Warszawa
Jeszcze nastąpi otrzeźwienie z zauroczenia PO
Jarosław Kaczyński wskazał Mariusza Błaszczaka, posła i byłego szefa Kancelarii Premiera, na prezesa PiS w stolicy
Rz: Szefem warszawskiego PiS będzie pan formalnie od jutra?
Mariusz Błaszczak: Jeśli zarząd mnie zaakceptuje, będę pełnomocnikiem okręgowym do czasu wyboru na zjeździe regionu w przyszłym roku.
Dlaczego akurat pan?
O to trzeba pytać prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Pewnie docenił moją pracę w Kancelarii Premiera i chciał, żebym teraz kierował PiS w stolicy.
Poprzedników miał pan średnich. Jednemu przedstawiono zarzut wyłudzenia prawa jazdy, drugi nie dopilnował zebrania 3 tys. podpisów za kandydaturą Jana Olszewskiego.
Zarzuty wobec poprzedników nie są jednoznaczne i mam nadzieję, że zostaną wyjaśnione na ich korzyść.
„Urzędnik. Nie ma temperamentu szefa” – mówi się o panu w PiS.
Temperament wykażę w boju. Wykształcenie administracyjne uważam za zaletę. Starałem się w kancelarii pracować tak, by to premier miał dobre warunki do pracy, więc pozostawałem w cieniu.
A teraz będzie pan pracował na prezesa partii czy na siebie?
Na PiS i na pokazanie bogactwa tej partii w ludziach.
Ma pan własny pomysł na PiS?
Wygranie kolejnych wyborów. Teraz przegraliśmy, bo zbytnio skupiliśmy się na akcentowaniu walki z korupcją, a za mało pokazywaliśmy pozytywy rządów PiS w kraju i Warszawie.
Kampanię w stolicy PiS oparł na krytyce Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak można atakować za remonty ulic?!
Rolą opozycji jest wytykać błędy, jak paraliż miasta i nieskoordynowanie remontów czy pomysł przeniesienia Stadionu Narodowego za miasto.
Można wygrać wybory na krytyce?
Przykład PO wskazuje, że tak. Bazowała na popkulturowym stereotypie: PiS zły, Platforma dobra i wygrała. Ale jestem przekonany, że przyjdzie otrzeźwienie spod tego uroku PO i Gronkiewicz-Waltz. Ludzie docenią pracę Lecha Kaczyńskiego. PO mówi np. o braku inwestycji. A muzea? Powstania, Sztuki Nowoczesnej, Historii Żydów, Centrum Nauki, Park Technologiczny...
A gdzie metro, mosty, obwodnice?
Za Lecha Kaczyńskiego wyremontowano ok. 100 km ulic i zaczęły się duże projekty. Miał wizję rozwoju, której PO brak. Np. budżet miasta 2008 r. to głównie drogi. My dostrzegamy też inne potrzeby. Zaproponujemy np., by Warszawa walczyła o organizację Expo 2020 i olimpiady. Chcemy, by stała się metropolią, także administracyjnie. Są założenia do ustawy.
W piątek rezygnację z PiS złożył Wojciech Starzyński, były szef klubu w Radzie Warszawy. Uznał, że „w PiS nie ma miejsca na dyskusję i liberalizm w poglądach”.
To krzywdząca ocena. Pan Starzyński zrobił błąd, zmarginalizował się i stracił szansę na działalność polityczną. Partia musi być zorganizowana, ale jest tu miejsce na dyskusję.
Będą kolejni? Odszedł praski radny Artur Gruntman. Mówi się o byłym wojewodzie Tomaszu Kozińskim...
Exodusu nie będzie. Ktoś odejdzie, ale są też nowi, np. z LPR – bilans jest dodatni. To normalne ruchy w polityce. Nie ma kryzysu.
Krytykował pan, że PO zatrudnia w spółkach swoich polityków. Ale PiS robił to samo. Prominentni działacze PiS są w Meble Emilia, Dipservice, Radwarze...
U nas nie było to zjawisko na taką skalę jak dziś. Bo szef SLD na Mazowszu Jacek Pużuk jest w SPEC, Adam Struzik (PSL) w radzie tramwajów, a burmistrzowie z PO w radach wielu spółek.
A jak pan oceni powroty ludzi PiS do ratusza z bezpłatnych urlopów?
Platforma zwalnia w takim tempie, że nawet urlopy bezpłatne nie są ochroną dla pracownika. Mówię o byłych urzędnikach prezydenta Kaczyńskiego, nie o politykach.
Od stycznia pracę w ratuszu zacznie Bartłomiej Szrajber, były poseł PiS. On jest politykiem.
Powinien określić – albo praca u prezydenta z PO, albo PiS.
Na ile Jarosław Kaczyński pozwoli panu działać samodzielnie?
Jest posłem i członkiem PiS w stolicy w odróżnieniu od posła ze stolicy Donalda Tuska z biurem w Gdańsku. Prezes PiS doskonale wie, co się w tych strukturach dzieje, ale to nie znaczy, że będzie nimi zarządzał. Od tego będzie miał mnie.















