Pamięć Żołnierzy Wyklętych
Niezłomni do końca
Wypowiedź śp. prezesa IPN rok przed obchodami Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Instytut Pamięci Narodowej w sposób oczywisty popiera apel o ustanowienie 1 marca Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Tradycję niepodległościową uważamy za jeden z najważniejszych elementów tożsamości naszego państwa...
Czyn zbrojny i antykomunistyczna działalność w imię niepodległości po drugiej wojnie światowej to zafałszowany rozdział naszej historii. Przyczyn tego stanu należy upatrywać w konsekwentnej polityce władz PRL. Komuniści robili wszystko, by zohydzić i ośmieszyć żołnierzy niepodległej Polski oraz ich walkę. Dziś powinniśmy pamiętać, że antykomunistyczna konspiracja po drugiej wojnie światowej była dalszym ciągiem konspiracji AK-owskiej. Większość żołnierzy i wszyscy dowódcy antykomunistycznego podziemia zaczynali służbę w latach 1939 – 1940. Dla nich wojna nie skończyła się w maju 1945 r. Ci ludzie walczyli do przełomu lat 40. i 50. Wielu z nich zginęło lub zostało zamordowanych. To oczywiste, że tak jak czcimy Polskie Państwo Podziemne, powinniśmy również czcić żołnierzy konspiracji antykomunistycznej.
Pytanie o sens walki zbrojnej po 1945 roku stawiała sobie większość żołnierzy podziemia. Dochodzili do wniosku, że zbrojny opór nie ma sensu. Starali się więc raczej zachować pewien potencjał konspiracyjny i dotrwać do czasu szansy historycznej. Miały nią być zadekretowane w Jałcie demokratyczne wybory, które jednak okazały się sfałszowane. Liczono więc na wybuch trzeciej wojny światowej. Chodziło o to, aby nie narażać podziemia na straty. Proszę zwrócić uwagę, że „Łupaszka" rozpuścił swoje oddziały. Podobnie postąpił „Zapora". Takich przykładów możemy znaleźć bardzo dużo. Z bezsensu dalszej walki zbrojnej zdawali sobie także sprawę przywódcy ogólnopolskich organizacji konspiracyjnych: WiN i NSZ. Wszyscy zdecydowali się na tajną demobilizację. Chodziło o to, żeby chronić żołnierzy.
Walki trwały na Białostocczyźnie, Lubelszczyźnie, we wschodnich powiatach Mazowsza. Dlaczego? Bo komuniści przeprowadzali na wielką skalę akcje pacyfikacyjne. Wielkie wsypy powodowały, że mnóstwo ludzi uciekało do lasu. Partyzantka kwitła, dlatego że wciąż istniało zagrożenie. Oficerowie pozostawali w lasach wiedzeni obowiązkiem wobec żołnierzy.
Komunistyczny przekaz...
Obecnie spora część społeczeństwa albo nie przyjmuje do wiadomości, albo zachowuje dystans, a nawet niechęć wobec powojennego zbrojnego sprzeciwu wobec władzy komunistycznej. To rezultat kilkudziesięcioletniej propagandy, może również szerokiego zakresu współpracy, a nawet identyfikacji z komunistycznymi władzami w ciągu czterdziestu kilku lat.
Nie ulega wątpliwości, że za pomocą terroru i inżynierii społecznej komunizm wygenerował całkiem liczne grupy społeczne, które go popierały. W moim przekonaniu najważniejsza jednak była bardzo skoncentrowana propaganda powojenna. Właściwie słowo „propaganda" nie jest najwłaściwsze. Chodzi bowiem również o powieści, filmy, prace pseudohistoryczne, przekaz popularnonaukowy. Generalnie chodziło o to, że po drugiej wojnie światowej władza ludowa walczyła z bandytami, którzy pozostawali w służbie zachodnich rewizjonistów, byli szpiegami i zdrajcami. Ten przekaz stał się częścią świadomości dużych grup społecznych. Musimy spróbować to odwrócić.
Istnieje zjawisko pomijania niebywałych postaci i dokonań ZWZ/AK czy NSZ podczas II wojny światowej, niepodległościowej walki z komunizmem tuż po wojnie, na zacieraniu bądź relatywizowaniu popełnionych wtedy przez komunistów zbrodni, przy jednoczesnym uwypuklaniu ciemnych stron działalności antykomunistycznego podziemia. Podobną wizję przeszłości popularyzują niektórzy historycy.
Kryminalizacja podziemia...
Należy przy tym podkreślić, że jeśli mamy do czynienia z partyzantką w skali masowej, musimy się spotkać także z elementami kryminalnymi. Nie ulega wątpliwości, że po drugiej wojnie światowej dochodziło do tego, co uczenie nazywa się kryminalizacją podziemia. W czasie normalnego działania oddziałów partyzanckich żołnierzy, którzy łamali prawo, karano śmiercią. Postępowano więc dokładnie tak jak wtedy, gdy istniała Armia Krajowa.















