Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Historia

Katolicy przeciw Kościołowi

Rzeczpospolita
Zamachy, aresztowania i okrutne wyroki – oto metody walki komunistów z Koœciołem. Towarzyszyła temu agresja propagandowa
Rok 1953 miał być dla komunistów momentem decydujšcej rozprawy z Koœciołem katolickim. Do działań przeciwko duchownym zaangażowano nie tylko aparat terroru i partyjnych propagandystów, ale wykorzystano także œrodowiska katolickie. Po likwidacji oporu zbrojnego i politycznego komuniœci z wielkim zaangażowaniem przystšpili do walki z Koœciołem. By go osłabić, posługiwali się różnymi narzędziami. Zadania specjalne wykonywała bezpieka, dopuszczajšc się mordów na niewygodnych dla systemu kapłanach oraz przeprowadzajšc aresztowania tych, wobec których udało się zgromadzić materiał pozwalajšcy na ich skazanie. Obok bezpieki do walki z Koœciołem wykorzystywano aparat administracyjny: przejmowano na własnoœć państwa majštki koœcielne, rugowano religię ze szkół, ograniczano skalę budownictwa sakralnego, delegalizowano stowarzyszenia katolickie, odbierano możliwoœć działalnoœci charytatywnej i posługi duszpasterskiej, zamykano kolejne tytuły prasy katolickiej… Komuniœci od poczštku zdawali sobie sprawę, że siła Koœcioła tkwi w jego jednoœci. Dlatego równolegle ze wspomnianymi działaniami realizowali także plan rozbicia Koœcioła i poróżnienia duchownych między sobš. Temu celowi służyło powołanie tzw. ruchu księży patriotów – kapłanów pozostajšcych na usługach dyktatury. Z kolei w œrodowiskach laikatu utworzono serwilistyczny wobec władzy PAX (poczštkowo nazywany grupš Dziœ i Jutro), na którego czele postawiono przedwojennego polityka radykalnej prawicy Bolesława Piaseckiego.
Decydujšce działania komuniœci przewidzieli na rok 1953. Wczeœniej przeprowadzili atak na katowickš kurię – zmuszajšc do opuszczenia diecezji tamtejszego ordynariusza i jego sufraganów. Jesieniš 1952 roku ubecy weszli do budynków kurii krakowskiej. Przygotowano w ten sposób grunt przed ostatecznš – jak wydawało się komunistom – rozgrywkš. W styczniu 1953 roku przeprowadzili wielki propagandowy spektakl, jakim był tzw. proces kurii krakowskiej, w lutym wprowadzili dekret o obsadzaniu stanowisk koœcielnych – odbierajšcy prymasowi swobodę prowadzenia polityki personalnej, we wrzeœniu zrealizowali proces przeciwko bp. Czesławowi Kaczmarkowi – ordynariuszowi kieleckiemu, a wkrótce potem internowali prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego. Wszystkie te działania wspierali agresywnš kampaniš propagandowš, której celem miała być kompromitacja Koœcioła i doprowadzenie do odwrócenia się od niego wiernych. Szpiegostwo, walka z ustrojem, przechowywanie broni i dewiz – takie wysuwano zarzuty.     Podstawowš rolę w antykoœcielnej propagandzie przyznano sprawdzonym w dyspozycyjnoœci wobec reżimu dziennikarzom. W czasie procesu kurii krakowskiej podstawowy tandem stanowili redaktorzy reżimowej „Trybuny Ludu” – Zygmunt Broniarek i Karol Małcużyński. Broniarek piszšc o dwóch oskarżonych w tym procesie ks. Józefie Lelito (wikarym z Rabki) i Michale Kowaliku (działaczu podziemia narodowego) tłumaczył czytelnikom: „Kowalik, Lelito i im podobni to wyrzutki społeczeństwa. Ale te wyrzutki zajmowały stanowiska w hierarchii koœcielnej, miały swych protektorów i opiekunów w kurii arcybiskupiej, w episkopacie”. Bowiem celem zarówno procesu kurii krakowskiej, jak i rozprawy przeciwko bp. Czesławowi Kaczmarkowi nie było skazanie oskarżonych – to można było zrealizować nawet w czasie tzw. procesu kiblowego, czyli zamkniętego dla publicznoœci, rozgrywanego w więziennych murach. W obydwu procesach chodziło o uderzenie w Koœciół i hierarchię duchownš, o skompromitowanie episkopatu i osłabienie jego pozycji. Jednoczeœnie starano się ukazać duchownych jako narzędzie „imperialistów”, a