Internet
Firmy w Internecie walczą o domeny
Wolna amerykanka w rejestrowaniu domen internetowych powoli odchodzi w niepamięć. Firmy coraz częściej pozywają właścicieli domen, które naruszają ich prawa
Przy rejestrowaniu domen internetowych decyduje zasada: "kto pierwszy, ten lepszy". Każdy może wykupić w NASK domenę, jeśli tylko nie jest zajęta. Gdy polski Internet raczkował, wykorzystywali to tzw. cybersquatterzy, czyli osoby rejestrujące domeny tylko po to, aby potem odsprzedać je z zyskiem. Chodziło zwłaszcza o znaki towarowe należące do dużych firm. Choć żadna z nich się do tego nie przyzna, niektóre wolały zapłacić cybersquatterom, niż domagać się swych praw przed sądami. Dzisiaj najpoważniejszym problemem jest podszywanie się firm pod konkurencję. Rejestrując domenę z nazwą firmy czy produktu o ustalonej renomie, można wprowadzić klientów w błąd. Właśnie takie sprawy trafiają najczęściej do działającego przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych.
Klienci mogli się mylić
Sieć sklepów RTV Euro AGD uznała, że domeny www.euroagd.pl i www.euroagd.com.pl naruszają jej prawa. Pod nimi właśnie umieścił swój sklep internetowy konkurencyjny przedsiębiorca. Argumentował, że domeny te zawierają nazwę rodzajową (euro) i oznaczenie sprzedawanych produktów (AGD). Sąd uznał jednak, że są zbyt podobne do zarejestrowanego znaku towarowego ogólnopolskiej sieci i mogą wprowadzać klientów w błąd. Innymi słowy, osoba chcąca kupić sprzęt w ogólnopolskiej sieci mogła nieświadomie trafić na stronę sklepu powoda i tam dokonać zakupów.
Właściciel domen przekonywał, że wygląd jego sklepu internetowego w niczym nie przypominał stylistyki RTV Euro AGD. Sąd był zdania, że nie ma to znaczenia dla jego wyroku. Porównywał bowiem podobieństwo domen do znaku towarowego, a nie wygląd czy kolorystykę stron internetowych.
"Euro" to nie tylko sklep
Ta sama sieć handlowa przegrała natomiast spór o domenę www.euro.pl. Sąd uznał, że choć spółka zarejestrowała słowno-graficzny znak towarowy EURO, to nie oznacza to, że ma wyłączne prawo do rejestrowania domen z tą nazwą. Słowo to pojawia się bowiem w co najmniej kilkudziesięciu innych znakach towarowych (w tym w zarejestrowanym przez właściciela wspomnianej domeny). Nie jest również bezpośrednio utożsamiane z towarami sieci, gdyż wywołuje szereg bardziej oczywistych skojarzeń.
Nieuczciwa konkurencja
Firma Komputronik sp. z o.o. handluje w Internecie sprzętem komputerowym. W kwietniu 2005 r. pod adresem www.komputronix.pl wyrosła mu konkurencja. Sąd nie miał wątpliwości, że rejestrujący dopuścił się nieuczciwej konkurencji. Pośrednio to nawet przyznał. Wystawiając w internetowym serwisie aukcyjnym domenę na sprzedaż, napisał: "Na rynku rządzi Komputronik, a że domena jest podobna, wchodzi do nas dużo potencjalnych klientów Komputronika". Sąd uznał za oczywiste, że nazwa domeny jest podobna do zarejestrowanego znaku towarowego. Przed ogłoszeniem wyroku właściciel spornej domeny przestał ją wykorzystywać. Próbował ją odsprzedać, ostatecznie jednak z tego również zrezygnował.
Nie tylko tytuł dziennika
Z kolei wydawca "Przeglądu Sportowego" pozwał właściciela domeny: www.przegladsportowy.pl. Nie zdołał jednak przekonać sądu do swych racji. Przede wszystkim dlatego, że znak towarowy "Przegląd Sportowy" nie został jeszcze zarejestrowany w Urzędzie Patentowym, a nawet gdyby był, to i tak nie wpłynęłoby to na wyrok. Z kilku powodów. - To dość naturalne połączenie i zbitka używana także w sytuacjach niezwiązanych z dziennikiem "Przegląd Sportowy" - uzasadnił arbiter Marcin Maruta. Zwrócił uwagę, że często pojawia się m.in. na stronach klubów sportowych i forach internetowych.
Jego zdaniem sama rejestracja znaku towarowego nie przesądza, że nie może on się pojawić w nazwie domeny. Dopiero gdyby jej właściciel wskazywał na swej stronie internetowej towary lub usługi takie jak w zarejestrowanych klasach, złamałby prawo własności przemysłowej. Tymczasem pod wskazanym adresem znajduje się strona z linkami m.in. do innych serwisów.
Procedura przed sądem polubownym
Złożenie pozwu do Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych może poprzedzić procedura mediacyjna. Jeśli pozwany odmówi mediacji bądź nie doprowadzi ona do porozumienia, dochodzi do rozprawy przed arbitrem. Pozwany może się na nią nie zgodzić, ale wówczas sporna domena zostaje zablokowana, a po 6 miesiącach umowa o jej rejestrację rozwiązana. Wyrok sądu polubownego nabiera mocy po stwierdzeniu przez sąd powszechny jego skuteczności lub wykonalności. Więcej informacji można znaleźć na stronach: www.piit.org.pl.















