Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Prawnicy: a więc deregulacja!

Rzeczpospolita, Paweł Gałka Paweł Gałka
- Interes społeczny wymaga, aby prawnik znał się na prawie i dawał rękojmię należytego wykonywania zawodu – dowodzš adwokaci Rafał Dębowski i Jacek Kondracki
Deregulacja to zadanie, jakim premier obarczył nowego ministra sprawiedliwoœci, którego atutem ma być ponoć „pozytywna szajba" na punkcie deregulacji. Wnikliwy czytelnik zapyta: cóż w rzeczywistoœci znaczy to pojęcie? Najłatwiej sprawdzić w Wikipedii: „deregulacja (łac.) – zmniejszenie oddziaływania państwa... na rynek, poprzez brak ingerencji w ustalanie cen oraz jakoœci dóbr i usług". Gdy się zna tę definicję, jasne staje się również powierzone zadanie. Deregulacja zawodów prawniczych oznaczać musi, iż państwo przestanie ingerować w jakoœć usług prawnych. Gdy dziœ wyłšcznš barierš dostępu do tych zawodów jest wiedza kandydata, sprawdzana przez państwowe komisje powoływane przez ministra sprawiedliwoœci, a nadto nieposzlakowany życiorys kandydata, deregulacyjna recepta wydaje się banalnie prosta. Niech każdy prawnik, bez względu na poziom wiedzy oraz przeszłoœć dyscyplinarno-kryminalnš, uzyska prawo do zawodowego reprezentowania stron w sprawach sšdowych.
W ten sposób usunie się pewnš zaszłoœć, mianowicie tę, iż czynnym zawodowo prawnikiem nie powinien być nieuk, złodziej albo oszust, a jeżeli już, to konsekwentnie – niech magistrowie prawa zostanš dopuszczeni do sšdzenia i funkcji prokuratorskich. Dlaczego nie?

Powtórka z rozrywki

Historia lubi się powtarzać. Adwokatura w zeszłej kadencji Sejmu brała udział w pracach nad ustawš, której istotš była deregulacja zawodów prawniczych. W proponowanych przepisach nie było żadnych mechanizmów chronišcych obywateli, zmuszonych korzystać z wymiaru sprawiedliwoœci przed pełnomocnikami nieprzygotowanymi do zawodu, przed osobami, które ze względu na swojš kompromitujšcš przeszłoœć niegodne były wykonywania zawodu. Posłowie proponowali nawet przyznanie większych uprawnień procesowych tym, którzy oblali państwowy egzamin prawniczy, niż tym, którzy egzamin zdali i dostali się na aplikację. Nic dziwnego, że takie plany muszš budzić sprzeciw.

Nasze obywatelskie prawa

W demokratycznym państwie obywatele majš prawo się domagać, aby ustawa regulowała pewne zawody, czytaj: wprowadziła mechanizmy gwarantujšce wysoki poziom usług. Chodzi o zagwarantowanie interesu publicznego, jakim jest ochrona bezpieczeństwa obywateli. Nikt nie chce korzystać z usług lekarza, który nie ma pojęcia o medycynie lub został wydalony z zawodu w zwišzku z nieetycznym, nieprofesjonalnym zachowaniem, a otwiera gabinet lekarski. Mamy prawo mieć pewnoœć, że nasze domy projektujš architekci znajšcy się na budownictwie. Każdy obywatel ma prawo wymagać, aby pilot miał odpowiedniš licencję, przechodził okresowe szkolenia na symulatorach i potrafił latać samolotem, jak dowiódł tego kapitan Wrona wraz ze swojš œwietnie wyszkolonš załogš. Nie inaczej jest z prawnikami reprezentujšcymi obywatela w sšdzie. Interes społeczny wymaga, aby prawnik znał się na prawie i dawał rękojmię należytego wykonywania zawodu, ponieważ błšd w wyborze „profesjonalisty" kosztuje nas, obywateli, zbyt wiele łez, cierpienia i problemów, czego na pewno nie zrekompensuje nawet najwyższe odszkodowanie.

