Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Warszawa

Nie chcš poskramiać wiewiórek

Rzeczpospolita
Bunt w Straży Miejskiej. Funkcjonariusze z elitarnych jednostek, wyszkoleni do wspierania policji, nie chcš wykonywać tak błahych poleceń, jak... walka z wiewiórkš czy pilnowanie fontanny
Do redakcji „Rz” przyszli strażnicy z Referatu Patrolowo-Interwencyjnego i Wydziału Specjalistycznego. Sš to specjalnie szkoleni funkcjonariusze, którzy majš wspierać policję w poważnych akcjach. – Szlag nas trafia, kiedy mamy jechać do wiewiórki – zaczynajš opowieœć, z której œmieje się cała SM. Dyspozytorka wysłała patrol „reagusów”, czyli tych z Referatu Szybkiego Reagowania, do parku Agrykola. Na drzewie siedziała wiewiórka i rzucała w spacerowiczów orzeszkami. Jechali w korkach przez godzinę, by obejrzeć wiewiórkę. – Nic więcej nie mogliœmy zrobić, bo żaden z nas nie potrafi stwierdzić, czy zwierzak jest chory na wœciekliznę, czy się bawi. Od tego jest patrol ekologiczny – mówi strażnik. Innym razem „reagusów” wysłano do... pilnowania kamer monitoringu miejskiego i fontanny w jednym z parków.
– Fontanna była notorycznie malowana sprejem, a kamery drogie, więc mógł je ktoœ ukraœć. Stali więc nasi koledzy w parku, nawet fajnš robotę mieli, spokojnš – żartowali strażnicy. Najczęœciej „reagusy”, których wyszkolenie jest prawie dwukrotnie droższe niż zwykłych strażników, kierowani sš na interwencje przy Ÿle zaparkowanych samochodach. Stojš np. z lizakami na Chmielnej, bo ulica, która ma być pasażem dla pieszych, stała się bezpłatnym parkingiem. – W tym czasie do bójek wysyłane sš gorzej przygotowane patrole – mówi strażnik. – To może się Ÿle skończyć. Raz funkcjonariusze już nawet odmówili wykonania polecenia dyspozytorki. – W nocy było zgłoszenie, że z czwartego piętra bloku w Œródmieœciu kilkunastu pijanych wyrzuca przez okno meble. Dyspozytorka wyznaczyła tylko dwóch strażników. Gdy uprzedzili, że bez wsparcia nie uspokojš bandy pijaków, usłyszeli, że innych wysłała do Ÿle zaparkowanych samochodów. Wtedy patrol sam porozumiał się z kolegami. – A ci oœwiadczyli dyspozytorce, że nie jadš do samochodów, tylko będš pomagać w Œródmieœciu – powiedział jeden ze strażników. – Nie było takiego przypadku. Inaczej badałby to nasz wydział kontroli wewnętrznej – twierdzi Agnieszka Dębińska-Kubicka, rzeczniczka SM. A czym grozi odmowa wykonania polecenia dyspozytorki? – Za coœ takiego można wylecieć z formacji – odpowiada rzecznik. Strażnicy, którzy przyszli do „Rz”, wyjaœnili, że sprawy buntu rzeczywiœcie nie ma, bo sama dyspozytorka nie zgłosiła odmowy wykonania interwencji. Strażnicy przekonali jš, że wydała złe polecenie. – Miałaby za to postępowanie w wydziale wewnętrznym – podkreœlajš. Wysoki oficer z głównej siedziby SM przy ul. Czerniakowskiej, który chce pozostać anonimowy, potwierdza, że dyspozytorki często Ÿle oceniajš sytuację. – To z powodu braków kadrowych. Na dyspozytorkę jest łapanka w jednostce. Może się trafić nawet nieprzeszkolona. Klaudia Jerz, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie, przyznaje, że strażnik może odmówić wykonania polecenia służbowego wyłšcznie w okreœlonej sytuacji. – Jeœli polecenie jest niezgodne z prawem lub jego wykonanie naruszy przepis prawa pracy. Oraz wtedy, jeżeli jest sprzeczne z wewnętrznym regulaminem formacji. masz pytanie, wyœlij e-mail do autora r.rybarczyk@rp.pl
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL