REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: ekonomia24 » Biznes » Firmy

Firmy

Holandia boi się Polaków

Anita Błaszczak 11-07-2011, ostatnia aktualizacja 11-07-2011 10:12

Kraj potrzebuje pracy imigrantów, lecz obawia się skutków ich napływu

Reporterka TVP prawie skakała z radości, gdy udało jej się wreszcie trafić na bezdomnego z Polski. Przez całe czerwcowe przedpołudnie krążyła z ekipą po Hadze, wypatrując koczujących tam ponoć setkami Polaków. Bez skutku. W końcu, gdy przyjechała na spotkanie do polskiej ambasady, akurat zjawił się jeden, który szukał pomocy w powrocie do kraju.

Odesłać ich do kraju

Frank van Gool, właściciel agencji Otto Workforce, która od lat wysyła Polaków do pracy w Holandii, twierdzi, że problem bezdomności i bezrobocia wśród polskich migrantów to duża przesada. Jednak ostatnio znów został przywołany i to  w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, w dyskusji po przemówieniu premiera Donalda Tuska inaugurującego polską prezydencję w Unii.

– Nie chcemy rumuńskich żebraków ani bezrobotnych Polaków w Holandii – grzmiał Barry Madlener, europoseł niezrzeszony i członek holenderskiej nacjonalistycznej Partii na rzecz Wolności (PVV). – Mamy bezrobocie, a Polacy pracują za mniejsze pieniądze albo musimy im płacić zasiłki. Trzeba ich odesłać do Polski – odpowiadał polskiemu europosłowi, Michałowi Kamińskiemu, który przypominał korzyści holenderskich firm z rozszerzenia Unii.

Polak jak Marokańczyk

Aleksandra Supernak, menedżer jednego z hoteli robotniczych, gdzie mieszkają pracujący w Holandii Polacy, twierdzi, że na co dzień nie odczuwa się antypolskich nastrojów.

– Nie wierzę, że nasza opinia publiczna ma negatywny stosunek do Polaków – podkreślał na spotkaniu z polskimi dziennikarzami znany polityk Rene van der Linden, przewodniczący  holenderskiego Senatu. Według niego mamy w Holandii opinię dobrych, zdolnych fachowców, choć czasem szkodzi nam wizerunek ludzi, którzy za dużo piją.

Jednak w komentarzach na  portalach holenderskiej Polonii  powtarzają się opinie, że Polacy stali się teraz w Holandii chłopcem do bicia, zastępując Turków i Marokańczyków.

– Nie udało nam się zintegrować imigrantów z Turcji i  Maroka,  więc teraz politycy wykorzystują  te przypadki w walce wyborczej – przyznaje van der Linde. Na antyimigracyjnej fali minister pracy   Hank Kamp  wystąpił  w kwietniu z propozycją nowej polityki wobec migrantów zarobkowych z  krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W tym z projektem, by prawo do pomocy socjalnej   przysługiwało  dopiero po pięciu latach pracy w Holandii. Przed upływem tego czasu migranci,  tracąc pracę i środki na utrzymanie, traciliby też prawo do pobytu.

Prawie milion wakatów

Plany deportacji bezrobotnych migrantów z Europy Środkowo-Wschodniej wzburzyły  kraje naszego regionu, w tym Polskę, która przypomina o   unijnej dyrektywie gwarantującej obywatelom UE swobodę przemieszczania i osiedlania się w Unii. Zaniepokoiła się też Komisja Europejska.

Zdaniem Anity Ryng, zastępcy ambasadora RP w Holandii, ostatnio negatywny PR wokół imigracji nieco tam zelżał. Pomogły wystąpienia pracodawców, w tym największego zrzeszenia agencji pracy tymczasowej w Holandii, ABU, które otwarcie twierdzi, że holenderskie firmy są uzależnione od pracowników z Polski. – Holandia by dziś stanęła bez pracy migrantów zarobkowych. A w obecnej sytuacji demograficznej za 25 – 30 lat będziemy potrzebować nawet 600 tys. pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej – podkreśla Jurrien Koops, wicedyrektor ABU. Holenderscy przedsiębiorcy przypominają prognozy, według których za 30 lat ich gospodarce  zabraknie prawie miliona pracowników.

Dom w Polsce

O korzyściach z polskiej migracji mówi też część polityków,  choćby ci z rolniczej Limburgii, gdzie bez Polaków padłyby szklarnie i gospodarstwa ogrodnicze. – Już mamy deficyt pracowników i będzie rósł, bo co roku 2 tys. osób przechodzi na emeryturę – mówi nam Patrick van den Broeck, deputowany Limburgii. Odpływu migrantów  boi się gmina Westland między Hagą i Rotterdamem, szklarniowe zagłębie, gdzie 90 proc. z 20 tys. cudzoziemskich pracowników to Polacy.

Nie tylko szklarnie, ale też zakłady przetwórcze i centra logistyczne bazują na sile roboczej z zagranicy. W fabryce sałatek  Heemskerk 60 – 70 proc. pracowników, którzy pakują i rozwożą produkty, to cudzoziemcy, głównie Polacy. Instrukcje przy maszynach są także po polsku.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  Migracja zarobkowa, Otto Workforce, bezdomni, holandia, polscy migranci, praca, tvp

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

KALENDARIUM

29 maja 2012, wtorek

29 maja 2012, wtorek





Niemcy – inflacja w maju
Węgry – główna stopa procentowa Narodowego Banku Węgier
Japonia – stopa bezrobocia i wydatki gospodarstw domowych w kwietniu
USA – indeks cen domów S&P/CaseShiller w marcu
Firmy: Kęty – WZA ws. podziału zysku za 2011 rok; zarząd proponuje wypłatę 5 zł dywidendy na akcję; NFI EMF – wprowadzenie do obrotu giełdowego 1,64 mln akcji

NASZE SERWISY TEMATYCZNE

Bądź na bieżąco - pobierz RSS

  • ekonomia
  • prawo
  • finanse i rachunkowość
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Niemiecko-polskie spory

Decyzja koncernu General Motors o produkcji Astry V w polskich Gliwicach, a nie w niemieckim Bochum, poróżniła Niemców i Polaków. To nie pierwszy przypadek rozbieżności interesów >>