Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra

"Rzeczpospolita" ustaliła

Znikła organizacja walcząca z korupcją

Izabela Kacprzak 29-11-2011, ostatnia aktualizacja 29-11-2011 03:23
Według Julii Pitery, która do 2005 r. była prezesem polskiego Transparency International, organizacja umarła ze względu na brak lidera
Według Julii Pitery, która do 2005 r. była prezesem polskiego Transparency International, organizacja umarła ze względu na brak lidera
źródło: Fotorzepa
autor: Radek Pasterski

Polski oddział Transparency International został rozwiązany

Znana organizacja pozarządowa działająca na rzecz przejrzystości i walki z korupcją głównie w życiu publicznym po 13 latach zakończyła działalność.

– Rada Międzynarodowa Transparency International zdecydowała o nieprzedłużeniu akredytacji dla polskiego oddziału Transparency. Oznacza to, że obecnie TI nie ma oddziału w Polsce – potwierdza Miklos Marschall, wicedyrektor tej międzynarodowej organizacji z siedzibą w Berlinie.

Transparency International ma oddziały w ponad 100 krajach. Ich działalność jest oceniana co trzy lata. Wynik dla polskiego oddziału był niekorzystny. – Stwierdzono, że TI Polska jest zbyt słaba i niedofinansowana, by reprezentować TI i wypełniać ważną misję w Polsce – tłumaczy oględnie Marschall.

Paweł Kamiński, ostatni wiceprezes polskiego oddziału, przyznaje, że Transparency od dłuższego czasu nie prowadziła już żadnej działalności. – Nie było chętnych do pracy, nie mieliśmy pieniędzy na działalność. Bardzo zaszkodziły nam krytyczne publikacje – wyjaśnia „Rz".

Gwoździem do trumny był artykuł „Jak zarabia Transparency International?" opublikowany w 2009 r. w „Dzienniku". Jego autor Wojciech Cieśla dostał za niego nagrodę Grand Press. Napisał m. in., że TI Polska „za kilkadziesiąt tysięcy złotych wystawia certyfikat moralności firmom w kłopotach. Takie świadectwo otrzymał choćby klub piłkarski Widzew w samym szczycie afery korupcyjnej".

– Wytoczyliśmy procesy karne i cywilne autorowi – mówi Paweł Kamiński.

Czy artykuły o nieprzejrzystym finansowaniu i podejrzeniu konfliktu interesów miały wpływ na decyzję Rady Międzynarodowej TI? – Media są naszym największym sojusznikiem, nawet jeśli zadają trudne pytania. Brak akredytacji wyniknął z braku wewnętrznego potencjału, a nie czynników zewnętrznych – twierdzi Marschall.

Oddział TI w Polsce powstał w 1998 r. W szczytowym okresie miał kilkudziesięciu członków i wielkie nazwiska. Według Julii Pitery, która do 2005 r. była prezesem polskiego TI, organizacja umarła ze względu na brak lidera.

Prof. Antoni Kamiński, ekspert ds. korupcji i współzałożyciel polskiego oddziału: – Odszedłem po trzech latach, z boku przyglądałem się, jak ta organizacja chyliła się ku upadkowi.

Marschall zapewnia, że organizacji zależy, aby Transparency odrodziła się w Polsce. – Pracujemy nad znalezieniem pracowników i ekspertów do nowej organizacji w Polsce – podkreśla.

W Polsce działają dziś inne organizacje walczące z korupcją, m.in. Fundacja Batorego i Stop Korupcji.

Przeczytaj więcej o:  Antoni Kamiński , Paweł Kamiński , Transparency International Polska , walka z korupcją

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 
common