Eliminować wyjštki

Oczywiœcie żaden system nie jest szczelny. W adwokaturze, jak w innych zawodach zaufania publicznego, znajdš się niechlubne wyjštki. Sš tacy, którzy zapomnieli, iż etyka obowišzuje nie tylko w sali sšdowej, ale również w rozmowie telefonicznej z dziennikarzem. Sš tacy, którzy w znajomoœci prawa pozostali na etapie egzaminu magisterskiego. Sš pewnie i tacy, którzy korzystne dla klienta rozstrzygnięcia próbujš załatwić w zaciszu gabinetów sędziowskich lub prokuratorskich. Ale sukces dzisiejszego systemu polega na tym, że sš to wyjštki od zasady, i to na tyle rzadkie, że gdy ujrzš œwiatło dzienne, stajš się bulwersujšcym opinię publicznš newsem. Stajš się także przedmiotem postępowania dyscyplinarnego, które może doprowadzić nawet do usunięcia z zawodu.

Aż strach się bać

Aż strach się bać, co będzie po zleconym ministrowi rozregulowaniu zawodów prawniczych. Niestety, można to sobie łatwo wyobrazić. Wpuszczenie na rynek usług prawnych osób, które nie sš zwišzane zasadami etyki, a przez to nie podlegajš sšdownictwu dyscyplinarnemu, przy jednoczesnym braku kontroli poziomu wiedzy i przeszłoœci kryminalnej (tak jak to było w poprzednim projekcie ustawy, której goršcym zwolennikiem był obecny minister sprawiedliwoœci) spowoduje, iż przeciętny Kowalski będzie się bał skorzystać z usług prawnika. Obniżenie poziomu merytoryczno-etycznego uczestników rynku usług prawnych wymusi na innych dostosowanie się do zmienionej rzeczywistoœci. I normš rynkowš stanie się „załatwianie" spraw, zawalanie terminów, nacišganie klienta na pienišdze; wszystko to złe, z czym samorzšd zawodowy powinien walczyć.

Wartoœć godna ochrony

Zapyta ktoœ, na co komu samorzšd zawodowy. Przecież to minister może nadawać licencje prawnikom i karać ich za naruszenie zasad etyki, które sam ustali. Doœwiadczenia wszystkich cywilizowanych państw dowiodły, że samorzšdnoœć zawodowa jest wartoœciš każdego demokratycznego państwa prawa. Do znanych nam przypadków, gdzie uważa się inaczej, zaliczyć można jedynie takie ustroje, jak na przykład demokracja białoruska. Samorzšd zapewnia, że przed samodzielnym rozpoczęciem wykonywania zawodu aplikanci odbywajš kilkuletnie szkolenie pod kierunkiem patrona, zdajš okresowe egzaminy z wiedzy prawniczej, a także praktykujš w sšdach i prokuraturach. Samorzšd kontroluje również prawidłowoœć i rzetelnoœć prowadzenia kancelarii przez adwokatów oraz nakłada na nich obowišzek regularnego i stałego podnoszenia kwalifikacji przez udział w wykładach i szkoleniach. Rozsšdek i mšdroœć w polityce polegajš na otwartoœci na poglšdy, otwartoœci na rzeczowe argumenty. Wierzymy, że nowy minister jest człowiekiem mšdrym i zechce z uwagš wysłuchać głosu œrodowiska, w tym wielu tysięcy młodych adwokatów i aplikantów, bo to dla nich nowe zasady będš najgroŸniejsze. Jednak równie groŸne będš dla klientów, którzy dostanš się w ręce niekompetentnych prawników. A do nas, prawników czynnie wykonujšcych zawód, możemy jedynie skierować, gdzieœ już słyszany, apel: z dniem dzisiejszym wszelkie wewnętrzne spory i animozje schodzš na plan dalszy. Dziœ cały nasz wysiłek musimy skupić na przekonaniu polityków do naszych racji. Bo mamy rację.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL