Polityka

Związki partnerskie już w przyszłym tygodniu

ROL
Tuż przed końcem kadencji Platforma sięga po projekty światopoglądowe. Chce na starcie kampanii zyskać w oczach wyborców
Po tym, jak w ubiegłym tygodniu głosami PO do dalszych prac w komisji odesłany został obywatelski projekt ustawy całkowicie zakazujący aborcji, w Sejmie szykuje się kolejna niespodzianka. Jak dowiedziała się "Rz", marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna chce, by już w przyszłym tygodniu posłowie zajęli się projektem legalizującym związki partnerskie. – Ta sprawa rozstrzygnie się ostatecznie na wtorkowym posiedzeniu Prezydium Sejmu – informuje Violetta Paprocka z gabinetu marszałka. Dodaje, że nawet gdyby projekt nie wszedł pod obrady na najbliższym posiedzeniu, to marszałkowi i tak zależy, by skierować go do komisji jeszcze przed wyborami. – Bardzo nas to cieszy – komentuje Tomasz Kalita, rzecznik SLD, którego posłowie złożyli ten projekt.
Czy lewica nie jest wściekła, że marszałek wyrywa jej z ręki jedną z kart, którą chciała grać w kampanii? – Nic podobnego – mówi Kalita. Dodaje, że dzięki temu Platforma będzie się musiała określić, czy jest zaściankowa jak przy głosowaniu w sprawie aborcji, czy postępowa jak przy związkach partnerskich. Na projekcie aborcyjnym i legalizującym związki partnerskie jednak nie koniec. Okazuje się, że w ostatnich tygodniach nagłemu przyspieszeniu uległy też komisyjne prace nad ustawami dotyczącymi kwestii związanych z in vitro. – Z komisji na komisję idą coraz szybciej i być może niebawem rzeczywiście będą gotowe do głosowania – potwierdza Marek Balicki (SLD). Uważa jednak, że nawet gdyby przepisy zostały uchwalone, to i tak nie wejdą w życie. Choćby dlatego, że wystarczą jakiekolwiek poprawki Senatu, a Sejm, który do końca kadencji ma zaplanowane jeszcze tylko cztery posiedzenia (dwa w lipcu oraz dwa w sierpniu) nie zdąży się do nich odnieść. Nawet gdyby ostatnie posiedzenie zostało jeszcze zwołane na wrzesień. Politolodzy też nie mają złudzeń. Uważają, że Platformie chodzi wyłącznie o to, by poprawić na starcie kampanii swój wizerunek. – Wprowadzanie pod obrady w ostatnim momencie tak kontrowersyjnych projektów to typowe umizgi wyborcze. Platforma chce się pokazać jako partia dla wszystkich – nie ma złudzeń dr Jacek Kloczkowski, politolog z krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej. Zwraca jednak uwagę, że w gruncie rzeczy jest to wprowadzanie wyborców w błąd. – Bo jeśli ktoś jest dla wszystkich, to jest dla nikogo – mówi Kloczkowski. – A dodatkowo doskonale wiadomo, że żadna z tych ustaw w praktyce i tak nie wejdzie w życie. Na to samo zwraca uwagę Stanisław Szwed (PiS), wiceszef Komisji Polityki Społecznej i Rodziny: – W Sejmie leży całe mnóstwo ważnych projektów. Takie wrzucanie w ostatnim momencie takich spraw jak związki partnerskie to zagrywka typowo wyborcza. W Sejmie znajduje się obecnie ponad 500 projektów ustaw. Wiadomo, że realne szanse na uchwalenie przed końcem kadencji mają jedynie te, nad którymi pracują komisje. Jest ich ok. 150. Zgodnie z prawem wraz z upływem kadencji ustają prace nad projektami, które nie zostały uchwalone przez parlament. W nowej kadencji trzeba by od nowa składać je do laski marszałkowskiej. Nie dotyczy to projektów obywatelskich.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL