Publicystyka
Zakon Kaczyńskiego nie wygra wyborów
Jeśli PiS zechce być taką opozycją, jaką była Platforma, nie wygra wyborów. Aby nie ponieść klęski, Jarosław Kaczyński musi zmienić język i otworzyć swoją partię na różne środowiska – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
Prawo i Sprawiedliwość liże rany po wyborach i zaskakująco źle znosi skutki porażki. Pierwsze wypowiedzi premiera i gesty prezydenta świadczą o tym, że ból jest duży. Nie wygląda to najlepiej, ale warto przypomnieć, że Platforma dwa lata temu nie zachowywała się dużo lepiej, a dzisiejszy uśmiechnięty i skoncentrowany Donald Tusk był wtedy agresywnym i zagubionym politykiem. Widać już tak nasi liderzy mają. Naukę spokojnego przegrywania mają jeszcze przed sobą.
Jakie PiS w opozycji
Niemniej Jarosław Kaczyński i jego drużyna mają szansę być bardzo mocną i kompetentną opozycją. Pytanie tylko, jaki model opozycyjności wybiorą.
Początek mają trudny, bo tak jak nie dziwi duży wzrost poparcia dla Platformy Obywatelskiej, tak zaskakuje drastyczny spadek notowań PiS. Partia rządząca zawsze na początku budzi nadzieje, więc bonus, który dziś otrzymuje Donald Tusk, nie jest czymś zaskakującym. Ale nie jest czymś typowym, że kilka tygodni po wyborach mocny spadek poparcia spotyka największą partię opozycyjną.
Wynika to, zdaje się, z utrwalania przez PiS po wyborach w swoim wizerunku tego, co odepchnęło od niego sporą część głosujących. To coś to wizerunek ugrupowania agresywnego, buńczucznego, niezdolnego do kooperacji, zwłaszcza gdy zderza się coraz bardziej z nowym wizerunkiem uśmiechniętego, chcącego współpracować i kochać cały świat Donalda Tuska.
Szanse opozycji są oczywiście przede wszystkim wypadkową stanu partii rządzącej. Jak będzie rządziła ekipa PO – PSL, jeszcze nie wiemy. Ale nie jest tak, że nawet jeśli rząd Tuska zacznie się szybko zużywać, Kaczyński ma zapewniony powrót. Chętnych do sukcesji jest zawsze więcej. Najważniejsze jest więc, jaką partią będzie PiS w opozycji.
Dziś toczy się tam cicha dyskusja, czy przyjąć model totalnej opozycji, która atakuje rządzących ostro przy każdej okazji, czy budować wizerunek twardej, ale spokojnej, bardzo merytorycznej opozycji, która celnie punktuje błędy rządzących, ale wspiera ich, albo przynajmniej milczy, kiedy robią dobrze.
Powtórzymy, to wygramy
Z rozmów z politykami PiS wynika, że Jarosław Kaczyński jest przekonany, iż taki model opozycyjności, jaki wybrał dwa lata temu Donald Tusk, jest najbardziej skuteczny. Bo potwierdziły to wyniki wyborów. A jaki to model według szefa PiS? Bardzo silne, zamordystyczne rządy, eliminujące wszelką wewnętrzną opozycję, zwarta, silna partia, mówiąca we wszystkich sprawach jednym głosem, bardzo ostro, głośno i nieustannie mówiąca „nie” rządzącym.
Platforma w opozycji po części taka była. Bo choć wspierała czasem rząd w głosowaniach sejmowych (choćby w sprawie powołania CBA), Donald Tusk powtarzał na partyjnych spotkaniach, że PiS nie ma i nie może mieć dobrych pomysłów i inicjatyw, że wszystko trzeba krytykować. W istocie i Tusk, i jego partia długo tak czynili, będąc bardzo agresywną i niespecjalnie merytoryczną opozycją.
Ataki Platformy na PiS często były histeryczne i trochę na oślep, dochodziło nawet do tego, że wbrew wyznawanym przez siebie zasadom Platforma była w stanie razem z LPR głosować za podwójnym becikowym, byle tylko dopiec rządowi. Z ust Donalda Tuska często płynęły słowa bardzo ostre i nie mniej agresywne niż te, które wypowiadał Jarosław Kaczyński.
I koniec końców Platforma wygrała wybory w sposób zdecydowany. Kaczyński wyciąga więc z tego prosty wniosek: jak to powtórzymy, wygramy.
Nie wydaje się to jednak takie proste. Po pierwsze, Platforma mogła być bezpardonowo ostra, bo miała przychylność dużej części mediów. Może nawet nie tyle były przychylne Platformie, ile niechętne PiS, i tym, którzy atakowali PiS, wybaczano więcej. PiS nie może na to dziś liczyć.
Po drugie, polityka, a przede wszystkim sposób jej uprawiania, używany język wzbudzał ogromne emocje i rosnącą niechęć coraz większej części społeczeństwa. Jarosław Kaczyński i jego żołnierze byli łatwym celem ataku. Słowa ostrej krytyki spadały na podatny grunt.
Strategia Platformy
Z Donaldem Tuskiem i jego rządem tak nie będzie.













