Biura Podróży
Sezon narciarski opóźniony
Brak albo słabe opady śniegu, nie tylko w Tatrach, ale i w Alpach, wystraszył nieco narciarzy. Obroty niektórych biur podróży spadły nawet o 20 procent
Narciarze od tygodni przeżywają męki. Nerwowo przeszukują strony internetowe w poszukiwaniu informacji, że może jednak gdzieś w górach spadł śnieg. Zastanawiają się, czy nie zrezygnować z zarezerwowanego już wyjazdu. Przecież białe zazwyczaj o tej porze roku stoki wciąż są zielone lub zwyczajnie kamieniste.
Na Słowacji w Tatrzańskiej Łomnicy – od zera do trzydziestu centymetrów śniegu. Słabo. Włochy: Alta Badia, czynnych jest ok. 40 proc. tras. Mało. Austria – jeździć można praktycznie tylko na lodowcach. To nie sztuka.
W ostatnich dniach śnieg spadł wreszcie w Szwajcarii, jednak w wielu ośrodkach i tak przesunięto otwarcie sezonu: na przykład stacja Chateau d'Oex w kantonie Vaud zwykle rozpoczynała sezon 17 grudnia, w tym sezonie otworzy się dopiero w wigilię.
Brak śniegu jest dla niektórych biur turystycznych poważnym problemem. – W porównaniu z zeszłym rokiem liczba klientów, których wysyłamy na deski spadła o 20 proc. – przyznaje Piotr Smagur, współwłaściciel krakowskiego biura Petruss, które co roku na narty we Włoszech wysyła ponad pół tysiąca klientów. - Ludzie czekają, co się stanie: czy śnieg jednak spadnie. Jeszcze tydzień temu dzwonili i pytali, czy warto jechać, ale tych telefonów nie było wiele. My w piątek, dziewiątego grudnia wyjeżdżamy do Livigno, a tam wreszcie pojawił śnieg. Po tym jak popadało w Polsce, to od razu mamy więcej telefonów w pytaniami – dodaje.
Podobne problemy ma świdnickie Otium. – Ludzie rezygnują, ale jest to niewielki odsetek, najwyżej 10 procent – mówi Paula Bociarelli. – Ale przecież ciągle można jeździć, tyle że na lodowcach. My polecamy Austrię, szczególnie Zillertal i Dachstein.
– Sprzedaż naszych wyjazdów narciarskich jest na poziomie podobnym do roku poprzedniego, chociaż wszyscy pytają o śnieg. Ale proszę pamiętać, że choć narciarze kupują wyjazdy już teraz, to większość wyjedzie w styczniu i w lutym oraz na początku marca. Wtedy śnieg powinien być już wszędzie – uspokaja Magdalena Plutecka–Dydoń, rzeczniczka Neckermanna.
Nie narzeka także Eurolot, który ósmego grudnia uruchomił pierwsze loty z Gdańska i Warszawy do Popradu, skąd w ciągu 90 minut można się znaleźć już na bardzo ciekawych trasach narciarskich. – Nasz pierwszy rejs ze stolicy był wyprzedany, ten znad morza obłożony w 80 procentach – zapewnia Jacek Balcer, rzecznik prasowy przewoźnika. – Podobnie na grudzień zainteresowanie jest duże. Choć oczywiście główną atrakcją gór jest możliwość zjeżdżania na nartach, to jednak coraz częściej ludzie jeżdżą tam także, by skorzystać z term.
Optymistyczne wiadomości są takie, że najwyraźniej trzymanie kciuków daje efekty – pojawiła się zapowiedź meteorologów dla rejonu Tatr: „w nocy zachmurzenie duże. Opady śniegu. Temperatura minimalna na Podhalu około -6°C, wysoko w górach około -9°C".
















