Opinie
Nie boję się
- Bocznymi drogami do prawniczych korporacji
- Zmiany w ustroju sądów zaskarżone do TK
- Gowin po spotkaniu z samorządowcami
- Sędziowie rozpoczynają akcję składania pozwów
- Gowin zdecydowany walczyć o otwarcie zawodów
- Przedsiębiorcy za zniesieniem najmniejszych sądów rejonowych
- Gowin: autonomia prokuratury poszła za daleko
Większość profesji prawniczych bardzo chętnie odnosi się do otwarcia zawodów innych niż… własny – podkreśla minister sprawiedliwości w rozmowie z Ewą Usowicz i Agatą Łukaszewicz
Denerwują pana komentarze o „filozofie", który nie zna się na prawie, a został ministrem sprawiedliwości?
Jarosław Gowin: Nie, choć zastanawiałem się nad propozycją premiera.
Długo się pan wahał?
Trochę się biłem z myślami i w tych dniach szerokim łukiem omijałem budynek ministerstwa. Mówiąc poważnie: kiedy już wszedłem do resortu – to z planami, współpracownikami i bardzo silną motywacją, by sobie poradzić.
Wszedł pan czy wyważył drzwi? Podobno premier powiedział, że ma pan być jak taran.
Premier miał pełną świadomość, jak trudne stawia przede mną zadanie.
To jakie będzie pierwsze uderzenie?
Jest sporo problemów, czasami nawarstwionych przez dziesięciolecia, z którymi nie umieli sobie poradzić poprzedni ministrowie, także ci będący wybitnymi prawnikami.
A panu, jako nieprawnikowi, w czym ma być łatwiej?
Na pewno w otwieraniu dostępu do zawodów prawniczych czy też przezwyciężaniu złej rutyny w sądach. Myślę, że wiele spraw, które wymagają rozwiązania, przestało już irytować sędziów czy adwokatów, bo się do nich przyzwyczaili. A ja patrzę na nie „z zewnątrz", często ze zdziwieniem laika.
To spójrzmy na salę sądową. Co pana dziwi?
Nie mogę zrozumieć, dlaczego akt oskarżenia przed sądem popiera „dyżurny" prokurator, obsługujący całą wokandę, w tym sprawy, których sam nie prowadził. Skutkuje to często słabą jakością pracy prokuratora na sali sądowej i przerzucaniem jej na sąd, który ostatecznie sam musi przeprowadzić dowody i zweryfikować zasadność oskarżenia. To bez wątpienia jedna z przyczyn zbyt długich postępowań sądowych – spróbujemy je skrócić o 1/3. Według mnie to prokurator, który prowadzi konkretne śledztwo, powinien osobiście dowodzić przed sądem zasadności swojej decyzji o postawieniu zarzutów i wniesieniu aktu oskarżenia.
To populistyczny postulat, powtarzany przez kolejnych ministrów. Jak chce pan skrócić postępowanie i skąd się wzięła ta jedna trzecia?!
Musicie panie zapytać premiera – ja dostałem zadanie do wykonania. Nie ma złotego środka. Na usprawnienie postępowań powinno się złożyć wiele działań – m.in. zarządzanie sądami przez menedżerów, zmiany na mapie sądów, zmiany w procedurze karnej i cywilnej czy wykorzystanie sędziów przede wszystkim do wymiaru sprawiedliwości, a nie np. do wydawania zgody na skserowanie akt sprawy. Wszystkie kwestie rejestrowe czy administracyjne powinny zostać przekazane urzędnikom i referendarzom.
Jakie działania są dla pana pierwszoplanowe?
Bardzo ważne jest dla mnie wszystko, co ma związek z deregulacją – m.in. kwestia otwierania dostępu do wielu zawodów.
Otwiera pan sobie przy okazji bardzo szeroki front walki. Wiele zawodów regulowanych łatwo nie odpuści.
Z pewnością, ale to niezbędny ruch. Szacujemy, że w tych zamkniętych korporacjach jest kilka milionów miejsc pracy, a otwarcie dostępu powinno zwiększyć zatrudnienie w tych zawodach o 15 – 20 proc. To dobry sposób na zahamowanie wzrostu bezrobocia, przede wszystkim wśród młodzieży.
Ile zawodów ma zostać otwartych?
Grubo ponad setka.
Naprawdę pan wierzy, że to się uda?
To będzie pewnie najtrudniejsza reforma, ale ustaliliśmy z premierem, że ciężar działań deregulacyjnych weźmie na siebie cały rząd. Mam nadzieję, że wesprze nas też zaplecze parlamentarne. Znamy przecież projekty, które ugrzęzły kiedyś w sejmowych komisjach, bo siła perswazji rozmaitych korporacji okazywała się przemożna.
Tylko czy koalicjant aby na pewno wesprze?
W tej kwestii myślimy podobnie. Do końca roku chcę przygotować projekty konieczne do otwarcia dostępu do zawodów reglamentowanych.
Podobno ich przedstawiciele już u pana lobbują, choć lista profesji jeszcze nie została ogłoszona?















