Smoleńsk: Kto zatrzymał materiały od Amerykanów

aktualizacja: 15.06.2011, 01:48
Płk Zbigniew Rzepa
Płk Zbigniew Rzepa
Foto: Fotorzepa, Darek Golik

Ministerstwa twierdzą, że nie przetrzymywały informacji z USA. Prokuratura wciąż nie ujawnia, od kogo je dostała

Wojskowa prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej wiele miesięcy czekała na tajne materiały z USA, które wcześniej przekazano do Polski. Takie informacje podał w poniedziałek rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa.
Nie chce ujawnić, jaka instytucja je miała i kiedy trafiły do śledczych. – Ze względu na dobro śledztwa nie mogę ujawnić tych informacji – mówi.
Kto przetrzymywał materiały? Ministerstwo Spraw Zagranicznych w odpowiedzi na pytanie „Rz" stwierdziło, że polskie służby dyplomatyczne nie przekazywały prokuraturze materiałów w tej sprawie.
Również rzecznik Ministerstwa Obrony twierdzi, że nie robiła tego Służba Kontrwywiadu Wojskowego. – Materiały zostały niezwłocznie przekazane prokuraturze – mówi „Rz" Janusz Sejmej.
Poszukiwania zaginionych materiałów miały się zacząć blisko rok po katastrofie, 17 marca 2011 r. Wtedy bowiem Wojskowa Prokuratura Okręgowa dostała informację z USA, że wszystkie materiały dotyczące katastrofy przekazano już „agendom polskiego rządu".
Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie Ireneusz Szeląg zwrócił się więc m.in. do  Tomasza Arabskiego, szefa Kancelarii Premiera, z prośbą o „spowodowanie przekazania materiałów posiadanych przez wszystkie agendy rządowe, a otrzymanych dotychczas od organów bądź agencji Stanów Zjednoczonych Ameryki".
Szef kancelarii monitował kilka ministerstw i służb zajmujących się wywiadem, by udzieliły odpowiedzi Szelągowi.
Jak dowiedziała się „Rz", 24 marca Ministerstwo Sprawiedliwości stwierdziło, że „nie posiada dokumentów otrzymanych od organów lub agencji USA". Również MSWiA oraz kierowana przez szefa tego resortu Jerzego Millera komisja badająca katastrofę stwierdziły, że informacje z USA przekazały wojskowym śledczym „dużo, dużo wcześniej".
MON po otrzymaniu listu od Arabskiego wznowił poszukiwania materiałów z USA. – Po pewnym czasie otrzymaliśmy odpowiedź ze Służby Wywiadu Wojskowego. Poinformowano nas, że w reakcji na pismo ministra Arabskiego SWW 30 marca 2011 r. wysłało pismem niejawnym odpowiedź do prokuratora Szeląga – mówi „Rz" Sejmej. Szczegółów nie ujawnia, ale zapewnia, że SWW zagraniczne materiały w sprawie katastrofy przekazywała niezwłocznie.
Co z innymi służbami? Rzeczniczka ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska nie udziela informacji na ten temat. Odsyła do prokuratury.

POLECAMY

KOMENTARZE