac zabaw. Zmieniając trasy i wyciągi, przeskakujemy w rejon Penken. Tras i wyciągów – multum. Krzesełka sześcio- i ośmioosobowe, kolejka linowa z wielkim wagonem na 160 osób, orczyki.

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  harakiri, zillertal

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500