REKLAMA

Internet i komputery

Nie karmić trolla!

Anna Sztandera 02-09-2008, ostatnia aktualizacja 02-09-2008 21:13

Wtrącają się, przeszkadzają, prowokują. Są bezczelni i bezkarni. Dezorganizują fora internetowe. Jest ich coraz więcej. Po co to robią?

– Każdego roku trolling zyskuje coraz większą popularność w polskim Internecie. Zwiększa się liczba osób, które padają jego ofiarą, jak również internautów, którzy go uprawiają – mówi Paweł Smykla, specjalista ds. użytkowników Grono.net. Przyznaje, że niemal codziennie podejmuje z zakłócaczami walkę.

Troll, powszechnie kojarzony z baśniową postacią z legend nordyckich, w wirtualnym świecie jest osobą, która na forach dyskusyjnych celowo zakłóca rozmowy.

Fałszywy dyskutant

Gestapowiec, jajogłowy, ulicznica, buntownik bez pojęcia, osioł – to nieliczne z 83 rodzajów trolli internetowych, które podaje serwis trole.joemonster.org. Każdy z wymienionych typów posiada własną charakterystykę. Gestapowiec nie toleruje rozmów nie na temat, ulicznica uwielbia rozmawiać o seksie, a buntownik bez pojęcia nie cierpi autorytetów.

Najczęściej spotykanymi rodzajami trolli, jak podaje brytyjski serwis teamtechnology.uk, są osoby, które odczuwają psychiczną potrzebę szkodzenia innym, jak również takie, które udają kogoś innego, niż są w rzeczywistości.

Paweł Smykla przyznaje, że obszarami, po których chętnie poruszają się trolle, są tematy związane z religią, Kościołem, sportem, polityką i etyką. – Trolle zwykle prezentują dość skrajne poglądy, krytykując publiczne sfery najbardziej drażliwe dla innych użytkowników – zauważa.

Marek, student informatyki, spotkał takiego trolla na forum poświęconym matematyce. – Szybko się okazało, że prowokator źle znosi kontrargumenty, odpowiadając na nie atakiem. Często nazywał uczestników forum małpkami, czyli osobami, które kopiują pomysły innych, gdyż nie mają własnych. Niekiedy, co było dość paradoksalne, przezywał ich trollami. Odszedłem, kiedy całkowicie uniemożliwiał przeprowadzenie rzeczowej dyskusji – opowiada.

Wielość tożsamości

– Powszechnym zjawiskiem jest kreowanie się trolla na inteligenta: osoby z wyższym wykształceniem, obeznanej z kulturą i sztuką, operującej bogatym słownictwem – mówi Smykla. Zauważa, że prowokatorzy równie chętnie wcielają się w rolę osób z lekkim upośledzeniem, a także cudzoziemców. – Stosują nielogiczną konstrukcję zdań, dbają o dobór odpowiedniego słownictwa po to, by wzbudzić w pozostałych użytkownikach przekonanie, że nie do końca są świadomi tego, co piszą – wyjaśnia.

Zdaniem Judith Donath, amerykańskiej profesor, która jako jedna z pierwszych poruszyła problem trollingu, na tego typu zachowania znaczący wpływ ma sama forma Internetu. – W świecie fizycznym tożsamość osoby i jej ciało stanowią jedność. Tymczasem w wirtualnym świecie tożsamość ta przyporządkowana jest zbiorowi informacji – argumentuje. Według niej trolling jest grą polegającą na udawaniu kogoś innego, niż się jest w rzeczywistości, bez wiedzy na ten temat innych uczestników.

Podobnego zdania jest dr Michał Pręgowski, socjolog z ISNS UW, który przyczynę trollingu upatruje w psychospołecznych cechach Internetu. – Zwłaszcza chodzi tu o psychologiczne poczucie anonimowości, jak również łatwość przybierania fikcyjnych tożsamości – tłumaczy. Zdaniem dr. Adriana Kuźniara, etyka z Uniwersytetu Warszawskiego, to właśnie anonimowość jest zasadniczą przyczyną, dla której internautom stosunkowo łatwo jest łamać zasady moralne. – Podczas gdy w realnym świecie człowiek posiada jedną tożsamość, w wirtualnym może przybierać ich wiele. Tracąc reputację w rzeczywistym świecie, płaci za to wysoką cenę, gdyż przekłada się to na całe jego późniejsze życie. Tymczasem w przypadku Internetu konsekwencje są znikome. Co najwyżej zostanie usunięty z grupy dyskusyjnej lub forum – tłumaczy.

Cel: zaszokować

– Jestem daleki od demonizowania trollingu, gdyż niektóre z jego odmian mogą spełniać pożyteczną funkcję. Do takich sytuacji należy celowe publikowanie przez trolla postów, w których prezentuje on inny, specjalnie prowokacyjny punkt widzenia na dyskutowany temat. Możliwe, że takie zachowania pobudzą adresata do krytycznego myślenia i przeanalizowania racji stojących za uznawanym przez niego poglądem – mówi Adrian Kuźniar.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Telefon, który ma uratować Nokię

Fiński producent komórek wiąże z modelem Lumia 800 wielkie nadzieje. Ale konkurencja oferuje więcej za mniej >>