Pekin 2008
Dalajlama apeluje o spokój, policja dalej zabija
Co najmniej 19 osób zginęło dziś w nowych starciach chińskiej policji z Tybetańczykami w prowincji Gansu na północnym zachodzie Chin - poinformowały tybetańskie władze emigracyjne z siedzibą w Dharamśali, na północy Indii. Dalajlama nie wyklucza ustąpienia ze stanowiska i apeluje do rodaków, by żyli w pokoju z Chińczykami.
Około 50 protybetańskich manifestantów aresztowano w Nepalu.
Jak wynika z doniesień władz tybetańskich na wygnaniu, do tej pory w wyniku starć w Tybecie śmierć poniosło w sumie co najmniej 99 osób. Chińskie władze utrzymują, że w protestach zginęło 16 osób.
"Dzisiaj rano w Machu (w prowincji Gansu) była manifestacja i policja strzelała" do protestujących - powiedział rzecznik administracji tybetańskiej na wygnaniu Thubten Samphel.
Jak pisze Agencja France Presse do antychińskich demonstracji doszło również w innych rejonach północno-zachodnich Chin, gdzie mieszka mniejszość tybetańska.
Tybetańskie Centrum na rzecz Praw Człowieka i Demokracji z siedzibą w Indiach poinformowało, że w Sedzie, w chińskiej prowincji Syczuan na ulice wyszło około tysiąca ludzi. Według tej organizacji sytuacja tam jest "wyjątkowo napięta".
Do antychińskich protestów dochodziło dziś na całym świecie, głównie przed budynkami chińskich ambasad.
Dalajlama: ustąpię, jeśli przemoc wymknie się spod kontroli
Duchowy i świecki przywódca Tybetańczyków Dalajlama XIV zapowiedział dziś, że ustąpi z funkcji, jeśli przemoc w Tybecie wymknie się spod kontroli.
Przywódca Tybetańczyków zaapelował też do swoich rodaków, aby żyli w zgodzie z Chińczykami. Podkreślił, że nie rozważa kwestii niepodległości Tybetu, natomiast zależy mu na "drodze środka", a więc autonomii kulturowej dla swego kraju.
"Nie czyńcie przemocy, to złe. Przemoc jest sprzeczna z naturą ludzką. Przemoc to prawie samobójstwo. Jeśli tysiąc Tybetańczyków poświęci swoje życie, nie zrobią już nic innego" - powiedział dalajlama.
"Gdy po obu stronach opadną emocje, będziemy mogli pracować" - dodał.
Tymczasem premier Chin Wen Jiabao powiedział dziś w parlamencie, że to właśnie Dalajlama jest odpowiedzialny za zamieszki, do których doszło po wypowiedzi duchowego przywódcy Tybetańczyków o "kulturowym zabójstwie" narodu tybetańskiego. Jiabao nazwał te słowa "niczym innym tylko kłamstwem".
Prosimy o Państwa opinie o propozycji bojkotu igrzysk Pekin 2008















