Pamięć Żołnierzy Wyklętych
Z orłem w koronie
Powojenne powstanie antykomunistyczne: walka zbrojna, obrona ludności przed terrorem i rabunkiem, życie codzienne
Przeczytaj na rp.pl
Pamięć Żołnierzy Wyklętych Setki niepodległościowych struktur, które pojawiły się w Polsce po rozwiązaniu Armii Krajowej w styczniu 1945 roku, tworzyli konspiratorzy wyrastający z szeregów Polskiego Państwa Podziemnego. Starali się więc oni nawiązywać wprost do standardów lat 1939 – 1944.
Samoobrona
Cechą charakteryzującą większość oddziałów leśnych przynależnych do poważnych powojennych inicjatyw organizacyjnych był, wbrew opinii ukutej przez komunistyczną propagandę, ich wymiar wojskowy. Począwszy od dyscypliny oraz szkoleń opartych na wzorcach Wojska Polskiego z okresu międzywojennego, a skończywszy na umundurowaniu (reguły te obowiązywały m.in. w DSZ, AKO, WSGO „Warta", Zrzeszeniu WiN, KWP, Zgrupowaniu „Błyskawica"). Dość powszechnie korzystano wprawdzie ze zdobycznych mundurów ludowego Wojska Polskiego, wyróżniając je jednak typowymi dla podziemia niepodległościowego emblematami: orzełkami z koroną, ryngrafami z wizerunkiem Matki Boskiej czy też naszywkami – np. Pogotowia Akcji Specjalnej NZW – SWO – „Śmierć Wrogom Ojczyzny".
Z niczyjego rozkazu
„Bezdomni i Podziemni, jak w bajce szli widmowi. Z niczyjego rozkazu, z własnego wyboru. Już tylko na te próby męstwa i honoru. Już tylko, by tych prochów nie oddać wrogowi".
Marian Hemar, "O wielkim bojowniku"
Wbrew tezom komunistycznej propagandy konspiracja niepodległościowa, z racji dysproporcji sił, nigdy nie była stroną inicjatywną w walce z komunistyczną władzą i siłami sowieckimi. Nawet w 1945 r., w okresie największej aktywności bojowej, siły podziemia liczące około 20 tysięcy partyzantów dysponujących wyłącznie bronią lekką miały bowiem przeciwko sobie: ponad 500 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej (dyslokowanych na terenie obecnej Polski w ramach utworzonej w czerwcu 1945 r. Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej), 30 tysięcy żołnierzy Wojsk Wewnętrznych NKWD, do 400 tysięcy żołnierzy ludowego Wojska Polskiego, 40 tysięcy żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, do 30 tysięcy funkcjonariuszy UB, 50 tysięcy MO i ponad 100 tysięcy członków ORMO, dysponujących (w przypadku formacji wojskowych) bronią ciężką: czołgami i lotnictwem. W kolejnych latach proporcje te w dramatyczny sposób zmieniały się dalej na niekorzyść strony niepodległościowej, osiągając swoje apogeum na początku lat 50., kiedy to sama tylko polska komunistyczna bezpieka dysponowała siłami przekraczającymi 300 tysięcy funkcjonariuszy i żołnierzy, przy siłach podziemia szacowanych już tylko na kilkuset partyzantów w skali ogólnopolskiej i kilka czy kilkanaście tysięcy członków siatek konspiracyjnych stanowiących zaplecze dla tych naprawdę już „ostatnich leśnych".
W tej niezwykle trudnej sytuacji konspiracje powojenne, zarówno te najważniejsze – jak Delegatura Sił Zbrojnych, Wolność i Niezawisłość czy Narodowe Zjednoczenie Wojskowe – jak i te lokalne, jak Ruch Oporu Armii Krajowej czy Konspiracyjne Wojsko Polskie – mogły się co najwyżej starać reagować na kolejne odsłony represji zgotowanych społeczeństwu przez przywódców PPR/PZPR. Owe defensywne akcje sprowadzały się w znacznym stopniu do szeroko rozumianej samoobrony.
Jeśli atakowano posterunki i oddziały przeciwnika, to zazwyczaj te, których funkcjonariusze i żołnierze okazali się szczególnie niebezpieczni i bezwzględni wobec ludności.
Rodzinę Bieruta puszczono wolno
Jeśli zwalczano przedstawicieli aparatu bezpieczeństwa i jego agenturę, to dlatego, iż stanowili oni największe zagrożenie tak dla członków organizacji i ich rodzin, jak i całego społeczeństwa niezorganizowanego (w przypadku funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa w wielu organizacjach trzymano się zasady traktowania ich jako członków organizacji zbrodniczej i likwidowania, tak jak w latach okupacji niemieckiej funkcjonariuszy SS i gestapo). Byli oni też jedynymi reprezentantami aparatu represji, których podziemie mogło realnie dosięgnąć, reagując na ich rozliczne zbrodnie (według ustaleń reżimowych historyków liczba poległych po stronie komunistycznej wynieść miała około 10 tysięcy funkcjonariuszy, żołnierzy i osób cywilnych określanych ongiś jako „działacze komunistyczni" – dziś jednak wiadomo, iż w ogromnej większości byli to informatorzy oraz tajni współpracownicy UB i NKWD).