więc tłumaczono – jeœli idziecie za głosem Koœcioła, działacie przeciwko swojej ojczyŸnie. W czasie procesu kurii krakowskiej nakręcono film „Dokumenty zdrady” – cel nakręcenia filmu tłumaczył Broniarek: „pomoże [on] milionom ludzi zrozumieć całš ohydę metod imperializmu amerykańskiego, wykorzystujšcego religijne uczucia wielu wierzšcych dla zbrodniczych antypolskich celów”. Dziennikarze i reżimowe pisma to jednak, zdaniem władzy, za mała siła. Do potępienia oskarżonych i Koœcioła nakłoniono literatów. Sławomir Mrożek przestrzegał: „nie ma zbrodni, której byœmy się po nich nie mogli spodziewać. Zaciekłoœć niedobitków będzie tym większa, tym bardziej będš się upodabniać do esesmanów, do rycerzy płonšcego krzyża – Ku-Klux-Klanu, do brunatnych i czarnych koszul – występujšc w tym samym co esesmani, krzyżowcy, koszule i inni falangiœci interesie”. Aby przekonać nieprzekonanych, zagoniono inteligentów do potępienia „zdrajców ojczyzny”, którzy „uprawiali – za amerykańskie pienišdze – szpiegostwo i dywersję”. Takš rezolucję w lutym 1953 roku podpisało 53 członków krakowskiego Zwišzku Literatów Polskich, m.in.: Jan Błoński, Karol Bunsch, Kornel Filipowicz, Andrzej Kijowski, Jalu Kurek, Henryk Markiewicz, Sławomir Mrożek, Julian Przyboœ, Tadeusz Œliwiak, Maciej Słomczyński i Wisława Szymborska. Podobne rezolucje powstawały w całym kraju, wyrazy potępienia wychodziły spod piór m.in. Leona Kruczkowskiego, Arkadego Fiedlera, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Gustawa Morcinka czy Wilhelma Szewczyka. W raportach bezpieki donoszono: „Nastroje w zwišzku z procesem księży sš wœród dziennikarzy i literatów doœć jednomyœlnie wrogie oskarżonym, w ogóle zaœ cała ta sprawa nie absorbuje tych ludzi tak, jak można by się było spodziewać. Jan JaŸwiec wyraził się, że chętnie by się zgłosił na ochotnika do wieszania księdza Brzyckiego”. Natomiast: „Słomczyński Maciej utrzymywał, że wszyscy sš warci stryczka, i jest oburzony na swobodę oskarżonych, którzy zdajš się nie widzieć przestępstwa w uprawianiu przez siebie szpiegostwa”. Konfident o ps. Skawiński donosił bezpiece o spotkaniu w œwietlicy Zwišzku Literatów Polskich w Krakowie: „Widać było wœród tego œrodowiska pewnš wewnętrznš aprobatę kary, jaka spotkała szpiegów. Rozmowy o procesie prowadzili literaci Słomczyński Maciej, Pleœniarowicz Jerzy, Kwiatkowska Halina, Szpalski Karol, Promiński Marian, Hordyński Jerzy, Stefan i Ewa Otwinowscy. Na ogół wypowiedzi były pozytywne”. Entuzjazm dla działań komunistycznego reżimu próbował ostudzić jedynie katolicki publicysta Stefan Kisielewski, który kpił, że za takie wiadomoœci, jakie przekazywali szpiedzy w Ameryce, dostałby w dziennikach najwyżej 30 centów za szpaltę”.     Najskuteczniejszš kompromitację Koœcioła zapewniały jednak głosy œrodowisk katolickich. Czyli tych osób, które cieszyły się największym zaufaniem wierzšcych. Komuniœci – jak zwykle – mogli liczyć na wsparcie PAX. Słowa potępienia dla duchownych drukowano na szpaltach dziennika „Słowo Powszechne” i „Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego” („WTK”). Po procesie przeciwko bp. Czesławowi Kaczmarkowi Tadeusz Mazowiecki – redaktor naczelny „WTK” – przypuœcił atak na biskupa. Liczšcy wówczas 26 lat redaktor, z PAX był zwišzany od 1949 roku. Indoktrynujšc czytelników, zdawał się nie zauważać, że żyje w państwie totalitarnym, w którym działaczy niepodległoœciowych i wiernych Koœciołowi duchownych mordowano i zamykano w murach Wronek i Rawicza. Pisał: „[…] ludowa ojczyzna przywróciła godnoœć milionom prostych ludzi, w olbrzymiej większoœci wierzšcych, przekraczajšc raz na zawsze stosunki społeczne […] i buduje w niezwykle trudnych warunkach powojennego życia podstawy lepszego bytu”. Odnoszšc się zaœ do procesu, tłumaczył: „ ...ku tej szkodliwej działalnoœci kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglšdy prowadzšce do utożsamiania wiary ze wstecznš postawš społecznš, a dobra Koœcioła z trwałoœciš i interesem ustroju kapitalistycznego. Z tego stanowiska wynikało zwišzanie się z imperialistycznš i nastawionš na wojnę politykš rzšdu Stanów Zjednoczonych”. Po czym dodawał: „ ...proces ks. bp. Kaczmarka udowodnił również naocznie, i to nie po raz pierwszy, jak dalece imperializm amerykański, pragnšcy przy pomocy nowej wojny, a więc œmierci milionów ludzi, narzucić panowanie swojego ustroju wyzysku i krzywdy społecznej krajom, które obrały nowš drogę dziejowš, usiłuje różnymi drogami oddziaływać na duchowieństwo oraz ludzi wierzšcych i kierować ich na drogę walki z własnš ojczyznš, stanowišcš wspólne dobro wszystkich obywateli”. Wreszcie red. Mazowiecki konkludował: „wierzymy bowiem najgłębiej [jako katolicy – przyp. F.M.], że nawet najbardziej bolesne i tragiczne pomyłki nie mogš zmienić faktu, że przyszłoœć należy do ustroju społecznego, w którym żyjemy, i że w tej przyszłoœci Koœciół znajdzie właœciwe swojej misji religijnej miejsce, a ludzie wierzšcy na równi z ludŸmi innych œwiatopoglšdów będš tej przyszłoœci współtwórcami”.     W najtrudniejszej sytuacji znalazł się „Tygodnik Powszechny”. Uchodził w tym czasie za jedyny opozycyjny periodyk. Zarazem redaktorzy zdawali sobie sprawę, że cenš za wydawanie „Tygodnika” jest jego łagodna opozycyjnoœć, a więc taka, która nie podważa legalnoœci komunistycznej władzy. Wyroku w procesie kurii krakowskiej wydawany w Krakowie tygodnik nie mógł pominšć milczeniem. Mimo wszystko opublikowany tekst – choć utrzymany w tonie lojalnoœci wobec PRL – jest niezwykle łagodny w porównaniu z paksowskimi paszkwilami: „[…] Zawsze ilekroć ludzie, reprezentujšcy w mniejszej lub większej mierze autorytet Koœcioła, dopuszczali się czynów sprzecznych z prawem karnym i interesem państwa, Koœciół narażony był na wielkie straty. Społeczeństwo katolickie dšżyć musi do kategorycznego wyeliminowania tego rodzaju niebezpieczeństw. […]” Ale w 1953 roku, po tym jak „Tygodnik Powszechny” odmówił zamieszczenia tekstu ku czci zmarłego Stalina, komuniœci doprowadzili do zmian w redakcji pisma – usunięto dotychczasowego redaktora naczelnego Jerzego Turowicza i jego zespół, a tytuł został przejęty przez działaczy zwišzanych z PAX. Po procesie przeciwko bp. Kaczmarkowi Jan Dobraczyński i Mieczysław Kurzyna opublikowali, podobnie jak wczeœniej Mazowiecki, tekst pt. „Wnioski”. Twierdzili, że „[…] surowo osšdzać trzeba drogę ks. biskupa Kaczmarka, która osłabiała jednoœć narodu i służyła tym, którzy – odbudowujšc Wehrmacht – wskazali mu drogę na Wschód, a więc przede wszystkim na Polskę […] Pójdziemy jako katolicy drogš polskiej racji stanu, z pełnš œwiadomoœciš, że zejœcie z niej musiałoby doprowadzić do krańcowych konsekwencji, do współdziałania z najbardziej zaciekłymi wrogami narodu polskiego”. „Polskš racjš stanu” dla wywodzšcych się z PAX redaktorów „Tygodnika Powszechnego” była lojalnoœć wobec komunistycznego reżimu, do której starali się przekonać czytelników pisma – w częœci nie do końca œwiadomych zmian personalnych i ideowych, jakie komuniœci przeprowadzili w redakcji. Postawa działaczy katolickich, którzy dali się wykorzystać w antykoœcielnej kampanii, z pewnoœciš miała znaczenie dla uwiarygodnienia obydwu procesów, a zarazem działań komunistów. Lojalizm tych œrodowisk sprawił, że również internowanie prymasa spotkało się z ich akceptacjš. Cios zadany Koœciołowi przez œrodowiska katolickie był tym skuteczniejszy, że zadany z wnętrza, dlatego w kolejnych latach kard. Stefan Wyszyński z dużš rezerwš traktował inicjatywy katolickie tzw. łagodnej opozycji, w której znalazły się m.in. osoby zaangażowane w antykoœcielnš nagonkę z 1953 roku.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL