Andrzej Grajewski o sowieckim śladzie w zamachy na JP II

aktualizacja: 13.05.2011, 01:17
Jan Paweł II 13 maja 1981 r. został ciężko postrzelony przez tureckieg...
Jan Paweł II 13 maja 1981 r. został ciężko postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Alego Agcę
Foto: AP

Wykonawca zamachu na papieża miał otrzymać zlecenie od oficera sowieckich służb – mówi autor książki „Papież musiał zginąć. Wyjaśnienia Ali Agcy"

Premierę książki zapowiedziano na 17 maja. Jej autor dr Andrzej Grajewski z „Gościa Niedzielnego" wystąpił wczoraj na krakowskiej konferencji zorganizowanej przez Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II.
Jako ekspert pomagał w  śledztwie dotyczącym zamachu prowadzonym przez IPN od 2006 r. i poznał nieopublikowane zeznania Agcy.
Wczoraj wskazywał, że włoski sąd nie próbował weryfikować sowieckiego śladu w wyjaśnieniach tureckiego zamachowca. Mówił, że mjr Władimir Kuziczkin, który miał zlecić Agcy zamach, w 1982 r. uciekł na Zachód i mieszka dziś w Wielkiej Brytanii.
Z materiałów, do jakich dotarł Grajewski, wynika też, że plan zabicia papieża zakładał, iż organizatorzy akcji mieli otrzymać sowite wynagrodzenie, gwarantowano im także azyl w krajach komunistycznych.
Oprócz Agcy pieniądze za zabicie papieża miała otrzymać organizacja Szare Wilki.
Agca był przekonany, że głównym płatnikiem nie są Bułgarzy, ale Sowieci. Wspominał o tym kilka razy, mówiąc, że wpłaty na  konto miała dokonać sowiecka ambasada w Sofii. Ale poza przekonaniem Agcy nie ma dowodów, że pieniądze z tego źródła rzeczywiście wpłynęły.
Przebieg zamachu kontrolowali m.in. funkcjonariusze bułgarskich służb, a w przygotowaniach do niego brał udział Jelio Kolew Wasiliew, attaché wojskowy bułgarskiej ambasady w  Rzymie.
Grajewski opowiadał, że według dokumentów, do których miał dostęp, zamachowców było czterech. Prócz Agcy to: Omer Ay i Oral Celik z Szarych Wilków oraz Sedat Sirri Kadem z bojówki Młodzież Rewolucyjna. Niewykluczone, że do papieża strzelał nie tylko Agca.
– Kiedy myślę o zamachu, przed oczyma ciągle stają mi tamte demony – mówił obecny na konferencji kard. Stanisław Dziwisz. – Te strzały mogły doprowadzić do śmierci papieża. Nie mam wątpliwości, że został cudownie ocalony.
 

POLECAMY

KOMENTARZE