Wydarzenia dnia
Gej a sprawa polska
W gejowskiej propagandzie nie sposób wyznaczyć granicy między tym, co można by uznać za próbę debaty, a zwykłą pornografią – pisze publicysta „Rzeczpospolitej” Rafał A Ziemkiewicz
Czas wyborów to dla komentatora czas, prócz innych zajęć, także częstszych niż zwykle kontaktów z zagranicznymi dziennikarzami. Uderza w nich kompletnie niezrozumiałe dla Polaka ustawienie proporcji. Zagraniczni korespondenci rzadko pytają o sprawy, które nam wydają się najważniejsze dla naszej debaty publicznej, na plan pierwszy wysuwają takie, które przeciętnego Polaka nie zajmują prawie w ogóle. Wśród nich króluje jedna: prawie połowę każdej z rozmów, jakie ostatnio odbywałem z odwiedzającymi nasz kraj dziennikarzami, zajmowały problemy homoseksualistów.
Rozmowy te toczyły się w atmosferze dwustronnego niezrozumienia. Zagranicznemu dziennikarzowi trudno pojąć, że w Polsce kwestie praw mniejszości seksualnych to sprawa niszowa, angażująca nawet nie wszystkich spośród tych, którzy problem seksualnej odmienności znają z własnego doświadczenia. Polakowi trudno pojąć, jak można nie mieć większych zmartwień niż to, ile w kraju jest gejowskich klubów i instytucji od wyrównywania statusu.
Wzajemne niezrozumienie potęgowane jest też przez podejrzliwość. Zagraniczny dziennikarz podejrzewa, że jego rozmówca udaje tylko, iż uważa problem za nieistotny, bo tak naprawdę homoseksualistów szczerze nienawidzi i z jakiegoś powodu chce ich represjonować. Polski konserwatysta podejrzewa zaś, że dla tamtego uporczywe drążenie marginalnego tematu to tak naprawdę pretekst, żeby raz jeszcze Polsce przyłożyć i obsmarować jako kraj ciemnoty i pogromów. Stopniowo jednak rozmowa pozwala skorygować uprzedzenia obu stron.
Kulturowy rasizm
Zacznijmy od błędów w obrazie, jaki przynosi tu mieszkaniec Zachodu. Dowodem, że Polaków (poza niektórymi) homoseksualizm naprawdę mało obchodzi, jest w znacznym stopniu los Ligi Polskich Rodzin. Ugrupowanie to walkę z „promocją homoseksualizmu” i „wstrętnymi pederastami” uczyniło w pewnym momencie najbardziej widocznym elementem swej propagandy i bardzo na tym straciło. Dlaczego?
Bo choć stereotyp homoseksualisty jest w Polsce negatywny i większość pytanych deklaruje niechęć do niego, w stereotypie tym homoseksualista jest kimś zupełnie niepoważnym. Nie groźnym pedofilem, czyhającym na katolickie dzieci, jak usiłował to rysować Giertych, ale śmiesznym zniewieścialcem, noszącym się po kobiecemu i mówiącym wysokim, modulowanym głosem. Wdając się z kimś takim w ciągłe szarpaniny, polityk w oczach Polaka traci powagę, ośmiesza się.
Oczywiście, takie nastawienie społeczeństwa nie jest dla homoseksualisty przyjemne, ale też wyklucza jakieś systemowe zamierzenie dyskryminacji, o jakie oskarżają państwo polskie i większość rodaków tutejsze organizacje gejowskie. Skąd zatem biorą się zachowania, na które skarżą się one Zachodowi?
Wydaje się, że źródłem wielu nieporozumień jest fakt, iż wskutek odmiennej historii polska wrażliwość jest inna niż zachodnia. W eksponowaniu homoseksualizmu odruchową niechęć Polaka budzi nie tyle nawet element homo, ile po prostu eksponowanie seksualizmu. Jesteśmy społeczeństwem tradycjonalistycznym, które w swej masie dobrze się ze swoim tradycjonalizmem czuje, i w przeciwieństwie do kawiarnianych elit, w których mieszczą się wojujący (chce się rzec złośliwie: zawodowi) geje, nie ma kompleksów każących naśladować każdy przejaw płynącej z Zachodu nowoczesności. Społeczeństwem, na którym rewolucja obyczajowa lat 60. i 70., tak silna na Zachodzie, odcisnęła się w stopniu nieznacznym.
Seks pozostaje dla nas sprawą intymną i prywatną. Amerykanie potrafią rozmawiać w pracy o nowej perwersji przećwiczonej wczoraj z żoną w taki sposób, w jaki my informujemy, że odkryliśmy nową znakomitą knajpkę. Dla Polaka to równie niestosowne i niepojęte, jak dla Amerykanina rozmowa o zarobkach. Sytuacja Polaka i człowieka Zachodu jest jednak o tyle odmienna, że ten drugi nie jest poddawany presji, a Polak doświadcza swoistego kulturowego rasizmu, odbierając na różne sposoby komunikat: nie masz prawa do odmienności obyczajów; jeśli chcesz być człowiekiem równym tym z Zachodu, musisz ich wiernie naśladować.













